Zbudzę Cię dla nocy i wieczności


    Pracownia łowiecka Kyinrry

    Share

    Ryra
    Znawca okolic

    Liczba postów : 132
    Join date : 16/05/2015
    Age : 29
    Skąd : dzielnica rozpusty

    Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Ryra on 21/5/2015, 21:55

    Nie ma mowy o przeprowadzce na stałe, nigdy przenigdy nie opuści swojej ukochanej chatki w głębi Lasu Lerven. Ale przyda się jakieś miejsce na przechowywanie tego wszystkiego, co jest przydatne przy wypychaniu zwierząt i produkcji różnych trofeów. Takie, które nawet podczas jej częstych nieobecności będzie strzeżone. I przy okazji stały adres, pod którym mogą jej szukać klienci.

    Nie chciała pchać się do samego serca twierdzy. Zdecydowała się na średniej wielkości przybudówkę, przylegającą do wewnętrznego muru, z lekko skośnym, łamanym drewnianym dachem. Pomieszczenie miało tę zaletę, że posiadało dwa wejścia - jedno prowadzące wprost do twierdzy, nieduże drzwiczki, drugie o wiele okazalsze prowadziły na główny plac. Idealnie dla kogoś, kto nie lubi zamkniętych pomieszczeń. Nie zawracała sobie głowy sprzątaniem, do pedantki było jej równie daleko jak do baletnicy. Nie miała zamiaru pytać nikogo o zgodę, po prostu pewnego dnia wprowadziła się do środka z całym swoim wyposażeniem.





    Wnętrze przypominało skrzyżowanie stolarni, gabinetu osobliwości i sypialni szalonego alchemika, słowem wyglądało tak, jak pracownia taksydermisty wyglądać powinna. Przede wszystkim było dość mocno zagracone. Wszędzie walały się kawałki drewna różnej wielkości, worki i skrzynki wypełnione nie wiadomo czym, kilka drewnianych beczek i metalowych kadzi, z których czasem się dymiło, futra, skóry, rogi, pazury, pęki różnokolorowych piór, całe wypchane zwierzęta w naturalnych dla nich pozach - jedne pyszniły się w gablotach, inne porzucone skromnie przysiadły na podłodze lub gdzie bądź. Środek zajmował wielki stół, zarzucony schematami, trocinami, ścinkami skór i wszelkiego rodzaju narzędziami, od zwykłych noży poczynając, a na ogromnej pile kończąc. Po kątach poupychane fiolki i pękate buteleczki, zwoje sznurów i rzemieni. W jednym kącie znajdował się nieduży kominek, a w pobliżu rozłożony wprost na ziemi spory siennik. Jeśli właścicielka pracowni akurat znajdowała się w twierdzy, od rana dobiegały stąd hałasy świadczące o wytężonej pracy, a także niezbyt przyjemne dla wrażliwych nosów wonie. Siennik przykryty był pięknym czarnym futrem, jedynym trofeum, z którym Kyinrra za żadne skarby się nie rozstanie, drugą pamiątkę po ciekawskiej pumie w postaci głębokiej blizny nosiła na prawym boku od żeber po biodro. Często pracowała do późna w nocy, o ile w ogóle kładła się spać. A jej towarzysz, młoda ciekawska sroka, polował w okolicy na świecidełka. Drogie panie, radzimy uważać na biżuterię. Kyinrra nie przyjmuje reklamacji.


    Ostatnio zmieniony przez Ryra dnia 25/5/2015, 17:13, w całości zmieniany 1 raz

    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Pierolle on 23/5/2015, 08:35

    Ostatnimi czasy magowi zrobiło się strasznie zimno. Cały czas marzł. Na nic był mały kominek, który nie był w stanie ogrzać całego jego lokum. Na nic były czary, eliksiry, czy trunki rozgrzewające. To wszystko działało, ale tylko na chwile. Pierolle co dziennie budził się z coraz to większym katarem. A na zewnątrz jak na złość, jak nie chulał przeszywający zimny wiatr, to lał lodowaty deszcz.
    "Jak tak dalej pójdzie, to w niedługim czasie nie będę w stanie nic robić"- myślał elf. Niespodziewał się tak brzydkiej wiosny. Postanowił dokupić więc jakichś cieplejszych ubrań. 
    "Ale skąd je wziąść?" W osadzie do tej pory nie widział żadnego krawca. Słyszał jednak o jakimś nowym łowcy w klanie. 
    "Może był by w stanie zdobyć dla mnie jakieś ciepłe skóry? Podobno skóry niedźwiedzi są bardzo ciepłe." Postanowił się udać do jego warsztatu. Stanął przed małymi drzwiami od strony twierdzy i zapukał. "Czas się poznać drogi łowco." Zastanawiał się tylko kogo może się spodziewać. Doszedł do wniosku, że musi to być na pewno mężczyzna, z brodą, może nawet czarną, z dużą krzepą w rękach, ale też i delikatnością w palcach. "Tak z pewnością spotkam kogoś takiego" - pomyślał i zapukał po raz kolejny, gdy nie usłyszał odpowiedzi.

    Ryra
    Znawca okolic

    Liczba postów : 132
    Join date : 16/05/2015
    Age : 29
    Skąd : dzielnica rozpusty

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Ryra on 23/5/2015, 18:31

    Z pracowni już od dłuższego czasu nie dobiegały żadne dźwięki. Jedynie trzaskanie płomieni mąciło ciszę. Parę tygodni temu dostała intratne zamówienie od jakiegoś snoba z Elakki, na całą rodzinę rysi. Wytropienie ich zajęło jej ładny kawał czasu, teraz wszystko już miała naszykowane do pracy i nic nie stało na przeszkodzie, by szybko się z tym uporać, Nic, poza jedną kwestią. Mianowicie nie mogła się zdecydować, w jakiej pozycji utrwalić zwierzęta. Młode mogłyby się bawić, starsze osobniki polować, ale wtedy musiałaby dorzucić jeszcze jakieś jedno zwierzę. Za dodatkową opłatą oczywiście, tylko czy snob zgodzi się na to? Gdyby to miał być jeden egzemplarz, to poza zwierzęcia byłaby standardowa, ale cztery w takiej samej pozycji to zakrawałoby o kpinę. Siedziała na swoim sienniku, rozważając wszystkie możliwe opcje. Miała ambicję zostać najlepszym taksydermistą w Amorionie, a co za tym idzie, najlepiej opłacanym, musiała więc wymyślić coś naprawdę wyjątkowego.

    Z zamyślenia wyrwał ją jakiś dźwięk z wnętrza twierdzy. Ktoś pukał? Ręka odruchowo skoczyła do sztyletu. Kyinrra wyprostowała się, nasłuchując. Chwilę nic się nie działo, doszła do wniosku, że coś jej się musiało wydawać, kiedy znów to usłyszała. Tym razem nie mogło być żadnych wątpliwości. Ktoś pukał do jej pracowni. Skrzywiła się niechętnie, rękę trzymającą sztylet ukryła pod futrem, tak by w razie czego szybko móc zareagować, a jednocześnie nie straszyć ewentualnych klientów.
    - Otwarte! - Zacisnęła palce na rękojeści broni, obserwując drzwi. Kogo tu diabli niosą?

    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Pierolle on 25/5/2015, 16:31

    Elf usłyszał zaproszenie z drugiej strony drzwi. Popchnął małe drzwiczki, a jego oczom ukazał się najprawdziwszy warsztat. Wszędzie pełno było futer, przeróżnych narzędzi, i innych rzeczy pomocnych przy wypychaniu zwierząt. Gdyby tylko mag nie był chory z pewnością, wyczułby w powietrzu zapach, którego od dzieciństwa nie lubił. W tym momencie jednak katar na coś się przydał. 

    Wszedł do środka, a jego oczom ukazała się postać kobiety z blizną. Bardzo go to zaskoczyło. Nigdy jeszcze nie widział kobiety łowcy, tym bardziej, że spodziewał się po prostu mężczyzny. 

    -Witam serdecznie!- powiedział Pier, kłaniając się  lekko przed gospodarzem - nazywam się Pierolle. Jest Pani nowa w klanie?- zapytał mag, nie umiejąc ukryć zdziwienia.

    Ryra
    Znawca okolic

    Liczba postów : 132
    Join date : 16/05/2015
    Age : 29
    Skąd : dzielnica rozpusty

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Ryra on 26/5/2015, 20:47

    Przyjrzała się nieufnie niespodziewanemu gościowi. Nie sądziła, że tak szybko ktoś ją odwiedzi, widocznie plotki szybko się rozchodzą. Uniosła lekko brew, słysząc jego pytanie. Nowa?

    - Nie, skąd. Mieszkam tu od dziesięciu lat. - odparowała zgryźliwie, zanim zdążyła się powstrzymać. Prawdę mówiąc, nawet nie próbowała. Zmierzyła go krytycznym spojrzeniem i wysunęła rękę spod czarnego futra, zostawiając nóż w ukryciu. Raczej nic jej nie groziło ze strony pana ciekawskiego. Wstała i rozprostowała kości z westchnieniem ulgi, zdążyła już lekko zesztywnieć.

    - Mam na imię Kyinrra. - Postanowiła przynajmniej poudawać, że potrafi się zachować przy ludziach. Czy tam przy elfach, wszystko jedno. Przyglądała się gościowi, a początkowa nieufność zaczęła ustępować miejsca zwykłej ciekawości. W końcu to pierwszy członek Srebrnych Cieni, z jakim miała okazję tak po prostu porozmawiać.

    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Pierolle on 27/5/2015, 14:05

    Pier udawał, że nie zwrócił uwagi na sarkazm. Nie rozumiał dlaczego ludzie, często już na wstępie zachowują się jakby zabił im pół rodziny, i miał teraz zamiar conajmniej odrąbać komuś dłoń. Nie mniej jednak nie zniechęcał się. Była nowa, trzeba ją przyjąć tak, aby poczuła się jak w rodzinie.

    Wyciągnął do niej dłoń.
    -Czyli rozumiem, że jesteś nowa. Miło cię poznać! Miałaś już okazje z kimś z naszych porozmawiać? Jeśli nie, to witam cię też serdecznie w naszej twierdzy.- Mag uśmiechnął się do Kyinrri.- Mam nadzieję, że będziesz czuła się tutaj jak w domu. Przyznam, że nigdy nie spotkałem jeszcze kobiety, która parała by się taką profesją. Tym bardziej chciał bym cię poznać. W końcu dobrze jest znać członków naszego już dość dużego klanu. W jaki sposób dowiedziałaś się o Cieniach?

    Ryra
    Znawca okolic

    Liczba postów : 132
    Join date : 16/05/2015
    Age : 29
    Skąd : dzielnica rozpusty

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Ryra on 29/5/2015, 14:10

    Na niebiesko-popielatej twarzy odbiła się malownicza mieszanka uczuć - od zwykłej ciekawości, podszytej jeszcze odrobiną nieufności, przez popłoch, oszołomienie, niesmak aż do lekkiej zgrozy. Czy wszyscy muszą być aż tak gadatliwi? I do tego zadawać tyle pytań? I, oczywiście, oczekiwać na te pytania odpowiedzi? A specjalnie nie pchała się do samej twierdzy, naiwnie licząc, że tutaj na uboczu będzie miała święty spokój.

    A propos, tylko spokój mógł ją teraz uratować. 'No już, zachowuj się! Byle jak, ale się zachowuj! To, że koleś jest ciekawski, to jeszcze nie powód, żeby się na niego rzucać z pięściami i wypychać za drzwi. Dasz radę, jesteś już dużą dziewczynką. Bądź miła, chociaż ten jeden raz, pierwsze wrażenie jest najważniejsze.' Uścisnęła mu dłoń, przyglądając się z lekkim zagubieniem. Na które pytanie odpowiedzieć najpierw? Co go to w ogóle obchodzi... westchnęła cicho i postanowiła się jednak odezwać.

    - Jeszcze z nikim nie rozmawiałam, a przynajmniej nic o tym nie wiem. W moim zawodzie - tu machnęła znacząco ręką w stronę stosu futer - spotyka się różne dziwne osoby. Może któraś z tych, które mi o was opowiadały, jest członkiem klanu. - Wzruszyła ramionami. Słyszała tyle pogłosek na temat Srebrnych Cieni, że nawet nie byłaby w stanie określić, gdzie i kiedy spotkała się z tą nazwą po raz pierwszy. A tym bardziej, kim był ów plotkarz.   

    - Masz rację, niewiele osób się tym zajmuje. - podeszła do wypchanej sowy i z roztargnieniem pogładziła ją po piórach. Ten, który nauczył ją sztuki wypychania zwierząt, obecnie zajmował się powolnym gniciem w uroczym bagienku. O tym, rzecz jasna, nie zamierzała wspominać. - Ale zdziwiłbyś się, ile kobiet zajmuje się polowaniem. A ty? Czym się zajmujesz? - Podniosła głowę znad sowy i spojrzała na niego pytająco.

    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Pierolle on 29/5/2015, 15:48

    Mag próbował być miły, aby elfka poczuła się jak wśród swoich, ale chyba mu to nie wychodziło. Wyraz twarzy rozmówczyni, wskazywał na to, że raczej zmuszała się do rozmowy, niż prowadziła, ją z czystej przyjemności. "Co zrobić? W końcu nie każdy musi być taki gadatliwy, jak ty stary pierniku...!"-pomyślał. Skoro tylko to zauważył, postanowił ukrucić tą rozmowę jak najszybciej. Spojrzał na sowę.

    - Jestem magiem. A konkretniej zajmuje się magią przywoływania. W kręgu zainteresowań znajdą się też zaklęcia buffujące, i podstawy zaklęć uzdrawiania, ale akurat nie jestem mistrzem w tej dziedzinie i jeszcze mam dużo do nauki. Jak widzisz żaden ze mnie mag bitewny - zaśmiał się Pier - a od mojej kuli ognia rzadko co się zapala. 

    Mógł by długo ględzić o sobie, ale kogo to interesowało? Próbując zminić temat, wskazał na sowę. 
    -To płomykówka? -Zapytał z udawaną ciekawością. Dobrze wiedział, że to nie płomykówka, tylko puchacz. Akurat na zwierzętach znał się nie najgorzej, z racji dziedziny magii, którą się zajmował, ale chciał jak najszybciej zakończyć rozmowę, przechodząc do celu wizyty.

    Ryra
    Znawca okolic

    Liczba postów : 132
    Join date : 16/05/2015
    Age : 29
    Skąd : dzielnica rozpusty

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Ryra on 30/5/2015, 14:31

    Włosy opadły jej na czoło, zasłaniając twarz. I całe szczęście, bo kiedy usłyszała iż jej nowy znajomy para się magią, zacisnęła szczęki, a szare oczy błysnęły gniewnie. Nie lubiła magów, oj nie! Kolejny powód, by trzymać się od pana gadulskiego z daleka. Po chwili, kiedy już była pewna że niczym się nie zdradzi, odgarnęła włosy niedbałym gestem. I tak prędzej czy później znowu będzie musiała to zrobić, czarne włosy żyły bowiem swoim własnym życiem, całkowicie niezależnym od niej.

    - Znam się trochę na leczeniu. - mruknęła, aby podtrzymać rozmowę. Musiała się nauczyć tego i owego, chcąc prowadzić życie samotnego łowcy. Różne wypadki jej się zdarzały, czasem sama potrafiła sobie z nimi poradzić, a czasem musiała (bardzo niechętnie) skorzystać z pomocy kogoś bardziej obeznanego z medycyną.

    - Nie, to puchacz. - odparła odruchowo, wciąż gładząc jego pióra. Jeden z piękniejszych egzemplarzy, jakie miała okazję upolować. - Płomykówkę też mogę wypchać, to żaden problem. Ptaki są mało skomplikowane. Chyba, że interesuje cię coś innego? - uniosła lekko brew i spojrzała na niego pytająco. O polowaniu mogłaby sporo powiedzieć, nawet taki mruk jak ona miał swoje ulubione tematy.

    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Pierolle on 30/5/2015, 22:52

    Pierolle zbyt dobrze znał ten moment, gdy na słowo mag, czy magia, osobie ciemniała nagle twarz, w napływie wspomnień, związanych z, lekko mówiąc, przygodami z magią. Tyle razy to już widział i przerabiał przez niemal dwieście lat swojego marnego żywota, że nie musiał się już nawet wysilać, aby dostrzec "tą nutkę" niechęci, nawet najlepiej skrywanej. Kolejna osoba niezbyt przyjaźnie nastawiona do niego samego, choć nawet go nie znała. Przyzwyczaił się już do tej niechęci, choć szkoda było mu niektórych osób, bo bardzo dobrze się mu z nimi rozmawiało, dopuki doputy nie dowiedzieli się czym się zajmuje. Nie lubiał stereotypów, lubił je łamać. I tym przypaku postanowił pokazać łowczyni, że nie wszyscy magowie to same psie szczyny parające się jakimiś ciemnymi mocami. Ale na to jeszcze przyjdzie czas. Teraz musiał się skupić na czymś ważniejszym, bez czego nie będzie mógł łamać stereotypów.

    Westchnął cicho i pociągnął nosem. W przybudówce dało się słychać hulający na zewnątrz wiatr i pierwsze krople łez niebios rozbijających sie o dach i szyby. Chciał coś powiedzieć, ale cieknący katar z nosa skutecznie mu to uniemożliwiał. Wyjął więc z kieszeni szarą chusteczkę. Dało się na niej zauwarzyć wyszyte srebrne litery S.C. Dmuchnął w nią porządnie, odwracając się do rozmówczyni tyłem.

    -Przepraszam- powiedział elf ocierając jeszcze nos- Ostatnio nie czuje się najlepiej. I właściwie to jest cel mojej wizyty. Nie, nie musisz robić takich oczu, nie będziesz musiała bawić się w uzdrowicielkę- zaśmiał się Pier na widok wyrazu twarzy Kyinrry. - chodzi mi o futro, nawet kilka. Potrzebuję najcieplejszego futra jakie można tutaj zdobyć.

    Ryra
    Znawca okolic

    Liczba postów : 132
    Join date : 16/05/2015
    Age : 29
    Skąd : dzielnica rozpusty

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Ryra on 31/5/2015, 20:23

    Zapewne wiele osób nie pałało sympatią do magów, część pewnie ze zwykłego strachu, część uważała, że mieszanie takich mocy do ludzkiego życia to przesada, inni nie ufali niczemu, czego nie potrafili zrozumieć.. różnie to bywa. Kyinrra nie cierpiała magii w żadnym przejawie, chociaż tak po prawdzie to nie bardzo potrafiła ją wyczuć. A jeśli chodzi o magów... kiedyś jeden bardzo zalazł jej za skórę, wykorzystując oczywistą przewagę, jaką miał nad niemagiczną elfką. Zafundował jej niezła traumę, i nawet kiedy go w końcu zabiła, nie odczuła żadnej ulgi. Znienawidziła wszystkich, którzy mieli z nim cokolwiek wspólnego, choćby i mieli usposobienie anioła, ciężko będzie im do siebie uprzedzoną elfkę przekonać. Ale nie oznaczało to też, że rzucała się z nożem na każdego maga. No dobrze, może na początku taka była, zaślepiona żądzą uwolnienia świata od tego parszywego pomiotu. Ale już jej przeszło.

    Wiatr i deszcz w zupełności nie robił na niej wrażenia, przeciwnie, nie bez powodu wybrała na swoją pracownię taką przybudówkę, zamiast pakować się do środka twierdzy. Chciała mieć jakiś kontakt ze światem zewnętrznym, nawet jeśli ograniczał się tylko do gwiżdżącego w szparach wiatru. Nie lubiła kamiennych budowli, źle się czuła w ogromnych komnatach i krętych korytarzach. Drewno było w sam raz.

    Przyjrzała się dość obojętnie zmarzniętemu elfowi, poczuła nawet coś na kształt złośliwej satysfakcji - mag, a nie potrafi się rozgrzać? Uniosła lekko brew, ale pominęła tę kwestię milczeniem. Podeszła do stosu futer przy ścianie i zaczęła je przerzucać. Mag czy nie mag, pieniądz nie śmierdzi. Może nawet mogłaby jakąś zniżkę zaoferować.. ale magowi? hm.
    - Najlepsze byłoby dla ciebie niedźwiedzie, ale mam tylko jedno w tej chwili. Jeleń się nie nadaje, to też nie. Wilki są niezłe.

    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Pierolle on 2/6/2015, 10:41

    Pier, gdy usłyszał, że ma na składzie futra, bardzo się ucieszył. Z radością oświadczył:
    -Świetnie! Powiedz mi tylko ile to będzie kosztowało? Bo nie wiem, czy mnie na nie stać. Ale najbardziej mnie interesuje futro z niedźwiedzia. Słuchaj, a potrafiła byś coś z futra uszyć? Coś prostego?- zapytał mag. - bo wiesz, w  osadzie krawca próżno szukać, a do Elakki jest kawałek drogi. Nie dość, że pogoda jest psia, to jeszcze chory jestem. Nie chciał bym jednak udawać się w podróż do miasta.- powiedział elf, już marząc o położeniu się w ciepłym łóżku z czymś rozgrzewającym.

    Ryra
    Znawca okolic

    Liczba postów : 132
    Join date : 16/05/2015
    Age : 29
    Skąd : dzielnica rozpusty

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Ryra on 3/6/2015, 14:53

    Przerzucała jeszcze chwilę futra, oceniając ich przydatność dla gościa. Miała jeszcze piękne płowe futro z pumy, ale było już zamówione. Odłożyła je na bok, żeby się nie plątało razem z innymi. Zastanawiała się dłuższą chwilę, jak by tu niedźwiedzia wycenić. Z reguły ceny jej usług były płynne, dostosowywała je do możliwości klientów, a że tych miała zazwyczaj z górnej półki, to i zarobki były niezłe. Wszystko zależało od stopnia trudności polowania, czasu trwania tropienia danego zwierzaka, a na koniec sporą sumkę inkasowała za wypchanie. Przygotowanie samego futra to o wiele mniejszy problem, a tego niedźwiedzia upolowała w zasadzie przypadkiem. Z jednej strony, przy całej swojej niechęci do magów, miała ochotę oskubać tego jednego, albo w ogóle mu nic nie dawać. A z drugiej, skoro już mieli należeć do jednego klanu, to przecież nie powinna sobie robić wrogów od pierwszych dni.. może jej się kiedyś taka znajomość przydać, nigdy nic nie wiadomo.

    - Z szyciem u mnie kiepsko. - skrzywiła się lekko. Wypychanie zwierząt w jakiś sposób wiązało się z operowaniem igłą, ale igła grubą i szew nie musiał być specjalnie urodziwy. samo futro to co innego. - Nie sądzę, żeby to jakoś wyglądało w moim wykonaniu. Chyba, że chcesz dzieci postraszyć. O cenę się nie martw, wymyślimy coś. - obrzuciła go uważnym spojrzeniem. W tym momencie zdecydowała się schować do kieszenie nienawiść do magów, przynajmniej na chwilę. Zawsze zdąży ją wyciągnąć.

    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Pierolle on 3/6/2015, 17:19

    -nie, nie!- zaśmiał się elf.- straszyć nie zamierzam, zresztą dzieci nie za bardzo mnie lubią, więc nie ma w ogóle o czym mówić. Jeśli jednak moja sakiewka będzia zbyt lekka i jeśli będziesz zainteresowana, mogę ci sporządzić kilka mikstur. Żadna tam magia. Zwykłe wywary rozgrzewające i uzdrawiające, ewentualnie przeciwbólowe, z powszechnie dostępnych ziół i innych składników. Myślę, że z pewnością się ci przydadzą. W końcu w twoim fachu nie trudno o rany... - Pier spojrzał wymownie na jej podrapane dłonie.

    Ryra
    Znawca okolic

    Liczba postów : 132
    Join date : 16/05/2015
    Age : 29
    Skąd : dzielnica rozpusty

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Ryra on 17/6/2015, 23:02

    Zmarszczyła brwi, rozmyślając przez chwilę. Spory zapasik mikstur rzeczywiście by jej się przydał. Ale czy mogła mu zaufać, że jej nie oszuka i nie przyrządzi jakiegoś paskudztwa? Takich niespodzianek zdecydowanie nie lubiła. Co prawda elf wyglądał na takiego, który nie potrafi skłamać bez zmrużenia oka, a co dopiero zrobić coś poważniejszego.. może warto spróbować? Uszycie jednego czy dwóch futer nie zajmie jej dużo czasu, a skoro nie musi się silić na wyżyny krawiectwa, to tym bardziej. Skóry już są przygotowane, więc...
    - Właściwie to możemy się umówić na handel wymienny. Rzadko to robię, ale akurat mikstury by mi się przydały. Zajrzyj tu za parę dni, niedźwiedź i wilk będą na Ciebie czekać.
    Odłożyła na bok wspomniane futra i zajęła się grzebanie w jednym z wielu kufrów, jakie stały tu i tam. Gdzieś tu miała igły..

    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 29
    Skąd : Warszawa

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 18/6/2015, 00:41

    Alhelm. Rudowłosy krasnolud o gracji, której pozazdrościłaby mu elfia tancerka i sile herosa... Dokładniej półherosa, gdyż krasnoludy w zwyczaju miały nie odstawać od ziemi na odległość większą, niżeli pół metra. Tym bardziej po kilkunastu galonach ciemnego zbożowego, którym rudzielec raczył się w zapomnianej spelunie na krańcu wiejskiej dróżki. Gdy pewnego razu wracał ze swych wojaży, które byłyby z pewnością niezapomniane, gdyby nie fakt, że wpierw musiałby je kto zapamiętać; dojrzał w oddali wysokie, kamienne mury. Nie zdawał sobie sprawy, że spoglądał na swój dom, gdyż w jego wyobraźni, nadal mieszkał w podziemnym królestwie prastarego klanu krasnoludów. 
    Gdy tak szedł... W zasadzie, to czołgał się, co najbardziej przypominało jednak pełzanie oślizgłego gada z ryżą brodą ciągnącą się za nim, niczym brudny siennik, który lepiej mu było zabrać ze sobą, a niżeli pozostawić w zapomnianej ruderze, gdzie ostatnimi czasy, aż nazbyt często gościł.
    Pomijając fakt kilkukrotnego zarzygania przydrożnych kapliczek, przestraszenia jakiegoś wysuszonego, jakby po bliskim spotkaniu z wampirem, świrniętego staruszka i podlaniu jakże bujnej roślinności cudzych ogródków, jakże o wiele bardziej cudzych gospodyń... Dostrzegł niewielką przybudówkę, w której nagle miał zamiar się zatrzymać. W tej samej chwili, jakby nabrał wigoru. Umysł krasnoluda nieco się na chwilę przejaśnił, co sprawiło, że przypomniał sobie o pewnej butelce bimbru ukrytej gdzieś w zakamarkach obszernego płaszcza. To właśnie ona A raczej jej zawartość która przyczyniła się do wielu wygranych zakładów, przywitała się również z drzwiami zakładu. Po którymś zastukaniu w drzwi, te się niezauważalnie uchyliły i Al dostrzegł kontem oka, że znalazł się u wrót do zwierzęcego piekła.

    Sponsored content

    Re: Pracownia łowiecka Kyinrry

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to 21/2/2017, 13:05