Zbudzę Cię dla nocy i wieczności


    Komnata Skarbów

    Share
    avatar
    Arunka
    Miejscowy gawędziarz

    Liczba postów : 58
    Join date : 08/04/2015
    Age : 25
    Skąd : Wrocław

    Komnata Skarbów

    Pisanie by Arunka on 15/4/2015, 02:33

    - To tutaj... - Zaszeptał wiatr, trzaskając okiennicami. Okiennice były ciężkie, ciosane z grubego dębowego drewna. Porządnie wykute zawiasy, wymyślnie pozłacane, z trudem zajęczały i zamknęły się pod naporem intensywnego wiatru.
    - To tutaj! - Zakrzyknęła wesoło Aruna, podczas gdy ostatnia skrzynia rumu wylądowała na podłodze. Kobieta z błyskiem zadowolenia w oczach rozejrzała się po komnacie.
    A cóż to było za pomieszczenie! Pierwsze, co rzucało się w oczy, to feria barw rodem z piekła. Pośrodku komnaty, pomiędzy dwoma oknami, stało porządnie wykonane, dębowe łóżko. Gołym okiem można zauważyć, że pościel najlepszego gatunku została sprowadzona ze wschodu, tkana jedwabiem w odcieniach żółci i czerwieni. Posłanie zostało ozdobione ogromem poduszek – w tym każda innego rodzaju. Jedna pikowana bordowa, następna obszyta różnokolorowymi cekinami, inne dwie z kolei puszyste zachęcające do przyłożenia doń głowy... Jednym słowem Aruna lubiła wygodę w każdym calu.
    Po lewej stronie pomieszczenia postawiono dwie pufy. Miękkie w dotyku, wygodne, by siąść przy nich, otworzyć niejedną butelkę rumu. Tuż obok siedzisk Arunka ustawiła drewniany stół długości mniej więcej człowieka. Rozłożona na nim mapa została zanieczyszczona woskiem skapującym z dwóch zdobnych i mosiężnych świeczników. Dawało to liche oświetlenie, dlatego też świece znajdowały się również na wiszącym pośrodku komnaty ogromnym żyrandolu. Kandelabr składał się z dwóch warstw, ozdobiony wiszącymi kolorowymi szkiełkami i przymocowanymi doń świeczkami, dawał przyjemne światło.
    Na stole siedział kot. Tak, Arunka miała puszystego i spasionego kota przywiezionego z jednej z zamorskich wypraw. Zwierzę, totalnie nie przejmując się tym, co było na blacie, usadowiło się wygodnie, czyszcząc swe biało-rude futro.
    Ogromna szafa znajdowała się po prawej stronie pomieszczenia. Nie domykała się do końca, a to za sprawą ogromnej ilości sukien rzuconych jedną na drugą. To, że właścicielka pomieszczenia lubiła się stroić, można było stwierdzić z niezachwianą pewnością, bowiem tuż obok ustawiono kryształowe lustro wielkości człowieka. Arunka obwiesiła je naszyjnikami. Warto również wspomnieć o toaletce postawionej przy oknie. Znajdowały się tam flakony perfum, barwiczki do ust, a także złocone pierścienie i kolczyki w ilości tak dużej, że na pewno nie zostały zdobyte uczciwą drogą.

    Całość wystroju dopełniał gruby dywan pokrywający prawie całą komnatę oraz dwie drewniane skrzynie. Zapewnyście ciekawie, co owych skrzyniach się kryje... Aruna nie mówi. Plotki krążą, że trzyma tam magiczne artefakty jak książka, co przyszłość przewiduje. Inni mówią, że trzyma tam mapy do skarbów. Słyszano też, że często z owych kufrów wyciąga kolejne to ozdoby. Jesteś ciekaw? Wejdź, może akurat zostaniesz wybrany i dowiesz się...
    avatar
    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Pierolle on 15/4/2015, 16:20

    Mag właśnie postanowił wyjść się przewietrzyć, lecz mijając jedną z komnat poczuł to uczucie. Zatrzymał się nagle.
    "Dziwne -pomyślał - tyle razy tędy przechodziłem, ale nigdy nie czułem obecności jakiego kolwiek magicznego przedmiotu."
    Jego aura była bardzo silna. Dziwił się, że poczuł ją dopiero teraz. Zapytał szprzątającą nieopodal służkę, czy ktoś mieszka w tym pokoju? W koncu większość pokojów w twierdzy była nie używana. Dowiedział się, że wprowadziła się tu kobieta imieniem Aruna.
    Elf podziękował za informacje, po czym ruszył dalej korytarzem.
    "Gdy tylko załatwię, kilka spraw poza twierdzą z pewnością tu wrócę. Miejmy nadzieję, że będzie dane nam się spotkać, tajemncza Aruno." - pomyślał, po czym ruszył schodami w dół do wyjścia, lecz wspomnienie aury tego przedmiotu pozostało w jego umyśle. Było w tym coś dziwnego, a za razem niepokojącego, co nie pozwalało mu się skupić na innych rzeczach...
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 29
    Skąd : Warszawa

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 16/4/2015, 03:26

    Do twierdzy Eldarmoon zawitał niespotykany gość. Zjawił się na zaproszenie Alhelma, którego poznał niegdyś, przemierzając krainę, podczas jednej z jego wielu przygód obfitujących w bogactwa i galony rumu. Pamiętne to były czasy, lecz wówczas był jedynie młokosem, któremu trza było wycierać nos jedwabną chusteczką, a dzisiaj doświadczony najemnik, złodziej, pirat podający się za królewskiego skarbnika... Oh, wiele rzeczy mógłby mieć na swym sumieniu, o ile takowe by posiadał. Na swą obronę mógł jedynie rzec, że to dla ogólnego dobra kamratów, bo sam dla siebie zostawiał zazwyczaj kilka procent z udziału w zyskach i niewielki zapas bimbru. Wszystko, co mógł przenieść na swych wyćwiczonych do tego barkach.

    Tym razem, przyjechał jedynie w odwiedziny, lecz niestety musiał się sowicie zdziwić, gdy okazało się, że krasnolud wyjechał z tajną misją i nie będzie go nawet kilka dni...
    Majordomus ulokował go na piętrze z biblioteką, gdzie znajdowało się kilka wolnych izb, służących za część sypialną dla gości rudzielca. Wszystkie od dawna nie odwiedzane. Widocznie, przyjaciel jaszczura nie miewał zbyt wielu gości. Niemal, jak za dawnych lat!

    Właśnie przechadzał się po twierdzy w poszukiwaniu okazji. Tacy, jak on, zawsze poszukują okazji. Nawet wówczas, gdy wszystkiego mają dostatek. Taka już ich natura, że muszą być czujni. Wyostrzone zmysły wydobyły spod wielu różnych zapachów i hałasów coś, co zwróciłoby uwagę, nawet najgorszego wśród jemu znanych fach-mistrzów. Był to niepowtarzalny zapach bogactwa. Egzotycznych perfum, kryształów, pełnych kufrów przestawianych z konta w kont... No a przede wszystkim, odgłos jakby szum wodospadu, dla spragnionego wędrowca. Czuł powiew świeżości, kiedy tylko znalazł się u progu nieznajomej. Już miał zapukać, gdyż wiedział, że to najlepsza droga, do dostania się do wewnątrz. Nagle w szparce uchylonych lekko, drewnianych drzwi, zobaczył obrzydliwe bogactwo wypełzające z niedomkniętych kufrów. Błysk zrozumienia i poczucie nagłej zmiany wiatru. Wszystko układa się w logiczną całość. Przewrotny los w końcu się do niego uśmiechnął, a za progiem czekało nań bogactwo i chwała. Nie czekając na odpowiedź gospodarza, udał że przypadkowo wpada przez drzwi.

    - Uh... Czyżby to moja kajuta? Ktoś mnie popchnął i pomyślałem, że to mój przydział...

    Nim skończył, mowę mu odjęło, gdyż zauważył stosy bogactw piętrzących się w komnacie. Pomimo lichego światła, wszystko mieniło się z taką mocą, że Sha-Khal nie był w stanie utrzymać dłużej swego podniesionego wzroku. Zwiesił jedynie głowę, nie chcąc patrzyć prosto w twarz gospodarza izby. Wszak mógłby wyczuć jeszcze przez przypadek, jego niechlubne intencje...
    avatar
    Sharkon
    Potwór z lasu
    Potwór z lasu

    Liczba postów : 153
    Join date : 14/03/2015
    Age : 24
    Skąd : Wrocław

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Sharkon on 16/4/2015, 12:01

    Ork przemierzał korytarze twierdzy w poszukiwaniu Tosha, który udał się na wycieczkę. W pewnym momencie dostrzegł kogoś przy jednej z komnat. W pierwszej chwili pomyślał, że warg znalazł sobie kogoś do pożywienia się więc czym prędzej udał się do środka. Ujrzał tam stosy bogactw otaczane przez jaszczura, jakby się do nich modlił. Sharkonowi na złocie nie zależało gdyż jeżeli jakieś posiadał zaraz przepijał je w karczmie.
    - To Twoje? Widziałeś Tosha?
    Zapytał ork.
    avatar
    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Pierolle on 16/4/2015, 12:31

    Był już wieczór, kiedy Pierolle skończył załatwiać wszystkie pilne sprawy w osadzie. Zmierzał już ku swojej komnacie w tej małej wieży na wzchodnim krańcu twierdzy, kiedy na korytarzu zauwarzył Tosha. Zdziwił się trochę, gdy nie zauwarzył nigdzie w pobliżu jego pana. Nie bał się już go tak bardzo, jak za pierwszym razem, gdy natknąl się na niego w drzwiach do komnaty Sharkona. Warg zbliżał się do niego obwąchując korytarz. Gdy mijał zwierzaka warg przystanął i zaczął obwąchiwać jego szaty. Pierolle wyjął z torby kawałek mięsa, które kupił na targu, po czym rzucił Toshowi. Warg złapał je jeszcze w locie, po czym ruszył biegiem przed siebie.

    "Dobrze, że zamknąłem wrota do tej części twierdzy. Warg przynajmniej nie ucieknie na zewnątrz." - pomyślał mag, po czym ruszył dalej.

    Gdy przechodził obok komnaty pani Aruny, ponownie wyczuł aurę owego przedmiotu. Drzwi były uchylone. Postanowił odwiedzić lokatorkę tym razem. Zapukał więc w drzwi, po czym wszedł do środka nie czekając na odpowiedź. Zdziwił się niezmiernie, gdy w środku zastał już jaszczura i pana Sharka.

    - No proszę bardzo! Kogo ja tu widzę? Witam! Mam nadzieję, że nie przeszkadzam zbytnio? - powiedział elf.
    avatar
    Arunka
    Miejscowy gawędziarz

    Liczba postów : 58
    Join date : 08/04/2015
    Age : 25
    Skąd : Wrocław

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Arunka on 22/4/2015, 02:36

    Arunka nie mogła się zdecydować. Niebieskie czy czerwone? Czerwone czy niebieskie? Z iskrzącymi się ślepiami stała przed lustrem, mierząc kolczyki. Przykładała raz jedne, raz drugie, do kształtnej główki, przybierając różne pozy. Chwilę dłuższą zajęło zorientowanie się, że ktoś jeszcze znajduje się w pomieszczeniu. Zerknęła raz jeszcze w swoje odbicie. Czerwone. Zadecydowała i z szerokim uśmiechem obróciła się w stronę gości.
    - a kogóż to wiatry przywiały?
    Spytała z szerokim uśmiechem, mimowolnie zakładając dłonie na biodra. Uśmiech miała jowialny, a jakże, jeno zielone oczęta spoglądały podejrzliwie zza poczernionych rzęs. Czuła się zagrożona, jak każdy, kto posiadał pewne ilości bogactwa i które, oczywiście przypadkiem, zostały ujawnione światu. No bo przecież nawet pod groźbą przeciągnięcia pod kilem specjalnie swych kryjówek nie zdradzi. Ahh, i jeszcze przez myśl Arunce przeszło, że zdecydowanie trza porządny zamek u drzwi zamocować.
    - ależ, ależ, jaka ja niegrzeczna...
    Opamiętała się zaraz, uśmiechając się czarująco. Błysnął pozłacany ząb. Podbiegła do jednej ze skrzyń, wyjmując cztery kryształowe szklanki oraz butelkę bursztynowego płynu. Postawiła je na stole, tuż obok kota, i każdemu nalała sowicie drinka, nie żałując trunku. Jeśli tylko miała okazję się napić, to psiakrew, korzystała! Szklanka piratki samowolnie podniosła się do ust
    - zdrowie miłych gości!
    Zakrzyknęła, biorąc pożądnego łyka. Paplając, przyglądnęła się każdemu z gości. Niech mnie szczury lądowe prędko pożrą, jeśli ten jaszczur pół życia na łajbie nie spędził! Podejrzanie mu ze ślepi patrzy, niczym pies w kość. Orka zdaje się znała, ale pewna nie była, nie miała dobrej pamięci... I jeszcze następny elf, taki to wygląda, jakby tawerny portowej na oczy nie widział. Patrzcie, patrzcie, jaki tłum... Takie to myśli krążyły po głowie piratki, gdy tymczasem dłoń jej z przyzwyczajenia dolewała rumu.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 29
    Skąd : Warszawa

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 25/4/2015, 00:42

    Do komnaty wpadli jacyś intruzi, lecz jaszczurzy wzrok nadal był skupiony na lśniących kosztownościach. W myślach najemnika kotłowało się od planów odnoszących się do przeforsowania swoich nadętych aspiracji i przeproszenia właścicielki owego lokum za to nagłe wtargnięcie.
    Niski głos musiał należeć do kogoś, o sporych rozmiarach. Sha-Khal nie wiedział, czym jest Tosh, ale nie miał ochoty się dowiadywać. W tamtej chwili priorytetem było zupełnie co innego...
    W tym samym momencie, do komnaty wszedł elf i nagle zrobiło się tłoczno, jak na przybrzeżnym bazarze.

    Sha-Khal podniósł pysk na dźwięk słów uroczej damy z błyszczącym zębem. Czyżby bogactwo, jakim owa nieznajoma była przez los, tak szczodrze obdarowana; zagościło się również w innych Jej zakamarkach?
    Jaszczur odepchnął od siebie kruczoczarne myśli na rzecz tych o wyrazistym trunku, jakiego była właścicielką. Czyżby chciała się nim podzielić? W tych zacnych progach, prócz obfitości w złoto i klejnoty, królował również dobry smak rumu! Trza przyznać, że nie spodziewał się takiej gościnności w tym surowym otoczeniu. Górskie kopalnie zdawały się obfitować w złoża naturalne, lecz panowała w nich zazwyczaj krasnoludzka gburowatość... A tu taki miły gest.

    Sha-Khal powstał z klęczek, na których się tak nieopatrznie znalazł i podziękował za szklaneczkę przyzwoitego napitku. Kryształ mienił się w oczach, jak niemal wszystko, co znajdowało się w komnacie. Czego może chcieć więcej właściciel takich różnorodności? Zapewne, właśnie towarzystwa!

    Wzniósł naczynie do toastu, po czym opróżnił je niemal jednym łykiem. Trunek rozlał się przyjemnym ciepłem po gadzim organizmie, a ręka utrzymująca ciężar pustej już szklaneczki, ponownie powędrowała w stronę gospodarza.

    - Jestem Sha-Khal-NaZim. Niegdyś pokładowy kuk na łajbie pod banderą jednookiego, później dzięki kilku zasługom, okrętowy sternik. Dzisiaj prosty i niedrogi najemnik... Do Twych usług!

    Już miał wstać i się ukłonić, jak to ludzka rasa miała w zwyczaju, gdy jego wzrok spoczął na mapie skropionej już nieco woskiem ze świec. Nie miał pojęcia co przedstawiała, lecz od razu zauważył kunszt włożony w pracę nad nią. Takich map nie sprzedawało się w byle porcie u pijanego kartografa...
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Marius on 28/4/2015, 03:50

    Porobiło sie porobiło. Twierdza zaczęła puchnąc od nadmiaru gości. Ostatnimi czasu ciężko było sie w tym połapać. Pan ze wzgórza coraz rzadziej opuszczał swoje leże, przesiadując w północnej baszcie, tej bez schodów. Zakrzywiona przestrzeni dostarczała mu sporo wrażeń, Bawił sie bez sensu popatrując w dal. Przejeżdżał palcami przed twarzą, szare pasemka umbralnej materii przepływały mu przez palce. . Olbrzym siedzial w fotelu błądząc myślami. Nie wychodził juz od tygodnia. Nie mial ku temu powodow, wszystko co mogl dojrzec widzial wyraznie a Al jego wierny kompan i zaufany poplecznik udal sie w droge . Marius w zamysleniu obserwowal zmieniajaca sie rzeczywistosc. Fazowal pomiedzy swiatami niewiel robiac sobie z i tak juz slabej bariery. Mezczyzna w koncu powstal ruszajac sie z miejsca. Coz czas dobry jak kazdy inny wstal zmierzajac do wyjscia, nie ma znaczenia gdzie sie uda, enigmatyczny wzrok prowadzil go po korytarzach twierdzy. Wygladal troche jak lunatyk. Wysoki barczysty niepomiernie o posturze trolla i wlosach w nieladzie, gebie kaprawej zarosnietej, szare straki wlosow sterczaly mu każdy w innym kierunku, przeczesal je jako tako ulizujac. Mial gdzies jak dzisiaj wyglada. Podroż po twierdzy miala dostarczyc mu wrażeń, skoro cos sie dzieje to moze akurat dzis cos go zaskoczy. Idac tak bez celu przetransportował sie w okolice wschodniej baszty siedziby większości klanowych magow, wyczulal sie na aure, dzwonilo mu w uszach od natloku roznych magicznych sensacji, ferie barw oslepialy wzork, nie dalo sie skupic to jednak zly pomysl. Odbil idac dalej w glab twierdzy. Sluzba ustepowala mu z drogi niektorzy klaniali sie nisko, inni zagadywali pytajac o zdrowie. Pan twierdzy nie wygladal za dobrze. lniana szara koszula wygladala jakby nosil ja od dawna, spodnie i reszta ubioru byla zmemlana i wytarta. Do stępionych nozdrzy Mariusa doszedl zapach zwierzecia. Cos nadbiegali dlugim korytarzem tratujac przechodniow. O jest wyczekiwana rozrywka. Warg bo o nim mowa zatrzymal sie strzygajac uszami i zawarczal na niego. Wilkolak i warg nie przepadali zbytnio za soba, jak to wilki kazdy chcial udowdnic drugiemu swoja dominacje, zwierz nalezal do pewnego Orka. Nie znal go zbyt dobrze w sumie nie wiedziec czemu. Podrapal sie po skroni.
    - Wrrr
    Zawarczal gardlowo
    - co jest zwierzaku gdzie twoj pan..
    Zakaszlal na koniec i westchnął. Ruszyl w jego strone, okazujac calkowite lekceważenie, nie ma co trzeba zbic z tropu zwierza odpowiedni ton i spogladanie z gory sprawi ze byc moze tym razem unikniemy konfrontacji.
    Warg zawarczal na niego drugi raz ale nie rzucil sie gda Mariusa przeszedl obok niego, nie spoglądając nan wcale, zdawalo sie ze obydwaj staraja sie nie wejsc sobie w droge. Marius nie zamierzal sie spoufalac a warg przytulil sie do sciany.
    - eh ide poszukac twego pana.. lepiej zebys nie narobil bajzlu.. rozumiesz..
    Zwierz rozumial w koncu byl nie patrzac nadnaturlany w pewnym sensie, wargi byly bestiami, kuzynami wilkow, bardziej inteligentnymi i przebieglymi, podobno umialy mowic..podobno przynajmniej, niektóre ten tutaj sprawial wrażenie hipso takiego wyjatkowo glupiego.. no coz bez znaczenia. Marius ruszyl dalej w glab korytarza. Az dotarl w okolice gdzie napotkal orka. Stanal w otwarych drzwiach. Ork stal w srodku czyjegos pomeiszczenia, zdaje sie ze pokoju. Lsnilo sie tu od zlota niczym psu jajca wylizane, no no pomyslal M spora kolekcjia. Nie znal tej osoby, jakis jaszczur, jakis mag lub mistyk sadzac po ubiorze, jakas laska i ork..
    - ty twoj zwierzak szfenda sie bez celu pilnuj go bo moze narobic szkód.
    Marius widac nie mial humoru wiec bez ceregieli powiedzial z czym przyszedl majac zamiar w tym samym momencie udac sie dalej, znikając im z oczu.
    avatar
    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Pierolle on 28/4/2015, 04:35

    Pier nie zdążył się zorientować dobrze w sytuacji, a już miał nalaną szklankę rumu, a u drzwi stał kolejny gość. Jeśli opowieścił, które słyszał, były prawdą, to u drzwi musiał stać nie kto inny jak Marius, we własnej osobie. Już od dłuższego czasu chciał poznać przywódcę klanu, ale nie nadażyła się ku temu stosowna okazja. Słyszał tylko, że rzadko wychodzi ze swej wierzy. Ale nietaktem ze strony elfa byłoby nie zwrócić uwagi najpierw na samą gospodynię owej komnaty. Gdy tylko na nią spojrzał, od razu zrozumiał, że ta kobieta ma więcej odwagi, niż nie jeden mężczyzna.

    - Witaj Pani! - zwrócił się do niej - Ty zapewne jesteś Aruna, czyż się nie mylę? Wybacz to przypadkowe najście. Nazywają mnie Pierolle. Jestem magiem, który niedawno dołączył do klanu. A ty Panie, zapewnie jesteś Panem ze wzgórza?- zwrócił się w stronę Mariusa - nie mieliśmy się jeszcze okazji poznać. Jestem Pierolle. Zostałem niedawno przyjęty do klanu przez Luanie. - rzekł, biorąc szklanki rumu i podając każdemu z pozostałych gości. - Miło was poznać - powiedział wręczając szkalnkę też wilkołakowi. Niestety dla niego samego szklanki już zabrakło. Uśmiechnął się tylko nieznacznie, gdy to zauwarzył.
    avatar
    Sharkon
    Potwór z lasu
    Potwór z lasu

    Liczba postów : 153
    Join date : 14/03/2015
    Age : 24
    Skąd : Wrocław

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Sharkon on 29/4/2015, 07:52

    Ork skinął głową w stronę dziewczyny i sięgnął po trunek.
    - Sharkon, okoliczny morderca i barbarzyńca.
    Powiedział dość poważnym głosem. Zaraz przechylił szklaneczkę i opróżnił ją. Odstawił ją na stół a następnie rozejrzał się po skarbach.
    - Widać lubisz błyskotki. A ten tu jaszczurek z chęcią by się nimi zaopiekował.
    Rzucił z małym uśmiechem i klepnął Sha-Khala w plecy. Następnie do komnaty przybył Marius, z nieco niezadowoloną miną upominając orka by pilnował pupila a po chwili poszedł dalej. Ork zamruczał gniewnie pod nosem i podszedł do drzwi.
    - Tosh! Dawaj tu!
    Krzyknął na korytarz by nakierować warga w swoją stronę. Po chwili ogromny biały wilk wszedł do komnaty Aruny i usiadł w kącie obserwując nowe twarze.
    - Tosh i szkody? Prędzej przyniósłby martwego smoka.
    avatar
    Arunka
    Miejscowy gawędziarz

    Liczba postów : 58
    Join date : 08/04/2015
    Age : 25
    Skąd : Wrocław

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Arunka on 1/5/2015, 15:33

    - Witam serdecznie, miło Cię poznać Sha-Khal
    Arunka skłoniła się w parodii dworskiego ukłonu, uśmiechając się czarująco. Wymówiła nieporadnie jego imię, widać nie była specjalnie uczona
    - Do stu tysięcy morskich diabłów, nawet na lądzie wilk morski znajdzie drugiego wilka. A ciekawa jestem, na jakiej łajbie żeś pływał?
    Spytała z ciekawości. Już machinalnie wyciągała rękę do uścisku, coby się przywitać, gdy nagle zauważyła łapczywy wzrok jaszczura na swej drogocennej mapie. Ogniki złości zapłonęły w zielonych oczętach, mimo iż usta wciąż wyginały się w uśmiechu. Zgrabnym ruchem, choć niespiesznym, by nie wzbudzać podejrzeń, poczęła zwijać mapę. Wprawne oko zauważył mogło, że pergamin wykreślony był starannym pismem, dojrzeć można było zarys egzotycznej wysepki gdzieś na południu krainy. Zwinęła mapę, po czym skierowała się do regału, coby położyć ją na jednej z półek. Za książkami rzecz jasna.

    Jednocześnie kolejny gość zawitał w jej progi. Zaniedbany jakiś. Zerknęła nieuważnie, by po chwili ponownie do osobliwego mężczyzny powrócić spojrzeniem. Mimo pozornej nieogłady wydawał się interesujący. No, ale skoro wychodził...

    Wzruszyła ramionkami. Zdobne bransolety zabrzęczały na rękach. Upiła porządny łyk rumu ze swojej szklanicy i skierowała się w stronę następnego gościa.
    - Psiakrew, ależ tu się tłumnie zrobiło, co?
    Puściła oczko do maga, ponownie racząc się trunkiem.
    - Pierolle ,mi również miło Cię poznać. Za nic nie musisz przepraszać, ja zawsze cieszę się z gości
    Zaśmiała się wesoło. Mag powiadał. Psiakrew, takich to zazwyczaj się wystrzegała, bowiem nie rozumiała do końca ani ich działań, ani motywów tychże działań. Mimo iż ten wyglądał na sympatycznego. Do diabła, tutaj nic jej chyba nie groziło, ponoć w klanie zawsze jest się bezpiecznym, toteż zaganęła
    - ja również jestem tutaj nowa, kochaniutki, sama jak palec. Nikogo nie znam. Więc mówiłeś, że czym się zajmujesz?
    Mówiąc to, zauważyła że nie ma trunku. Bez słowa sięgnęła po następną szklanicę, nalała rumu, i przesunęła po stole w jego stronę

    Ot, i jeszcze jeden gość się pojawił. Słuchajcie ludziska i inne stwory, będzie dzisiaj popijawy do woli!  Skierowała się w stronę orka
    - nietypowe powitanie Sharkonie, naprawdę
    Rzekła wesoło, ponownie napełniając jego szklanicę bursztynowym trunkiem
    - jeśli chcesz mnie przestraszyć złociutki, to pokaż swoje umiejętności. A nie, że chwalisz się tutaj morderczymi skłonnościami, jeszcze kto weźmie sobie Ciebie na cel.
    Zażartowała, również i do niego skłaniając się w parodii ukłonu. Podeszła do skrzyni przy oknie, wyjmując kolejną butelczynę rumu
    - A co do błyskotek, to chyba każda kobietka ma do nich słabość. Chociaż przyznaję, ja chyba szczególną... Tak więc, gdybyś miał mały prezencik dla mnie, nie pogardzę
    Wyszczerzyła ząbki.
    - Siadajcie, gdzie można, coś czuję, że posiedzimy tutaj dłużej
    Zaśmiała się, skinieniem główki wskazując wolne miejsca. Można było wybrać albo jedną z wygodnych puf, albo drewnianą skrzynię albo i skraj łożka.

    Tymczasem kot siedzący na stole zjeżył się cały. Zapewne na widok wchodzącego wilka. Prychnął ze złością i zgrabnie, mimo puszystego i całkiem okazałego ciała, skoczył w stronę Arunki.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 29
    Skąd : Warszawa

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 1/5/2015, 20:27

    Sha-Khal aż jękną, gdy mocarna ręka wylądowała w okolicach kruchego, gadziego karku. Zasyczał z bólu, lecz gdy zauważył posturę ogra, zdał sobie sprawę, że nie może pozwolić sobie na wszelkie dygresje wobec niego. Mimo, że jaszczur był dość sprytny, by móc go pokonać w tak ciasnym dla nich pomieszczeniu, to uważał, że ważniejszym było sprawić przyjemność damie z lśniącym zębem i odpowiedzieć na nurtujące Ją pytania.

    - Gdy jeszcze byłem nawigatorem, pływałem na Nieustraszonej. To niewielka, lecz piekielnie szybka brygantyna. Postrach mórz południowych, przynajmniej do momentu, w którym Jednooki po pijaku jej nie sprzedał jakiemuś przybłędzie z Zatoki Piratów. Kilka lat później okazało się, że królewski Galeon zatopił ją, gdy ta dryfowała bez załogi nieopodal Elakki. Cóż za strata...

    Jaszczur upił jeszcze łyk ognistego trunku, gdy zauważył, że właścicielka owej mapy zwinęła ją i powoli odłożyła na półkę z dala od lepkich rąk Sha-Khal'a.
    Wtem do komnaty wszedł kolejny olbrzym, którego jaszczurowi nigdy nie było dane poznać. Nim zdążył się przywitać, ten wyszedł. Cóż to, że tylu ludzi kręci się wokół uroczej damy, kiedy to jaszczur miał atut w rękawie. Obejrzał się wokół komnaty, by w końcu usiąść na skraju łóżka, tak by mieć ogląd sytuacji. Wtem do komnaty wbiegł wielki ogar. Zapewne Tosch... Spojrzeli po sobie z pewną dozą nieufności, i najemnik poczuł, że zaschło mu w gardle.
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Marius on 1/5/2015, 20:49

    Marius odebrał szklo, powachal, skrzywil się lekko, głowę przekrecil.
    - hmy
    Niemowiac wiecej wypił zawartość i oddal magowi szkło.
    - dzieki, mi tez milo. Jeszcze pogadamy, złap mnie potem.
    To były ostatnie słowa z ust M nim wyszedł z pokoju, krótkim skinieniem głowy przywital i pożegnał jednocześnie pozostała grupkę klanowiczow. Obecność jaszczura nie umknela jego uwadze, nie przypominał sobie nikogo z zewnątrz, może to ten znajomy Nayady, będzie musiał ja zapytać, mignela mu podobna postać gdy Lu brała ten swój ślub. Nie zapamiętał uroczystości za dobrze był nieco oderwany. Dziś miał podobnie, Usłyszałjeszcze jak ork wola warga, widać jego prośbą zadziałała. Szedł dalej korytarzem, rum rozlal mu sie po zoladu przyjemnym cieplem, nie by fanem rumu ale procent to procent, przyjemnie we lbie zaszumialo, pewo od tego ze nie jadl az dwa dni, ostatnio nie polowal tez, skierowal kroki do kuchni, trzeba nadrobic bo padnie niedlugo jak mucha.
    avatar
    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Pierolle on 4/5/2015, 17:03

    Elf nie nadążał za osobami w pokoju. To Arunka biegająca po pokoju i popijająca rum, to jakiś gad, to Shark woła Tosha, to Marius pojawił się i zniknął powiedziawszy tylko kilka słów. Dobrze, że miał okazję go spotkać. Choć tyle. Gdy dostał szklankę z rumem od Arunki, popił kilka łyków, po czym usiadł na jednej z puf. Po chwili do komnaty wbiegł Tosh. Mag tylko niepewnie spojrzał na kota Arunki. Dobrze, że warg był posłuszny Sharkowi, więc raczej nic mu nie groziło.

    -Dobrze wiedzieć droga Arunko, że można mieć w tobie sprzymierzeńca. Powiedz, jak się znalazłaś w naszym klanie? Ja sam jestem tu od niedawna. Mnie zgarnęła Luania, zaraz po przybyciu do Elakki. A ty? - zapytał ciekawski mag, podnosząc szklankę do kolejnego łyku.
    avatar
    Arunka
    Miejscowy gawędziarz

    Liczba postów : 58
    Join date : 08/04/2015
    Age : 25
    Skąd : Wrocław

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Arunka on 20/5/2015, 00:02

    - Co grubasku?
    Rzekła z czułością, sięgając dłonią w stronę puszystego futra zwierzęcia. Kocisko wyprężyło się z lubością, ogon powędrował do góry. Przyjemny pomruk zadowolenia wyrwał się z jego gardziołka, a wibracje wprawiły w ruch szklanki stojące na stole. Kobieta dłuższą chwilę głaskała zwierzaka jakby namyślając się, po czym sięgnęła w stronę jego obróżki, na której dyndał pokaźnej wielkości medalion zdobiony czaszka z dwoma skrzyżowanymi piszczelami. Otworzyła medalion, wyjmując z niego klucz wykonany z brązu. W trakcie owych czynności zwróciła główkę w stronę gada.
    - Nieustraszona?
    Powtórzyła zaciekawiona.
    - Zdaje się, że spotkałam parę razy Jednookiego. Psiakarew, słyszałam, że nieźle tam się dorobili. Szkoda Nieustraszonej, zatem zdrowie zacnej łajby!
    Zakrzyknęła, wznosząc toast. Zapomniawszy, że ma szklankę, z przyzwyczajenia przytknęła usta do butelki, upijając solidny łyk. Trunek przyjemnie rozszedł się po ciele.
    - to w takim razie co teraz porabiasz?
    Spytała, nie patrząc na niego. Bawiła się bezmyślnie kluczem, trzymając go w lewej dłoni. Puściła kota, uśmiechając się do maga.
    - Szczerze mówiąc wolałabym zatrzymać w tajemnicy okoliczności mojego zapoznania się z Cieniami. Powiedzmy... powiedzmy, że początki nie były zbyt przyjazne ze względu na konflikt interesów. Ale, cholerka, po przemyśleniu sprawy stwierdziłam, że jednak znajdą się pewne korzyści
    Powiedziała, nie wyjaśniając niczego zbytnio. I zaraz prędko, coby zmienić temat, spytała
    - a wytłumacz mi kochaniutki, jakim rodzajem magii się zajmujesz? Bo widzisz, nigdy głowy do ksiąg nie miałam, to i nie znam się na tym za bardzo
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 29
    Skąd : Warszawa

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 20/5/2015, 08:08

    Sha-Khal przez dłuższą chwilę przypatrywał się uroczej damie, która zdawałoby się zaprzątnęła swą uwagę niemal całkowicie futrzastym zwierzem. Kot wił się pod Jej dotykiem i mruczał doniośle, co przypominało odgłosy z głębin otchłani w której znalazł się jednooki, po spożyciu pewnego tubylczego trunku... Sam jaszczur jakby na chwilkę uciekł pamięcią do dawno minionych czasów, lecz jego wzrok nagle przykuł mały medalion. Nie mógł dostrzec, co było na nim wyryte, ale zauważył, że jest ze szczerego złota. Medalion się otwierał pod sprawnymi palcami żeglarki, a z jego wnętrza wydostał się klucz. Ciemny... Matowy... Nieciekawy... W niczym nie przypominał kosztowności, które ich otaczały. Jednakże jaszczur skupił na przedmiocie całą swa uwagę, wiedząc, że w przedmiocie, który się tak wyróżnia, musi się kryć jakaś tajemnica.

     - Jednooki miał swój czas... Obłowił się i przechlał wszystkie złoto, choć krążą gdzieniegdzie słuchy o ukrytym skarbie. Problem tkwi jednak w tym, że sam już nie pamięta, gdzie ów skarb ukrył. Po jakimś czasie oszalał, bo jak tu pozostać zdrowym wiedząc, że czeka na Ciebie nie zmierzony skarb, do którego dostępu strzeże dziurawa, niczym łajba szalonego Jacka; zalana rumem pamięć?

    To mówiąc dopił swój kielich i podszedł do niewiasty, pragnąć dolewki. Mijał przy okazji półkę, na której leżała mapa. Za wszelką cenę starał się zobaczyć choć kątem oka, jaki znak na niej widnieje. Stare mapy niegdyś oznaczano symbolami, dzięki którym można było określić jaki region przedstawia. 
    Niestety... Mapa była albo tak zwinięta, by ów symbol specjalnie ukryć, albo też w ogóle go tam nie było, co mogło oznaczać, że była robiona przez pirata.
    avatar
    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Pierolle on 30/5/2015, 23:06

    Pier przez chwilę przysłuchiwał się pirackiej opowieści o Jednookim, jednak nigdy o nim nie słyszał. Nie rozumiał z resztą wileu rzeczy, o których gadali. Jego uwadze również nie umknął naszyjnik na szyi kota i klusz w zgrabnej dłoni Aru, lecz nie interesowało go zbytnio po co on i do czego. Zwolnił trochę temp picia, bo powoli zaczynało mu się kręcić w głowie. Nagle usłyszał pytanie w swoją stronę. 
    Spojrzał w stronę kobiety i powiedział:
    -Żeby długo nie gadać i nie zanudzać was, powiem krótko. Zajmuję się magią przywoływania głównie. Trochę interesuję się zaklęciami buffującymi i uzdrawianiem, ale to tylko w ramach przyjemności.

    To powiedziawszy, elf zapatrzył się w szklankę rumu, podczas gdy w jego głowie co raz bardziej się kręciło i w ciele robiło ciepło. Nie pamiętał, kdy ostatnio pił rum. Preferował raczej słodkie trunki, ewentualnie wino. Ale w towarzystwie nie ładnie jest przecież odmawiać...
    avatar
    Arunka
    Miejscowy gawędziarz

    Liczba postów : 58
    Join date : 08/04/2015
    Age : 25
    Skąd : Wrocław

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Arunka on 1/7/2015, 04:54

    Szklaneczka z bursztynowym płynem powędrowała w stronę gardziołka piratki, gdzie została dokładnie osuszona. Kobieta odetchnęła głęboko, świat znów pozyskał sens istnienia, a Arunka podjęła pewną decyzję. Przełożyła niespiesznie klucz z lewej dłoni do prawej, doskonale zdając sobie sprawę z prawie namacalnej i nachalnej ciekawości jaszczura, który próbował ukryć ją poprzez gadkę szmatkę. Przesunęła w jego stronę butelczynę z rumem, coby mógł swobodnie częstować się. Wszak każdy pirat wie, że interesy załatwia się jeno przy wyśmienitym trunku. 

     - fakt jest taki, że czas Jednookiego już dawno przeminął, pewno czorty go wzięły

    machnęła ręką, coby zakończyć gadanie o kimś, kto dawno już przestał zajmować jej główkę. Zwłaszcza, że od pijanego Jednookiego nie spodziewała się żadnych korzyści, zaś od zgromadzonych tutaj - a jakże. 

     - słuchajcie skarbeczki mam dla was propozycję. Taką, na której każdy skorzysta

    Uśmiechnęła się szeroko. Czyżby właśnie się nie przesłyszeli? Czyżby Arunka chciała zaproponować coś, na czym skorzystają? Hmm... Powiedzmy, że aparycja piratki nie wzbudzała wielkiego zaufania, a tym bardziej jej uśmiech i chytra minka. Ale jak to mówią, kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. 

     - cudem jakowymś udało mi się dostać ten oto klucz. Ponoć otwiera on drzwi do komnaty tajemnej na jednej z wysp. Takiej, co kiedyś należała do prastarej cywilizacji. Problem mam tylko taki, że ani odrobinki nie znam się na magii... a coby odczytać mapę do skarbu, trza się właśnie nią posłużyć

    zamrugała przymilnie do maga, mocno ściskając klucz. Coby podkreślić, że należy do niej. Potrzebowała jego pomocy, a wydawał się być chętny do pomocy. Takiej osoby właśnie szukała. Zaś co do jaszczura... No cóż, na pewno w jakiś sposób dojdą do porozumienia.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 29
    Skąd : Warszawa

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 3/7/2015, 09:21

    Sha-Khal zabrał ze stołu butelczynę, lecz nim się uraczył jej zawartością, wysłuchał, co ma do powiedzenia Aruna. Klucz, który za razem był dość złożoną tajemnicą, lawirował między palcami piratki, jakby chcąc jeszcze bardziej omamić jaszczura. Szkoda by było teraz omawiać żywot tego nędznika i szubrawcy, jakim był Jednooki. Teraz miał na celu rozwikłanie zagadki! Czy niewiasta będzie mu w tym pomocna? Nie wyglądała na osobę godną zaufania, lecz nie oznaczało to, że nie było możliwości, aby się z Nią dogadać. Kobieta może z wierzchu harda i sprytna, lecz niemal każda skrywa gdzieś w głębi siebie kruchą dziewczynę z warkoczami, zamiast burzy włosów.
    Tak, jak się domyślał… Chodzi o pomoc w przedostaniu się przez drzwi, które otwierał ów klucz. Nic nie wiadomo było jeszcze o skarbie po ich drugiej stronie, lecz nic to. Przecież to, że nie było o nim mowy, nie oznaczało, że go w ogóle nie było. Jeżeli czekała ich przygoda, na której mieli się wzbogacić, to należałoby choć trochę się dowiedzieć?
     
     - Czy wiadomym Ci jest, jaką ten skarb nosi nazwę? Czy są to złoto i kosztowności, czy może prastare magiczne kamienie i teleporty? Gdzie jest ta wyspa? Jak daleko? Czy masz już transport, bo rozumiem, że wpław będzie trochę za daleko…
     
    To mówiąc Sha-Khal upił solidny łyk prosto z butelki. Nie znał się na ludzkiej kulturze aż tak, żeby skorzystać w towarzystwie damy, ze szklaneczki. Działał mimowolnie, gdyż w głowie rodził mu się plan podróży. Nim jednak ten się wykluł, jego myśli zaprzątnęło coś zgoła innego.
     
     - Czy i Ty magu udasz się z nami?
     
    Niestety, ów mag zdążył przymknąć oczy… Zdaje się, iż alkohol go przemógł. Nawet najodważniejsi żeglarze nie mogą sprostać sile zmęczenia, gdy w głowie szumi, niczym na starej łajbie.
     

     - Jeśli zechcemy wyruszyć, możemy zebrać ze sobą kilkoro chętnych. Sądzę, że przyda się nam każda para rąk, która w razie czego powiosłuje; albo sprawi, że silniejszy wiatr zadmie w żagle, byśmy szybciej się dostali do upragnionego celu.
    avatar
    Pierolle
    Podróżnik z daleka

    Liczba postów : 212
    Join date : 12/04/2015
    Age : 26

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Pierolle on 3/7/2015, 12:32

    Pier czuł jak przyjemne ciepło rozlewa się po jego ciele, oczy same zaczęły się powoli zamykać, aż w końcu odpłynął w obezwładniające objęcia Morfeusza. Jakby z daleka słyszał tylko jeszcze głosy mówiące coś o skarbie, magu i podróży, ale nie zwracał już na nie uwagi, bo właśnie szedł polną scieżką rodzinnego lasu Lindorindad. W oddali dostrzegał już prastare dęby, na których mieszkali elfowie z jego klanu. Czuł wielką radość na myśl, że spotka się ze swoją matką i siostrą, chciał aby stało się to jak najszybciej, chciał biec, lecz polana pełna kwiatów z niewiadomych mu powodów zmuszała go do powolnej przechadzki, zamiast do biegu. Elf śnił, nieświadomy tego co się działo teraz na jawie...

    Sponsored content

    Re: Komnata Skarbów

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to 23/6/2017, 10:34