Zbudzę Cię dla nocy i wieczności


    Nowy dom...

    Share
    avatar
    Valloria

    Liczba postów : 4
    Join date : 28/03/2015

    Nowy dom...

    Pisanie by Valloria on 18/5/2015, 13:17

    *Weszła do niedużego pokoju ziewając i rozciągając się jakby dopiero się obudziła.
    jednak gdy zobaczyła w tej chwili puste średnie pomieszczenie prawdopodobnie będące jakiś czas temu magazynkiem,ręce jej opadły.*
    -Przynajmniej nic tu niema.
    *zagwizdała.Za dźwiękiem przyszły cztery nie duże garbate chochliki wnosząc różnego typu szpargały.*
    -Znacie plan.Ruszajcie maluchy...
    *W tempie natychmiastowym chochliki umyły szyby oraz ściany,następnie rozłożyły szafy,ustawiły
    łóżko,biurko oraz dwa krzesła.W kącie przy drzwiach zawiesiły humanoidalnego manekina wypchanego słomą .
    -Dziękuję.
    *Maluchy wyszły.Ona sama zaś zaczęła wypakowywać różnego typu przedmioty które to chochliki również przyniosły w niedużej drewnianej skrzymnneczce.
    W szafkach biurka poukładała różnego typu wytrychy oraz krótkie noże i sztylety.Jeszcze gdzieś
    poustawiała małe buteleczki pełne jakiejś dziwnej buzującej cieczy i mandolinę.Na koniec zajęła się ubraniami.
    Otarła pot z czoła i rzuciła się na łóżko próbując się trochę rozluzować,z kieszeni wyjęła jeszne malutki notesik*
    -Własny pokój,bez żarłocznych,pijących,śmierdzących grajków.Ciekawe jacy są sąsiedzi?
    *Myślała tak chwilę aż zasnęła..*
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 30
    Skąd : Warszawa

    Re: Nowy dom...

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 22/5/2015, 06:02

    Gdy rudzielec przemierzał niezmierzone sieci labiryntów w podziemiach twierdzy, zauważył kontem oka dziwny ruch w jednym z korytarzy. Koniec owego przejścia wieńczyły kamienne schody ustawione pod niskim klepiskiem, spod którego przedzierało się światło świec. Z ciekawości uniósł swą lampę, lecz nie dostrzegł szczegółów. Licząc na rozwiązanie nowej zagadki, schował mapę do sakwy i ruszył w kierunku rzeczonego wyjścia. Będąc niemalże w zasięgu światła zewnętrznego, potrącił go niewielki chochlik niosący nad głową niewielki stolik. Zdawać by się mogło, że porusza się sam, jakby noga za nogą... Uczucie zdziwienia minęło, gdy tylko usłyszał dziwny świst pod drewnianym blatem. Przypominał odgłosy wydawane przez śpiącego człowieka z problemami jelitowymi. Z doświadczenia wiedział, że taki odgłos wydają właśnie chochliki... Niewiele myśląc, poszedł za stolikiem. Jeszcze wtedy nie wiedział, że przyjdzie mu spotkać nową twarz w klanie.
    Stwór stanął w końcu naprzeciw niewielkich drzwi na końcu wąskiego korytarza i popchnął je nogą od stolika. Gdy te otworzyły się na całą szerokość, przeszedł przez nie wypuszczając z siebie ostatnie zapasy wonnego gazu.
    Tuż za nim wszedł rudzielec. W niewielkim pomieszczeniu zobaczył śpiącą nieznajomą. Leżała na wąskim łóżku, a obok niej leżał niewielki dziennik. Wszystko wyglądało, jakby po krótkim czasie wertowania swych zapisków, urwała sobie drzemkę. Meble, które wstawiały do niewielkiego pokoju chochliki, były porozstawiane jakby na chybił trafił. Jeden z małych pomocników, właśnie kończąc swego dzieła zaczął się przeciągać ziewając doniośle, jakby zarażony sennością swej pani. Alhelm widząc całość sytuacji zezłościł się niezmiernie. Podszedł do śpiącego chochlika i pogroził mu dłonią robiąc przy tym najgroźniejszą minę, na jaką było go wówczas stać i wskazał krzywo ustawioną szafkę, sądząc iż ten pojmie formę przekazu i naprawi ów błąd. Krasnolud widząc zachodzącą zmianę, obrócił się i podszedł do nieznajomej, chcąc się przywitać i dowiedzieć, dlaczego wybrała na miejsce zamieszkania; pomieszczenie, które jeszcze niedawno służyło za schowek na szpargały dla ozywieńców klanowej nekromantki.
    avatar
    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Nowy dom...

    Pisanie by Pierolle on 22/5/2015, 19:38

    Pier właśnie skończył notować ostatnie spostrzeżenia na temat przywoływania wargów. Spędził nad tymi notatkami i ćwiczeniami prawie trzy dni i dwie noce. Gdy coś go ciekawiło, a tak było z przywoływaniem, pochłaniało go to bez reszty. Często wtedy pracował, (a może bardziej uprawiał swoje hobby?) bez wytchnienia, zapomnając o głodzie, śnie, zmęczeniu. Po kilku dniach, zażywania specjalnych eliksirów na zmęczenie, jednak zasypiał w takiej czy innej pozie, dopuki któraś ze służek go nie znalazła śpiącego pośród pogiętych pergaminów i rozlanego atramentu. 

    Wstał z niewygodnego taboretu bez oparcia i wyprostował swoje członki. Wszystko po kolei mu strzelało. Począwszy od kręgosłupu, a na dłoniach skończywszy. Zadowolony ostatni raz spojrzał na notatki, i schował je w jedną z teczek. Podpisał zamaszyście swoim elfim pismem i odłożył ją na pułkę z innymi teczkami. Ruszył w strone drzwi na korytarz, a po chwili zszedł krętymi schodami. Był z siebie zadowolony, w końcu teraz przywołanie warga takiego jak Tosh nie było już dla niego większym wyzwaniem. Gdy tak szedł zadowolony z siebie i swojej pracy zobaczył jak za rogiem mignął mu rudawy kolor. 

    -To pewnie Alhelm! - pomyślał i postanowił dogonić i zagadać do krasnoluda. Przyspieszył więc troche kroku, a gdy skręcił zobaczył jak krasnolud znika w drzwiach starego magazynu. Zdziwił się trochę, bo od dłuższego czasu nic tam nie było. Gdy podszedł bliżej okazało się, że jednak jest tam kila rzeczy a po środku pokoju stał Al. 

    -Witaj Al! Co u ciebie słychać Rudzielcu? - powiedział nieco zbyt entuzjastycznie i za głośno, gdy wchodził przez drzwi. W tym samym momencie zobaczył kogoś śpiącego na łóżku, ale było już za późno, jego delikatny choć dudniący głos poniósł się po magazynie echem...

    Sponsored content

    Re: Nowy dom...

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to 16/12/2017, 02:13