Zbudzę Cię dla nocy i wieczności


    Po drugiej stronie

    Share
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Po drugiej stronie

    Pisanie by Marius on 11/2/2015, 15:59


    Ciemna komnata na szczycie północno-wschodniej baszty, z reguły była miejscem którym nikt sie specjalnie nie interesował. Z wiadomych przyczyn, młodzi członkowie klanu niewiele o niej wiedzieli a wszelkie pytania były zbywane za to starzy mieli świadomość ze nie warto o niej wspominać, bo po prostu nie i już . Prywatne centrum przesłuchań niejakiego Mariusa Eldarmoona, świeciło pustkami, było nieprzyjazne i obrastało kurzem. Od bardzo dawna mistrz tej wierzy swe prywatne laboratoria przeniósł w zupełnie nieznane miejsce. Za to nikt jeszcze nie wiedział ze M zainteresował sie tym miejscem pod innym zgoła kontem i z racje częstego przebywania w centrum klanowym zaczął ja przystosowywać pod nowe potrzeby. Tej niezwyklej burzliwej nocy, gdy porywisty wiatr szarpał okiennicami, a w oddali było słychać cichy pomruk niezwiastujący sztormy nad wodami otaczającymi Amorion, w niewielkim okienku na szczycie mrocznej baszty pojawił sie delikatny blask, ledwie płomyk świecy ale to wystarczyło jako sygnał. Tym razem mroczna wieża zapraszała wszystkich chętnych na tajemnicze spotkanie, na gorze Marius już oczekiwał przybyłych, puki co komnata była pusta ale olbrzym tam był w oparach Umbry obserwował tych którzy mieli nadejść. Choć w pierwszej kolejności trzeba było sie tam dostać, na szczyt wierzy nie prowadziły żadne schody. Jeśli ktoś potrafił latać, nie bal sie wspinaczki czy byl wstanie odnaleźć tajemniczy portal ukryty za jedna ze ścian twierdzy miał szanse przedostac sie w to miejsce po to by doświadczyć czegoś niezwykłego.

    Jeśli jesteś jednym z tych odważnych, żadnych p[przygody śmiałków, twoim oczom ukarze sie pomieszczenie na planie kola o wiele większe niz by mogło sie wydawać. Magicznie zakrzywiona przestrzeń zdawała sie ginąc w oddali. Niknąc w ciemnościach komnata, której strop podtrzymywali siedem ciężkich kamiennych filarów, każdy z nich był idealnie gładki choć to pozory pod palcami delikatne wgłębienia żłobiły niewidzialne linie mocy. W sali ustawione były krzesła, fotele, sofy stoły na których spoczywały karafki z winem czy innym alkoholem, gospodarz nie żałował sowim gościom. Była tez pulka z książkami, a właściwie to na książki bo książki były raptem 3 i nieco manuskryptów, wszystkie wyglądały na niewiarygodnie stare i nie używane od wieków. Słoje z formalina w środku których pływały różne nieraz dziwne egzemplarze flory czy fauny towarzyszyły im na szafkach, co bylo w środku nie wiadomo. Jeśli ktoś przedostał by sie oknem po wejściu zauważyłby ze z każdym krokiem okno zdawało sie niknąć w oddali, błyskawicznie ginęło z zasięgu wzroku, dziwna zakrzywiona przestrzeń wpływała na sposób postrzegania. Na środku ustawiona jest czara wypełniona dziwnym srebrzystym płynem, podczas gdy większość pomieszczenie niknęła w mroku jedynie u szczytów filarów znajdowały sie zdobne kandelabry wychodzące wprost z kamienia trzymające w swym objęciach grube świece żarzące sie słabym światłem, to one odrobinę rozpraszały ten mrok. Najdziwniejszy byl jednak środek stropu, z otwartym lufcikiem przez które można było dostrzec kawałek nieba i księżyc a właściwie księżyce. Paręnaście, wyglądały tak jakby miały zlewać sie w jeden w prostej lini koniunkcji, z pewnością nie było to Amorionskie niebo.


    --------------------------------------------------------------------------

    Wszystkich tych którzy mieliby chęć doświadczyć szamańskiej magii i przenieść sie do krainy duchów zapraszam do sesji w mej ukrytej komnacie.
    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 31

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Naya on 12/2/2015, 10:31

    - Po coś mnie tu przyciągnął? Śmierdzi magią, śmierdzi śmiercią i do tego mam dreszcze. Zamiast wylegiwać się przed kominkiem siedzimy w zakurzonej baszcie. W ogóle wiesz ile pajęczyn się tam na dole znajduje? Fuj. I po kij w tej swojej mgle się kryjesz? Ja cię czuję.
    Mruczała kocica stojąc przy słoikach z formaliną gdzie oglądała obdartą ze skóry rękę z pazurami. Inne okazy są równie przyjemne... Odeszła od tej gablotki, nie znosiła tutaj bywać i tak na prawdę jest drugi raz. Marius przytargał kocicę w sumie za kark by czekała na gości, opowiadał iż zobaczy cuda a ona duchów nie znosi. To wymówki aby się uchlać zielskami oraz udawać że łączy się człek z duchową energią. Brr...
    - Zobaczysz, nikt ci tu nie przylezie, odstrasza to miejsce a pogoda też sprzyja opowiastkom o duchach.
    Burczała kierując się w stronę fotela by na nim zasiąść a dokładniej zapaść się w tej miękkości iż prawie jej nie widać tylko kawałek butów.
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Luania Muranoki on 12/2/2015, 17:32

    Luania naciągnęła mocniej kaptur na głowę i mrucząc pod nosem spojrzała w burzliwe niebo.

    - Cudnie. Piękna pogoda jak zawsze. - westchnęła i podeszła do wilgotnego muru tworzącego wielką basztę o której tyle słyszała.

    Zdusiła podekscytowanie i zaczerpnęła kilka głębszych oddechów. Spojrzała w górę mrużąc oczy od mocnego wiatru który szybko zerwał z głowy kaptur, rozrzucając w nieładzie brązowe włosy elfki.

    - Schodów nie ma. W sumie to i lepiej. Wspinać się jeszcze, kompletny obłęd. - dotknęła w zamyśleniu ust i wyszeptała szybkie zaklęcie.

    Oby tylko zadziałało. Nie miała ochoty skończyć pod wieżą jako naleśnik. Wokół uformował się świetlisty krąg w złocistym kolorze. Roztańczone runy wniknęły w ciało dziewczyny. Z krzykiem została wyrzucona w powietrze. Machanie rękami w bezwładzie wiele nie dało, dlatego zrezygnowała. Opanowała targające emocje i skupiła magiczną energię na próbie pokierowania, z pozoru chaotycznym lotem. Z jękiem otarła się o chropowatą ścianę pokrytą starym mchem. Odepchnęła się i zawisła z sapnięciem na gzymsie.

    - Jasny gwint... - jęknęła podciągając się i machając szaleńczo nogami.

    Jej jedyne myśli krążyły na tym by nie zepsuć butów ani fryzury, bardziej niż to konieczne. W końcu w akompaniamencie przekleństw wciągnęła się przez okienko. Stanęła na ładnej podłodze i poprawiając włosy oraz płaszcz, uśmiechnęła szeroko.

    - No witam. Uff, ale tu trudno wejść. - nawet nie chciała myśleć jakim cudem zleci na dół.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 30
    Skąd : Warszawa

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 14/2/2015, 23:02

    - Cholibka... Gdzie ja te papierzyska podziałem.

    Rudy krasnolud przeglądał zawartość swojej starej i wysłużonej sakwy. Co i rusz wyjmował z niej jakiś zwój, czy kawałek pergaminu, po czym go rozciągał by na chwilę nań zerknąć i ponownie schować do środka. Stał właśnie pod jednym z nieużytków, jakby się mogło wydawać postronnemu podróżnikowi, chcąc odnaleźć tajemnicze przyjście. Portal, czy jakąś odmianę astralnych bram.
    Nic z tych rzeczy! Ta baszta stała tu od lat, nieodwiedzana i ponura. Wyglądem swym straszyła potencjalnych, zidiociałych poszukiwaczy przygód. Stojąc tam miała we wszystkim swój skryty cel, gdyż praktyki od lat w niej stosowane, nie mogły wyjść na jaw. Teraz jednak miało się odbyć pierwsze od lat spotkanie dla wtajemniczonych. Sam krasnolud, jeszcze w podobnym nigdy nie miał przyjemności uczestniczyć. Zwabiły go - jak zwykle - chęć odkrycia ukrywanych skrzętnie tajemnic, by móc je później spisać, oraz burzliwa historia budowli. Baszta w końcu opierała się nie tylko wszelkiego typu, zbrojnym najazdom, ale i wichrom intryg, zakazanych praktyk i wszelakich cudów, w których to nawet umarlaki swe sztywne członki maczają! A jakże to? Tego jeszcze nie wiedział, ale całym sercem pragnął się dowiedzieć.
    Tak oto okrążał basztę, tak jak pisali w starych księgach. Raz w prawo i raz w lewo... Trzy splunięcia przez lewe ramię i dalej w prawo, aż do miejsca wyłomu. Tam odliczyć tuzin kamieni, patrząc od dołu w górę i dotknąć ręką. Czegoś jeszcze nie napisali, więc próbował dalej. Aż w końcu obrócił się i już miał odejść, gdy nagle poczuł dym. Coś jakby siarka i zgniłe jaja. Alhelm przełknął ślinę i starał się przypomnieć, co zrobił nim owy swąd poczuł. Nijak mu się to nie udawało, gdyż ciekawość wzięła nad nim górę.
    Ledwo zdążył się obrócić do miejsca, w którym jeszcze nie dawno znajdowała się masywna ściana, gdy coś go wciągnęło do środka. Nie miał szans by się obejrzeć, czy nawet zasłonić usta w obawie przed nadciągającymi torsjami. Szarpnęło nim, to w jedną, to w drugą stronę i musiał zgiąć się w pół. Przez chwilę poczuł, jakby jakaś nieznana mu siła, pozbawiła go nóg.
    Zamknął oczy na ułamek chwili, który w jego naukowym umyśle mógłby zawierać w sobie całą wieczność. Gdy je otworzył, leżał zgięty na podłodze ze strasznie obolałą twarzą przyciśniętą do dębowych desek. Poczuł woń kolendry, estragonu... I czegoś o nieznanym pochodzeniu.
    Rozejrzawszy się po pomieszczeniu, stwierdził, że nie jest sam i musi się trochę zebrać, gdyż musi dziwnie wyglądać leżąc tak na podłodze, gdy towarzystwo patrzy.
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Marius on 16/2/2015, 16:13


    Spojrzał poprzez zasłonę na kocice, czarna zmora, wyglądała tu jak mglista pantera co rusza parowało z jej ciało i unosiło siez niej cos czarnego jak dym ale nie do końca, trochę jakby byli pod woda, jej futro falowało, cóż Umbra ma to do siebie ze wypacza rzeczywistość tak naprawdę jest jej cieniem, wszystko co sie tu znajduje ma swoje odbicie i nacechowane jest emocjami, które manifestują sie zmieniaj czyjś wygląd w zależności od tego jak jest postrzegany czy jakie emocje mu towarzysza. W tym momencie Nayka była odrobię rozdrażniona ale nie na tyle by sypała iskrami z oczu co jej eterycznemu odbiciu czasem sie zdarzało.
    Czuła go ta jest coraz lepsza, jako bastet umiałby tu za nim przeskoczyć gdyby tylko naprawdę chciała ale Nayka nie była az tak skora do nauki wolał zdać sie na instynkt, co ja tam obchodziły jakieś czaru mary choc przecież była ich częścią, każdy zmiennokształtny miał predyspozycje do tego by przekraczać ta magiczna barierę światów i odwiedzać druga stronę, świat mgieł zwany Umbra.
    Nayka jedynie odrobinę zerkała za zasłonę, właściwie to jej nos, węch miała wyjątkowy nawet lepszy niz on sam, wyczuwała praktycznie wszystko.
    o tym jak pojawiła sie Luanai frunęła praktycznie przez okno, po sekundzie zmaterializował sie Al w kupie śmierdzącego dymu az dziw ze na siebie nie wpadli.
    Spojrzeli po sobie dziwnie, Al gramolił sie właśnie z kolan a Luania rozglądała wokoło ciekawie, obydwoje dostrzegali pume, co do Mariusa coz, Al raczej nie moglby go dostrzec Luania byla nekromantka przynajmniej za taka sie uwazala mogla by wyczuc cos dziwnego, jakby obecnosc.
    Postanowil nie czekac i przejsc od razu, jego niematerialne cialo zaczelo sie powoli manifestowac nabierajac rysow a w kolejnej chwili kolorow, kontury wypelialy sie forma i po chwili stal wsord nich szarowlosy olbrzym.
    - No witam, a juz myslalem ze ta wredota będzie miała racje..
    Zasmial sie wskazujac na kocice, nikt nie mogl wiedziec o co mu chodzi bo nikt nie slyszal ich telepatycznej konwersacji.
    - Dzisiejsza noc bedzie niezwykla
    Juz po sekundzie mogli dostrzec ze okno przez ktore Luania dostala sie do srodka doslownie odjechalo w dal niknąc. Znajdowali sie w rzeczonej baszcie choc wygladalo to jak wielkie obszerne pomieszczenie bez scian, bo jesli takowe byly ginely gdzies w oddali, w mroku.
    - Zapraszam was blizej rozjerzyjcie sie, to niejest normalne miejsce, jest bardzo blisko zaslony niemal na wyciagniecie dloni, dzisiejeszej nocy chce was zabrac na druga strone.. napijmy sie pierw
    Olbrzym, mowil troceh zagadkami.. zalony jakiej.. wycofal sie troche do tylu i legl na obszernej kanapie tuz obok stolika z trunkami.
    - dosuncie sobie krzesla, sofy, fotele kto co chce
    - A ty moja droga tez moglabys sie juz zmienic.. tam lezy plaszcz.
    Na oparciu fotela spoczywaly jej ciuchy, moze w kazdej chwili skoczyc za ktoras z szafek by sie ubrac.
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Luania Muranoki on 2/3/2015, 14:15

    Luania spojrzała niepewnie na szarego olbrzyma. No dobraaa. Nie takie rzeczy się widziało. Westchnęła i ruszyła ostrożnie przed siebie. Nieopodal znajdował się spory kominek. Wszystko tu jednak było jakieś nierealne. Tańczyło przed oczami chcąc uciec.
    Potrząsnęła głową, ale niewiele pomogło.

    - Nie lubię takiej magii. - wymamrotała idąc z ostrożnością w kierunku gospodarza.

    To było chyba jedyne bezpieczne miejsce. Oczami wyobraźni już widziała siebie. Błądzącą po niekończących się korytarzach dziwnej wieży. Skręci w lewo, a tam wcale nie ma wyjścia. Koszmar... Może znalazłby ją ktoś, a raczej zasuszone zwłoki w jakimś zapomnianym kącie?
    Rozejrzała się wokół i znalazła w miarę wygodny fotel. Czy był tu wcześniej? Wolała nie rozmyślać za dużo. Już i tak miała mętlik w głowie i nieprzyjemny ucisk zwiastujący mocną nierównowagę magii.
    Przesunęła mebel i usiadła z westchnieniem nieopodal. W sumie ładnie tu nawet, nic póki co nie chciało jej zeżreć. To chyba można wziąć na plus.

    - Tak, w sumie też się czegoś napiję. - stwierdziła chwytając pierwszą lepszą karafkę.

    Stłumiła chęć pociągnięcia sporego łyku z kryształu. To byłoby niekulturalne. A zresztą... Odkorkowała i nie patrząc na nic uraczyła się sporą dawką. Było mocne niczym płynny ogień ale bardzo aromatyczne. Wystarczająco aby ręce przestały drżeć.
    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 31

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Naya on 2/3/2015, 16:14

    Marius nie raz marudził by próbowała z tą magiczną stroną ale reagowała wtedy zbyt intensywnie. Kończyło się to czasami rozerwaniem ciuchów. Miała bardzo negatywny stosunek do magii, cudem jest już to iż tolerowała magów w klanie i magię. Jednak nie chce mieć z nią za wiele do czynienia. Zerkała na olbrzyma słuchając jego ględzenia za to jej ogon falował zwisając z podłokietnika. Wielka była to na fotelu się nie mieściła w pełni.
    Później impreza się rozruszała, pojawiła się Luania oraz Alhelm. Prychnęła ponieważ każdy z nich dziwnymi metodami się tu zjawiał. Olbrzym wiedział jak utrudnić wszystko.
    Niezwykła? Jak nie pogryzie tyłka przywódcy to będzie dobrze, wolała nie wnikać w to co wymyślił.
    Zeskoczyła z fotela prychając na Mariusa a błękitne oczyska spojrzały po towarzystwie. Podeszła do krasnoluda by otrzeć sie mu o nogi co przy jej wzroście było ocieraniem się o niego całego. Zamruczała cichutko, lubiła go bardzo.
    Potem capnęła swe ubrania z fotela w zęby i ruszyła w stronę jednej z szaf, w mroku się skryła a potem przemieniła. Wcisnęła na siebie spodnie, koszulę i zapinając ją wyszła do reszty.
    - Witam.
    Rzuciła wesoło bo humor dopisywał a potem pacnęła na sofę by się na niej rozsiąść wygodnie.
    - Co to za uciechy naszykowałeś?
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 30
    Skąd : Warszawa

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 9/3/2015, 00:24

    Alhelm nie dostrzegł momentu, w którym przez okno wleciała Luania. Powoli wstał z kamiennej podłogi i otrzepał swój skórzany kaftan. Rozejrzał się po pomieszczeniu i przywitał z elfką. Ledwie zdążył się Jej ukłonić, kiedy dostrzegł falowanie cząsteczek powietrza. W pomieszczeniu pojawił się Marius wraz z kocicą, w której krasnolud rozpoznał swą przyjaciółkę, Nayadę.

    Nagle wstrząsnęły nim dreszcze. Pomieszczenie zdawało się powiększyć do niebotycznych rozmiarów! Widocznie musieli w jakiś magiczny sposób przejść do innego wymiaru, albo to coś jeszcze innego. Krasnolud nigdy nie widział takiej magii, choć kiedyś słyszał o mistrzach iluzji, którzy potrafili wyczarowywać obrazy, od których można było postradać rozum. Niestety zapiski te były albo nieczytelne, albo też napisane przez obłąkanych ludzi, którym nie warto było wierzyć w ani jedno słowo.

    Krasnolud zrobił kilka kroków w stronę stolika wypełnionego przeróżnymi trunkami. Co jak co, ale krasnoludy były chyba największymi koneserami mocnych trunków na całym kontynencie. Tym bardziej, że sytuacja wymagała tego, by wcześniej się nieco wzmocnić.
    Nagle kocica otarła się o niego, swoim błyszczącym, aksamitnym futrem. Do rudzielca dotarło, że przed nim cała noc cudów. Nie mógł zamroczyć swego umysłu, zbyt dużą ilością alkoholu.

    Podszedł do stolika i zabrawszy jeden z przygotowanych wcześniej kielichów, nalał sobie słuszną porcję cienkiego, czerwonego wina. Odwróciwszy się zobaczył niski, miękki fotel, którego wcześniej nie zauważył. Zdawał sobie sprawę, że jeśli pomieszczenie się zmieniało, to jedynie dlatego, że rzeczywistość była w jakiś sposób naginana do woli Mariusa. Wszak, to właśnie jego świat. Coś, co właśnie chciał im pokazać, czy raczej się nim p[o prostu podzielić z przyjaciółmi.

    Krasnolud upiwszy łyk swojej porcji wina, sprawdził, czy nadal ma ze sobą węgielek i papier. Przybory były mu potrzebne do spisania wydarzeń i nakreślenia planu Umbry do celów badawczych. Wyczuwszy ręką przedmioty, rozsiadł się wygodniej na swoim siedzisku i czekał na rozwój wydarzeń gdy do komnaty weszła Naya, lecz tym razem w swej ludzkiej postaci.
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Marius on 12/3/2015, 13:00

    Gdy już wszyscy wygodnie się rozsiedli, Marius bez zbędnego pieprzenia przeszedł do wyjaśnienia zasad jakimi się pokieruje w ciągu najbliższej doby. Nie przewidywał by zwiedzanie miało potrwać dłużej, przeciąganie mogło nie być zdrowe, choć wśród zebranych nie było ani jednego człowieka.
    - miło mi was powitać, mam nadzieję że podoba się wam wystrój, troszkę nagielem zasady fizyki jak zapewne zauważyliście. Mówiąc to nalał swoim gościom po szkalneczce cienkiego wina, co miało ich nieco rozluźnic, nie zamraczajac jednocześnie, przecież przebywanie w takim miejscu dziwnie wpływało na zmysły. Al zdążył się oczywiście już sam poczestowac.
    - mam dość ciekawy świetlik,zerknijcie.
    Wskazał na okrągły wyłom w stropie.
    - znajdujemy się w rozszerzonej przestrzeni, postaralem się by bariera między różnymi swiatami została tu mocno osłabiona, nie każdy z was może wie że naturalnym środowiskiem istot mego pokroju i Nayady jest plan eteryczny do którego zamierzam was dziś zabrać. Mówiąc to spojrzał przy okazji na kocie dodając.
    - pozatym, moje osobiste doświadczenie pozwala mi nazywać się planarnym podroznikiem, ze względu też tego że nie pochodzę z pierwotnej dziedziny Amorionu a z gola innego miejsca, mam rozległą wiedzę o planach, co pozwoliło mi zagospodarować to miejsce dla tych właśnie potrzeb. Wskazał dłonią, całość ginacego w oddali pomieszczenia.
    Nie było to zaskoczenie dla tych co znali wilka dłużej, choć nikomu nigdy nie sprecyzował skąd tak naprawdę przybył.
    - słuchajcie, nie będę przedłużal, dla niektórych może być to pierwsze takie przeżycie więc...
    Marius sprecyzował czego się będą trzymać, bliska eter nie jest mocno niebezpiecznym miejscem ale z gola odmiennym od rzeczywistości, w dużym stopniu kształtują go myśli i uczucia tych ze świata materialnego, jest w znacznym stopniu morficzny i zamieszkały przez sporą grupe istot, czas też jest tam skladowa o wiele bardziej fragmentaryczna niż w materialnym planie. Czym właściwie jest plan, miejscem czasem w przestrzeni, określenie pojęcia zajęło mu również chwilę, wiele miejsc zakładających się na siebie składających się w 5 wymiarowej skali, teoria multiswiatow i przenikania sie czasteczek, jednymslowem kwadratura koła. Co właściwie chciał osiagnac, zauważył już znaczne rozluźnienie u swoich gości, zabawę czas zacząć.
    Wyjął więc za pasa klavie, która zawsze nosił niezauwazalnie z tylu, wilczy nóż z wygrawerowanymi na nim liniami mocy, służył do zakładania przestrzeni i oslabial i tak już słaba barierę Umbry.
    - słuchajcie każdy z was zapewne już kiedyś przezyl sytuacji gdy zasypiajac bądź budząc się miał to nierealne wrażenie odczuwania wszystkiego wokul siebie.
    Zrobił chwilę przerwy pozwalając by każdy swobodnie nad tym pomyślał.
    - chodzi mi o stan między jawa i snem, gdy myśli płyną swobodnie a mimo to nasza koncentracja jest skupiona w jednym punkcie, zwalnia oddech i nagle jesteśmy a jednak nas nie ma, czujemy jakbyśmy podróżowali gdzieś daleko nie ruszając się z miejsca, nazywamy to zeslizgiwaniem się po płaszczyźnie rzeczywistości, jak kropla wody potrafiące znaleźć pochyla na stole, który wydaje się płaski... pozornie, taki stan dziś osiągniemy, bariera jest krucha i ta droga przedostaniemy się w Eter.
    - zamknijcie oczy, odpocznijcie swobodnie, pozwólcie na luźny przepływ bodźców, skupcie się na swym wnętrzu, jednocześnie rozpoznając mięśnie, rozpoznając je, powoli splycajcie oddech tak by w końcu zamarł. Wiem że wasz organizm może się z tym kłócić chcąc odetchnąć, będzie to przypominać umieranie, nie bujcie się pozwólcie by wasz umysł odleciał, nim to nastąpi zobaczycie coś innego, wtedy skoncentruje się na tym, wasze ja będzie chciało się wybudzić, chwyccie się tego jak najmocniej. Jeśli wasze ja ponownie będzie chciało usnac to znaczy że jesteście tam gdzie zmierzamy, nie pozwólcie na to innaczej wrucicie do tej sali. Sek w tym że umysł się broni chce wrócić do rzeczywistości do której należy. Po paru próbach powinniście załapać jak ten stan utrzymać, jak się zeslzgnąć i zakotwiczyc, każdy ma na to swoje metody każdy trochę innaczej fazuje.
    Mnogość terminologii mogła nieco oglupic sek w tym że musieli jakby umrzeć ale nie do końca, straszne ale ekscytujace.
    Prócz tego mogą nastąpić sesacjie bodźców, które nie będą realne ale prawdziwe tylko dla ich eterycznych powłok, będzie to chłód, nagle zmiany perspektywy, przyspieszenie bądź zwolnienie czasu, drżenie, bardzo duża chęć by się wybudzić coś ciągle będzie nas zaczepia tracąc, puki się nie zakotwiczymy, nie znajdziemy puktu bądź myśli w przestrzeni która nas uspokoi i sprawi że poczujemy nasze drugie ciało, te eteryczny zupełnie jak byśmy czuli to realne, będzie to stan wybudzenia ale tam.
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Luania Muranoki on 19/4/2015, 12:38

    Nie bardzo rozumiała o co chodzi. Ale coraz mniej jej się to podobało. Spojrzała po twarzach obecnych. Sprawiały wrażenie dziwnie rozmazanych. Jakby ze snu.
    Zamknęła oczy, oddychając coraz szybciej. W głowie łomotały myśli: W co Ty się tym razem wpakowałaś?
    Liczyła, że trafi na zwykłą imprezę, nic szczególnego. A tu proszę.

    - N...nie wiem czy to dobry pomysł. - wymamrotała nieskładnie.

    Zaczęła odczuwać pierwsze, dziwne symptomy. Kręciło jej się w głowie. Całe ciało było dziwnie lekkie, tylko po to by zaraz potem przytłoczyć ciężarem. Jeśli tak miała wyglądać cała zabawa, to nie chciała brać w niej udziału.
    Wstała, z trudem utrzymując się na nogach. Nigdy nie grzeszyła rozwagą i zaraz opadła ponownie na fotel. Przed oczami tańczyły dziwne plamki. Rozmasowała obolałe skronie, starając się nad tym zapanować.

    - Czy to konieczne? - zapytała szukając wśród zbieraniny nieokreślonych barw, Mariusa. - Zawsze sądziłam, że nie wolno naruszać tych granic bo może... może coś przejść do naszego świata.

    Uchwyciła się nowej obawy jak ostatniej deski ratunku. Stanowiła kotwicę do realnego świata wspomnień. Nekromanci zawsze starali się zachować kruchą granicę pomiędzy życiem a śmiercią. Woleli nie ingerować... zbytnio. Chyba, że było im wygodnie.
    Zdusiła resztki obaw i postanowiła jednak spróbować. Kto wie? Może znajdzie w tym coś ciekawego?
    Oparła się wygodniej w fotelu i oddychała coraz spokojniej. Poczuła przyjemne mrowienie w całym ciele i jakby napływające fale, targające wnętrzem. Dziwaczne... Miała tylko nadzieję, że czegoś nie popsuje i będzie potrafiła wrócić.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 30
    Skąd : Warszawa

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 20/4/2015, 01:50

    Atmosfera się nieco rozluźniła. Alhelm rozparł się wygodniej w miękkim fotelu z kielichem wina  w dłoni. Niby dość lekkie, słodkawe, o barwie królewskiej purpury... Czyżby? Czy wino mogło mieć tak ostry, jadowity kolor? Wydawało mu się, że chyba nie. Odwrócił wzrok i spojrzał na innych. O dziwo, nie mógł dokładnie sprecyzować, co aktualnie robili. W odróżnieniu od otoczenia, w którym się znajdowali, przyjaciele stawali się coraz mniej wyraźni. Sam Marius jakby zniknął. Po sali roztaczał się jedynie dźwięk Jego głosu.
    Rudzielec zmróżył oczy i spojrzał jeszcze raz na swój kielich, którego zawartość zdążyła już przybrać ciemny kolor karmazynu. Ciecz zgęstniała tak, że zaczęła przypominać krew. Nie zraziło to brodatego jegomościa, lecz zmusiło do spróbowania, gdyż ciekawość istotnie nie znała granic.

    Płyn nie smakował już jak wino, lecz miód zmieszany z dobrym, krasnoludżkim spirytusem. Połączenie dość trywialne... Lecz co z samym kolorem, który nijak pasował do smaku?
    Skryba zmrużył oczy, niczym ktoś starający się wyczuć nutę zapachu, wśród całej gamy perfum, lecz gdy je ponownie otworzył, okazało się, że stoi nad stołem... Nie... On nie stał. On lewitował w powietrzu.
    Przecież to nierealne! Rudobrody otworzył ponownie swe kaprawe oczy i rozejrzał się po zebranych. Tym razem dostrzegł wszystkich. Luania mówiła coś niezrozumiale, a Naya spokojnie czegoś oczekiwała z zamkniętymi zdawałoby się oczyma.
    Rozejrzał się ponownie dookoła, by dostrzec swego gospodarza, lecz okazało się, że chyba ich zostawił. Głos przywódcy klanu jakby rozpłynął się w powietrzu i w sali zapanowała niemal grobowa cisza. Tylko szum wiatru... Skąd ten szum? Okno?

    Rudzielec obrócił się w fotelu i zobaczył, że nie ma w ścianach dookoła żadnych otworów, które mogłyby służyć za okna. Jedyne wyjście znajdowało się w suficie, więc skąd ten szum? Nie znając odpowiedzi na nurtujące go pytanie, ponownie upił łyk dziwnego trunku. Ten stał się oleisty. Tfuu...
    Próbował go wypluć, lecz ten jakby ugrzążł mu w gardle i nie mógł się wydostać na zewnątrz, pomimo usilnych prób krasnala. Ciecz stawała się coraz gęstsza. Alhelm próbował ją połknąć, bo skoro nie mógł jej wykrztusić, to może udałoby się, gdyby ją po prostu połknął? Niestety, doprowadziło to jedynie do tego, że zapchały się jego nozdrza. Spróbował złapać oddech raz jeszcze, w nadziei na zwycięstwo z kleistym płynem wypełniającym powoli jego płuca, lecz wiedział, że to koniec. Pozostało w spokoju przyjąć to, co było widocznie mu dawno zapisane...

    Nagle, jakby czas się zatrzymał. Oddech spowolnił. Drżenie rąk ustało, choć nie zdawał sobie sprawy, że tak dygotał.
    Otworzył oczy.
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Marius on 22/4/2015, 06:44

    Nie było co liczyć na taryfę ulgowa, nie było drogi na skróty dziwny stan świadomości wewnątrz umyslow zebranych zalał ich fala sensacji. Urojenia, paranojie stan silnego znieczulenia może i katatoni bólu i leku, Lu i Al mieli mocne psyche, ich ja wzbranialo się przed przejściem, tworzyli obrazy wewnątrz swych głów i nie tylko, atakowali sami siebie. Wiara miała potezna moc, potrafiła zabijać. Marius wiedział o tym najlepiej przez lata dlugiego życia doświadczył stanów gdy jego umysl był jego najgorszym wrogiem silny i  nieprzejednany nie dawał się sterować niczym strzyga na piersi tlamsil jego prawdziwy potencjał, będąc planarnym podróżnikiem musiał nauczyć się przewidzieć nieprzewidywalne. Boże uchron  nas od złego, nieskończony swiecie, Pani nieskończoności urzycz nam swego pozwolenia, modlił się Marius. Bywały wypadki gdy pierwsza podroż byla ostatnia by pomoc swym bliskim wraz z winem podał im mieszankę ziół, miały ich rozluźnić i wprowadzić w odpowiedni stan. Wszyscy leżeli nieprzytomni na fotelach bez śladu życia, walka toczyła się na zupełnie innym poziomie. M przygotował się przed podróżą, uwrazliwil swój umysł chcąc im towarzyszyć. Wyczuwal ich psychikę. Słyszal ich bezglosne wołanie, słyszał jak się dusili jak toneli w szarości. Czuł ich bol nie ma drogi na skróty mógł ich jednak wspierać. W ich głowach dział się spektakl, jego glos rozbrzmiewal cichym szeptem.
    - iluzjia spowija wasze ciała, nie potrzebujecie tlenu by oddychać, nie potrzebujecie oczu by widzieć, uszu by słyszeć ani dotyku by czuć, jestem tu z wami, uwierzcie mi. Chloncie ten stan, wyczulcie sie na ból. Wkrótce minie to tylko chwilowa niedogodność, przyjmijcie ja ze spokojem, nie walczcie będę na was czekał po drugiej stronie. Nie ma juz możliwości, by zawrocic odrzuccie swój lek to tylko wasze własne serca walczą z wami odrzuccie je, odrzuccie wszelkie emocjie i wkroczcie na ścieżkę niebytu, chodzcie za mną.
    Olbrzym zapadł się w sobie, to było jak skok do basenu za pierwszym razem zaciskal pięści zamykał oczy walczył o każdy oddech teraz znał juz prawdę. Wszystko było iluzjia, nie musiał juz zamykać oczu, znieczulac myśli, jego ja nie walczyło, oczekiwało przejścia z radością, jak chory nieuleczalnie oczekuje końca bólu. Marius pasl swój umysł na pastwisku nieskończonosci prowadząc go do skarpy skąd każdy trafiał do nieskończonego oceanu możliwości, można wszystko i wszystko było niczym, stan widzenia zależał tylko od stanu siedzenia, nie ma prawdy a jedynie subiektywna perspektywa stanu.
    Marius widział i czuł zmiany, obserwował jak rozplywaly sie fragmety rzeczywistości jak barwy na plutnie zalane rozpuszczalnikiem. obraz rozmywal sie całkowicie, barwy blakly. Kontury traciły ostrość, na poczatku widział ich ciała potem skora odpadla, dojrzał ścięgna i mięśnie napinające się pod wpływem leku, potem one odpadły dojrzał cienkie niteczki żył i bijące serce, jasnialy delikatna poświata życia, biły coraz wolniej aż w końcu i one zniknęły. Kości i pulsujący jaskrawo umysł zgasly równie szybko zmieniając się w szara breje i proces zaczął się w druga stronę budując ich eteryczne ciała. Jaskrawą barwę umyslu zastapila zgniła zieleń zaświatów a błękit serca  czerwien krwi, byli juz po drugiej stronie, nie musieli sie szarpać. Marius nie używał oczu by widzieć, czas byl tu składowa o wiele mniej stalą niż w zwykłej rzeczywistości. Wzór na istnienie został przetransferowany i zapisany od nowa. Przestrzeń sformułowała się znów, wszystko to zadzialo się błyskawicznie. To tylko tylko wzmożona percepcjia Mariusa dostrzegła wszystko z chirurgiczna precyzjia. Świat wydawał się inny, szara mgla unosiła się nad ziemia całość pomieszczenia stanowiła teraz otwarta przestrzeń, nie byla juz nieskończona iluzoryczna. Otwierała się na polanę pod twierdzą, mury wokół wierzy odpadły gola przestrzeń na planie kola o średnicy 10 metrów stanowiła platformę, z tego co było pozostały tylko fotele i nowe ciała jego towarzyszy. Przestrzeń wokul byla pusta a Marius stal na środku czekając jak się wybudza. Z lewej zdaje się ze były schody, stworzone z kamieni niedawnych scian pomieszczenia. Stalowe chmury przypominały raczej ocean falujacy nie przebrana fonia i głębia przez ktore jasne snopy srebrzystego światła jak miecze przebijały się ku ziemi. Zielona laka pad twierdza wyglądała zwyczajnie, falowala jedynie choć wiatru nie było czuć. Eteryczna sfera byla znacznie bardziej morficzna, myśli i emocjie rozkwitaly tu w fizyczne emanacjie oddziałując tworzyły obrazy i odbicia realnych przedmiotów z materialnego świata. Twierdza tu wydawała się bardziej strzelista rozłożysta, piela się w gore pod kontem na kształt korony. Bo Byla ukoronowaniem dzieła i wiary jej mieszkańców. Niewidoczne eteryczne cienie istot ja zamieszkujących pojawiały się i zmikaly niczym duchy odbijając się na powierzchni eterycznego świata. Niesamowity widok w eterze twierdza miała dodatkowe dwie wieze zamiast 4 głównych było 6 i jedna dodatkowa bramę wwiercajaca się dosłownie w gore na której osadzona byla twierdza . Być może to echa dawnych wspomnień byłych mieszkańców tego miejsca. Cienie bowiem zagospodarowany już wcześniej istniejący kompleks do swoich potrzeb. Marius podszedl do krawędzi by przyjrzeć się dobrze juz znanemu widokowi. Milo tak zawitac do domu pomyślał. Czekał jak wybudza sie jego towarzysze. A gdzie właściwie byla Nayada, nie wyczowal jej obecności czyżby nie podążyła za nim a może znów zmieniła się w kota i gdzieś tu teraz biega fazujac pomiędzy światami, malo prawdopodobne ale może, kocica ostatnio coraz lepiej potrafiła się ukrywać, maskowala swoja aurę i mentalna obecność
    Marius nie mógł się temu nadziwic, natura Nayady bliższa byla naturze zludnej besti niż bastetom, Nayada byla inna,  niezwykła dziewczyna, zaskakiwala go. Na skraju lasu majaczyla jakaś postać, olbrzymi pająk wielkości konia podrywal kończyny opierając się o drzewo pozdrawil ich gestem odnurzy, niegdyś pupil Mariusa obecnie mieszkaniec eteru rozrusl się i doczekał potomstwa.
    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 31

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Naya on 22/4/2015, 10:19

    Zadowolona nie była z tego co miało nastąpić, wiedziała że igrali z losem a on bywa kapryśny. Co jeśli nie wrócą? Niby uczyła się wszystkiego co trzeba mozolnie gdyż przeciwnikiem wszelakiej magii była jednak to jej pomagało. Potrafiła się ukryć jak trzeba, nie wyniucha jej nos Mariusa ani jego zdolności. Tylko co wtedy stawało się z umysłem kocicy? Trzymała to dla siebie, silną wolę posiadała to nie chciała zatracić w tej nicości gdzie nikt nie męczy, tak błogo się czuła.
    Wszystko pokazał Nay olbrzym jednak wciąć nieswojo się czuła gdy przenikała bariery.
    Zniknęła im z oczu na dobre kilka minut, stała przy Mariusie co to się oglądał szukając. Znalazł ją dopiero jak trzasnęła go w tyłek z dłoni.
    - Mam cię!
    Coraz lepsza się robiła, odgarnęła włosy za ucho uśmiechając się wesoło i patrząc po reszcie towarzyszy.
    - Mam nadzieję, że nikt z was w gacie nie narobi. I śmierdziel chciał mi swoje dziecko podrzucić.
    O tak, czasami pajęczysko miało nadzieję, że kocica weźmie jednego z jego rasy by mieć za chowańca. Nie w tym życiu, upatrzyła sobie całkiem inne zwierzątko do towarzystwa.
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Luania Muranoki on 2/5/2015, 14:05

    Luania otworzyła oczy. Nie... nie mogła. Dotknęła ich i krzyknęła bezgłośnie. Nie miała ciała. A może? Stłumiła ukłucie przerażenia targające duszą.

    - Jest dobrze... Marius nie wystawiłby nas na niebezpieczeństwo. - powtarzała sobie w myślach.

    Gdy ponownie poczuła falę straszliwego bólu stłumiła krzyk. I tak nikt by go nie usłyszał. Już układała w głowie całą masę tortur które na nim zastosuje gdy już umrze i stanie się lichem, gdy... ucichło. Z początku nie wiedziała co się dzieje. Odetchnęła, zupełnie nie potrzebnie. Otworzyła oczy mimo, że widziała bez nich. Stare przyzwyczajenia. Była w... nie poznawała tego miejsca. Wszystko spowijała, jakby mgiełka. Przypominająca senny opar. Przynajmniej tak ona wszystko widziała.
    Gdy chciała coś powiedzieć, zrobiła to bez udziału ust a samą wolą.

    - Co do diabła?! - mimo, że mówiła, nie mogła odróżnić brzmienia głosu.
    Zakręciło jej się w głowie od nadmiaru wrażeń. Poczuła coś jakby podłogę i spojrzała w dół. W jednej chwili nawet to zniknęło, zastąpione bezmiarem burzowych chmur. Wszędzie szalał chaos i grzmoty. Jakby był odzwierciedleniem jej udręczonego umysłu. Zakryła rękoma uszy.

    - Stop! - wrzasnęła tym razem słysząc również głos.
    Gdy otworzyła oczy zobaczyła Nayadę. Tak się ucieszyła, że zrobiła kilka, bezwładnych kroków w jej stronę. Dopiero wówczas spostrzegła również Mariusa. Omal nie podbiegła wściekła aby mu przyłożyć, ale w porę się opanowała. Jakoś nie była pewna czy potrafiłaby panować nad tym wszystkim by wyprowadzić cios.

    - No pięknie nas wpakowałeś! Winko, fajna opowieść, a teraz to! Jak nie wrócę do ciała to Cię zabiję. - jakkolwiek dziwnie to nie brzmiało, była pewna swoich słów.
    - Tak! Będę zjawą albo ... czymś i nie dam Ci spać, a jak będziesz wracał do tej całej...-zatoczyła ręką koło. - Twierdzy to zastaniesz niesamowity bałagan!
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 30
    Skąd : Warszawa

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 3/5/2015, 11:02

    Wpierw jego oczom ukazała się śnieżna biel nicości. Nie wiedział, czy ową nicość można jakoś nazwać. Czy to było właśnie przejście pomiędzy wymiarami, czy może jednak już nie żył...
    Ufał Mariusowi i wiedział, że ten nigdy nie wystawiłby go na szwank. Mimo tego; wiedział, że otacza go coś na wzór nieprzeniknionej zasłony, podobnej do tego, co opisują Ci, którzy siłą bogów i niepojętej natury, czy nekromanckiej magii; powrócili zza grobu.
    Gdyby nie to, że cały czas czuł ból na całym ciele. Przy najmniejszym podmuchu wiatru, odzywała się każda jego cząstka. Odczucie podobne do tego, jakby wcierać morską sól w gołą ranę.
    Jedno, co nie pasowało do całości, prócz samego bólu, było odczucie tego, że nagle znalazł się na otwartej przestrzeni.

    Tortury nie trwały jednak długo i po chwili Alhelm mógł otworzyć oczy.
    Okazało się, że siedzi w fotelu ustawionym na niewielkiej polance. Jego przyjaciele znajdują się tuż obok. Wszyscy cali i zdrowi. Coś jednak nie pasuje... Jakby we śnie. Niby wszystko znajome, ale ta jedna rzecz odbiega od normy. Nie było dlań istotne, że niewiadomym sposobem opuścił mariusową wieżę siedząc wciąż w fotelu, ani też to, jakim sposobem na polanę trafiły same meble...
    Marius patrzył się na coś, co znajdowało się tuż za krasnoludem. Niby wzrok, jakim obdarowywał ową rzecz, był raczej sentymentalny, ale ciekawość z jaką patrzyli na to inni, nie dawała mu spokoju.

    Gdy rudzielec się obrócił, ujrzał przerośniętego, czarnego pająka z wielkimi i włochatymi odnóżami. Alhelm wpierw tak się zdziwił, że nie uczynił żadnego ruchu. Był przyzwyczajony do wielu potworów jaskiniowych. W końcu niegdyś pracował jako górnik. Mimo tego, niesamowicie bał się pająków. Szczególnie tych, większych od własnej pięści. W parszywych snach nawiedzały rudzielca, tylko po to, by ze strachem go zbudzić w środku nocy. Za dużo oczu wpatrzonych w jeden punkt. Wzrok stworzenia zdawał się wciąż zawieszony jedynie na nim... Jakby właśnie zastanawiał się, czy zjeść krasnala od razu, czy może zawinąć cienką, lepką nicią i tak zakonserwowanego schować sobie na później.
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Marius on 8/6/2015, 09:33

    - Hej..
    Marius przesunal sie na bok, musniecie dloni Nayady na jego posladku sprawilo ze obrucil się gwałtownie.
    - Tu jestes.. przyznam ze idzie ci naprawde dobrze, Umbra ma wiele warstw i widze ze zaczynasz pozanwac te kolejne, zniknęłaś na chwile i nie moglem cie dojrzec.
     
    Po chwili pojawili się inni, Lu najwyraźniej nie była zadowolona z sensacji jakie odczula podczas ześlizgiwania się w szarość.
    - Tak obiecuje ci ze umrzesz i ze zostaniesz tu na dobre..
     
    Zazartowal Marius ale widzac jej mine stwierdzil ze to nie pora na zarty nawet tak trywialne, podszedł do niej i położył jej dlon na ramieniu  by ja nieco uspokoic. Dotyk bul tu inny przypominal nieco senny omam, wszystko tu było nieco senne i nierealne, zasnute mglą, w koncu widzieli to co w wiekszosci chcieli widziec, Umbra była dość morficzna.
    - spojrz na mnie
    podniosl jej podbrudek specjanie by skupila na nim swój wzrok, wpatrywal się w nia dluzsza chwile puki nie przerwala mu Nayka
    - Wszystko jest dobrze, nigdy bym was nie narazil bez sensu.
    Nastepnie zwrocil się do Nayady i spojrzał za plecy Ala, fazowy pajak, jego pupil z dawnych lat. Wlasciwie to ona, była teraz matka, niezmierzonej ilości potomstwa, urosla do rozmiarow sporego kuca, nie ma co ukrywac widok był przerazajacy, zwłaszcza dla kogos kto bal się takich stworzen.  Istota ktorą znal, zdziczala nieco, niegdyś karmil ja krwia wampirów była przez to swiadoma siebie i nie stanowila już naturalnej fauny tego miejsca, jej dzieci przejely czesciowo cechy matki, były zwinniejsze, bardziej niebezpieczne, mordercze, swaidome siebe, na szczescie zachowaly tez wspomnienia, nieco prymitywne ale zawsz, świadczyło o tym zachowanie  pajeczycy. Stala tam na skraju lasu, badajac odnuzami powietrze jej szczekoczulki poruszaly się lagodni, nie fazowala nieprobowla się skradac jak na polowaniu, przecupnela niemrawo wykonując drobne gesty, przypominajace witanie sie ze starym znajomym. Nie będzie już jak dawniej, wypuścił jej i pozowli zyc po swojemu, nie podrepcze juz w jego strone, nie chciał by tego zreszta, jej potomstwo  prouszalo się wraz z nia, obserwowalo ruchy większego pajaka. Czekalo na gest gdyby im pozwolila z pewnością zucilyby się na nich. Niektore byly wielkosci kotow inne była jak wilki te były naprwde straszne. Na szczescie pajeczyca powoli zaczela sie wycofywac w las az zniknęła im z  zasiegu wzroku. Marius pozwolil jej tu zostac nie bez przyczyny stanowila naturlana bariere na tym planie egzystencji dla wszelkiego rodzaju magicznych i duchowych stworzen dosc skutecznie eliminowala je z okolic twierdzy. Z pewnoscią gdzies tam bedzie się czaic w cieniu unikajac ich zmysłów, nie będzie im przeszkadzac a oni udadza się w przeciwnym kierunku.
    - Zartujesz myslisz ze dal by ci się złapać, ktorys z tychtam, widzisz jak się zachowuje to już nie jest to samo zwierze jest znow dzikie.
    Reszta pajęczaków zniknęła wraz ze swa matka pozostawiajac jedynie gdzie niegdzie srebrzyste nitki pajęczej sieci oblepiającej  drzewa i krzaki.
    - I jak się czujecie.. Al. wszystko gra.. Lu.. o ciebie Nay sie nie martwie ty sobie radzisz nadzwyczaj dobrze.
    Moglibysmy ruszyc się gdzies, chciałbym byscie się spokojnie rozejrzeli.
    - spojrzcie na twierdze, te strzeliste boki pna się w gore pod kontem, sa takie surrealistyczne nie uwazacie
    Faktycznie twierdza była inna wyglądała jak korona, to było wyobrażenie o twierzy jej krzywe odbicie nacechowane uczuciami mieszkancow, byla ukoronowanim ich pracy ich domem, widac ktos tu miał wysokie mniemanie na swój temat.
    U otwartych bram twierdzy poruszaly się cienie, co jakis czas widzieli cos na ksztalt duchow lub zjaw, gdyby nie byli w Umbrze, stad to mogly być przejawy żywej egzystencji po tamtej stronie bariery. U bram twierdzy nie było wrot wszystko stalo otworem.
    - mozemy pozniej pozwiedzac wnętrza zobaczycie czym roznia się od tych z materialnego swiata.
    A teraz chodzmy pzwiedzac las, pujdziemy w przeciwnym kierunku niż pajaki, nie chce im wchodzic w droge one zapewne tez nie pokaza się już nam
    Po tych slowach Marius niespiesznym krokiem zaczal przechadzac się w kierunku twierdzy chciał ja ominąć i wejsc w las z drugiej strony.
    - idziecie..

    Sponsored content

    Re: Po drugiej stronie

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to 16/12/2017, 02:15