Zbudzę Cię dla nocy i wieczności


    Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Share
    avatar
    Jaenid Chots
    Zarządca
    Zarządca

    Liczba postów : 187
    Join date : 12/08/2014
    Age : 31
    Skąd : Chorzów

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Jaenid Chots on 27/2/2015, 07:20

    *Krasnolud rad, nie rad ze swego położenia, stwierdził jedno - mogło być gorzej pragnął coś powiedzieć widząc jak Al przechyla swój flakonik do końca no ale wężowy język zrobił swoje i wyszło coś na kształt:*

    Ssssy... sssyy sy ssssy!

    *nie było to zbyt jasne dla nikogo nawet dla niego więc lekko zrezygnowany spoglądał w stronę Rudobrodego jak ten zmienia się w niewiadomo co.

    Jaenid podrapał się po głowie ... smok i w dodatku z brodę! To Rudemu się dostało. Nie wytrzymał i aż zaśmiał się z całej sytuacji głośno, co pomimo języka wężowego dało się słyszeć.Podreptał jednak do Luani i chwytając język w jedną rękę, drugą począł ją szturchać i pokazywać w stronę swojego języka, żeby zobaczyła co mu dolega, wydając z siebie:*

    Ssssy, sssy sssy...

    *Krasnolud miał nadzieję, że Elfka coś na to poradzi...*
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Luania Muranoki on 27/2/2015, 14:17

    No to zabawa się zaczęła. Dziewczyna nie sądziła, że będzie aż tyle ciekawych zastosowań eliksirów. Może faktycznie przesadziła? Za dużo mieszanek. Ale w sumie... żałowała tylko, że nie notowała wszystkiego. Miałaby własne króliczki do zabawy.
    Właśnie... nikt jeszcze nie zmienił się w króliczka. Jaka szkoda.

    - Nie martw się Mir to nie jest permanentne... chyba. - doszedł ją cichy głosik, chyba protestu. - Nie dramatyzuj. No mogło być gorzej. Jak? No... e... Poczekaj tu chwilkę, dobrze? - powiedziała odstawiając ją na pobliską półkę pomiędzy wielkim tomiszem, "Jak zniknąć i nie stracić", a "Nekromanci, cała prawda".

    Podeszła w pobliże Nay która latała niezbyt udanie po całym pomieszczeniu.

    - Uważaj na łańcuchy! - no, ale było za późno.
    Bidulka kompletnie zaplątała zarówno skrzydełka jak i nogi. Wielkie, świetliste kule zakołysały się niebezpiecznie, grożąc upadkiem.

    - Poczekaj! Dam ci różdżkę i sama się uwolnisz. - sama nie wiedziała dlaczego wpadła na równie destrukcyjny pomysł.
    Ale w sumie co to za wróżka bez różdżki? Zaczęła szybko szperać w szafie i wyrzucać równie destrukcyjne przedmioty jak: Pomocna dłoń starego maga, kilka bomb od gnomów. Ale na pewno niewypały.

    - Mam! - szczęśliwa pomachała wygiętym badylem. - Dziwne... zawsze tak wyglądał? - wyszeptała oglądając niecodzienne skrzywienie. - A zresztą...
    Zauważyła Jaenida i spojrzała z szerokim uśmiechem.
    - Słucham kochaniutki... co? - pokazał nerwowym ruchem na język. - O raaany myślisz, że to dziedziczne? - zapytała robiąc wielkie oczy, ale jednocześnie wpatrywała się z zafascynowaniem.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 29
    Skąd : Warszawa

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 27/2/2015, 14:57

    Niestety, nie był to eliksir szczęścia...
    Poczuł to niemal natychmiast po wypiciu. Kichnął donośnie, obsmarkując przy tym swoją rękę, którą nie zdążył zatkać sobie nozdrzy. Okazało się, że dobrze uczynił, bo flegma była w istocie czymś na wzór kwasu, który wypalił dziurę w kubraku i dywanie.
    Po wielu, jakby się mogło zdawać postronnym obserwatorom; chwilach tortur, jego ciało przeobraziło się w jakiegoś dziwnego stwora. Zdawało mu się, że krzyczy, ale w jego gardle coś straszliwie zapiekło i nie mógł wydać przez nie żadnego dźwięku. Przyszło mu cierpieć w kompletnej ciszy.

    Gdy transmutacja dobiegła końca, spojrzał swymi wielkimi ślepiami na miny otaczających go ludzi. Wiedział, że coś było nie tak, gdyż zmieniła się jego percepcja wzrokowa i czuciowa, natomiast nie myślał już jak krasnal, lecz mały smoczek. Zupełnie jakby Alhelm nigdy nie istniał, choć w zwierzęcej podświadomości nadal krył się tamten rudzielec... Znał wszystkich i wiedział, gdzie się znajduje, a mimo to wpadł w panikę. Kilka razy kichnął, a z jego pyszczka uniosła się para, bądź co gorsza - dym. Nagle dostrzegł swój rozwidlony ogon, na którego końcach widniały dwa zrogowaciałe kształty, przypominające zaczątki rogów, czy raczej kolców.

    Nie będąc dostatecznie zaznajomiony ze swoim nowym ciałem, obrócił się kilka razy, chcąc jednocześnie dogonić swój gadzi ogon. Ten jednak nie dawał za wygraną i cały czas przed nim uciekał, a gdy zdawało się, że w końcu zniknie w młodej paszczce, ciało smoka podskakiwało i Al zaczynał pościg od nowa, tyle że w odwrotnym do tamtego, kierunku.

    Gdy zirytowany, w końcu się zmęczył, usiadł w miejscu i zaczął się drapać po rudej brodzie. Używał do tej czynności; tylnej łapy, dzięki czemu przypominał drapiącego się, sporej wielkości psa. Nie wiedział cóż to może być, więc starał się dosięgnąć rudych kłaków, swoim długim wężowym językiem. To również nie dawało pożądanych rezultatów więc zaprzestał swych starań i spojrzał na śmiejącego się Mariusa. Olbrzym zdawał się z tej perspektywy jeszcze większy. Najbardziej przyciągał jego naturalny zapach. Alhelm nigdy wcześniej nie miał aż tak dobrego węchu, teraz jednak nie pamiętał, jaki był wcześniej, gdyż przeważała jego dzika, smocza natura.

    Zamachał swoimi małymi skrzydełkami, chcąc wznieść się w powietrze. Niestety, jego ciało było zbyt duże, by mógł się na nich unieść choć o włos. Był jeszcze mały i musiał widocznie podrosnąć. Nagle usłyszał jakiś dziwny syk i pomyślał, że oto zbliża się zagrożenie, ale tego siwego krasnoluda również znał. Podświadomie wiedział, że byli przyjaciółmi, więc przeniósł swój wzrok trochę dalej w kierunku, w którym podążał Jaenid. Nagle dostrzegł Elfkę i spłynęło nań bardzo dziwne uczucie. Nie wiedział... Nie myślał... To był wyłącznie instynkt, który mówił MAMA!

    Podbiegł do niej, ale niestety był jeszcze dość nieporadny, więc przewrócił się na dziurze w dywanie, którą to wcześniej wypalił swoją wydzieliną, a czego wówczas nie pamiętał.
    Małym, smoczym pyszczkiem wyrżnął o miękki dywan, dzięki czemu nic sobie na szczęście nie zrobił. Padł jak długi przed Luanią. Jego wyciągnięta w kierunku elfki szyja, zdawała się być jeszcze dłuższa, a patrzące w górę oczy, jeszcze większe. Mrugnął nimi na nekromantkę, chcąc tym samym przekazać bardzo ważną wiadomość...

    JEŚĆ
    avatar
    Agathon
    Wiedzmin z Lasu
    Wiedzmin z Lasu

    Liczba postów : 95
    Join date : 30/01/2015
    Age : 18
    Skąd : Kołobrzeg

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Agathon on 27/2/2015, 15:17

    Agathon siedział spokojnie w swojej wygodnej sofie i łykał co jakiś czas trochę wina z własnej piersiówki, nie za bardzo miał ochotę na jakieś nieznane transformacje, chciał najpierw zobaczyć ich działanie. Kątem oka zobaczył przemianę Mir, wzdrygnął się na samą myśl zostania pająkiem. Zaczął się śmiać do rozpuku gdy zobaczył gadzie fanaberie krasnoludów oraz całkowitą zmianę psychiki Mariusa. Podszedł do przemienionego Ala i poklepał go po głowie.

    - Widzisz Alhelm zawsze chciałem zobaczyć smoka z brodą, coś czuję że mogę cię kiedyś wypożyczyć od Lu.

    Odsunął się od małego smoka zanim ten zdążył w jakikolwiek sposób go uszkodzić, czy to chapnąć czy to ugryźć. Próbował właśnie przejść do barku z eliksirami, gdy złota smuga przeleciała tuż obok jego głowy. Obejrzał się w stronę z której przyleciała i zobaczył Nay z wróżkowymi skrzydełkami zaplątaną w łańcuchy i machającą na wszystkie strony nieco wykrzywioną różdżką. Podszedł do barku z uśmiechem pod nosem, wziął cztery flakoniki: krwistoczerwony, fioletowy, złoty i pusty.
    Wypełnił pusty flakonik równą częścią zawartości z każdej innej, zawartości jednak nie wymieszały się flakonik wciąż był trzykolorowy. Podszedł z nim do Lu i powiedział.

    - Mam nadzieję że nie stanie mi się nic złego jeśli trochę pomieszam różne substancje? - rzekł wstrząsając gwałtownie flakonikiem aż nie zmienił barwy na różowozłotą - Do dna!

    Po czym wypił wstrząśnięty wcześniej specyfik. Po całym jego ciele rozeszły się fale gorąca i poczuł mrowienie rozprowadzające się po jego ciel od koniuszków palców po głowę.
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Marius on 27/2/2015, 20:33

    Marius wciąż pod wpływem szczęśliwości, belkotal coś nie skladnie pod nosem puki co nie miał siły sie ruszyć więc tylko siedział co jakiś czas łapy ku górze wystawiając wydawal przeciagly głos ekscytacji ilekroć wróżka Nayka przeleciala mu nad głową.
    - Wiiiiiii lulululu.
    Zdawał się być zawieszony w swoim abstrakcyjnym pluszowo różowym świecie i całkowicie niegroźny jak duże dziecko.
    - ja chce balonik
    Gadał wystawiając ręce w kierunku Nayki, która zapłatana w łańcuchy dyndala pod sufitem jak jakaś disco kula.
    - dac Marusowi balonik
    Uczepil sie myśli o baloniku i pochłonięty przemozna chęcią wstał w końcu i zaczął wykonywać niezgrabne miękkie ruchy, zamierzajac wdrapac się na pulke, na której Lu trzymała swoje specyfiki a wszystko po to by dostać w końcu balonik. Wszystko zatrzeszczalo pod wpływem ciężaru grożąc zarwaniem, już zaraz M miał zwalić sie na podłogę jak długi jeśli ktoś mu nie pomoże i go nie powstrzyma.
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Luania Muranoki on 1/3/2015, 16:21

    - No bez jaj... - szepnęła wpatrując się w dom wariantów w który zmieniła się komnata. Gdy podszedł do niej Agathon, miała ochotę uciec do szafy. Zgroza odmalowała się na jej twarzy gdy zmieszał w chaotyczny sposób eliksiry. Na ustach zamarł jej krzyk.
    - Nieee....!

    Za późno. Elf wychylił całą buteleczkę i spojrzał krzywo. Zabulgotało w brzuchu a dziewczyna ukryła twarz w dłoniach, wzdychając głośno.

    - Agathon... czy ty wiesz do jasnej... ech... to był jad skorpiona, środek wybuchowy, i jeden przeczyszczający... - westchnęła ponownie.
    Z trudem zachowała powagę. Robiło się coraz zabawniej. Zdjęła z półki flakonik i podała.

    - No słonko, do dna.

    Wolała nie widzieć zgubnych efektów "leku" i zwróciła się do Mariusa. - Cholera... E... Balonik? - podrapała się po głowie z głupią miną.

    Rozejrzała wokół i zajrzała do szafy. Szeroko uśmiechnięta mumia Stefan, pomachał niemrawo. Spojrzała na niego krzywo.

    - Balonik. - stwierdziła tylko.
    Mumia wskazała wysuszonym paluchem w bok. Nekromantka z radosnym piskiem zanurkowała w rupieciach aby po chwili wydobyć... coś... w kształcie nadmuchanego pęcherza Mantikory.

    - E... nada się. - ruszyła zadowolona i wręczyła Mariusowi pęcherz, wielkości sporej głowy ogra. - Zobacz jaki ładny. - powiedziała uśmiechając się szeroko i skierowała zadowolona do smoka.
    - Aww jaki ty śliczny. - podrapała go po rudej bródce, sterczącej na wszystkie strony. - Mój własny smoczek. Jesteś głodny? - zapytała zniżając się nieco i starając pozbyć piekącej wydzieliny z ręki.

    Zapamiętać, nie głaskać smoków po brodach. Zastanowiła się co by mu dać. Odpowiedź była prosta. Jaenid był blisko, ale chyba się nie nadawał... szkoda.
    Wydęła usta i ruszyła do stołu z jedzeniem.

    - No chodź malutki, zjesz sobie coś. - machała zachęcająco ręką.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 29
    Skąd : Warszawa

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 2/3/2015, 09:48

    Smoczek powoli podniósł głowę znad puszystego dywanu, w którym już widniało kilka wypalonych dziur. Gdy czarodziejka podrapała go po rudej brodzie, po jego ciele rozeszło się dziwne ciepło. Odczucie zapoczątkowane w okolicy wąskiego pyszczka, przeszło przez całą długość ciała, aż po rozwidlony na końcu ogon.
    Kichnął siarczyście, po czym wstał z podłogi, nadal bacznie obserwując każdy ruch czarodziejki. Kiedy Ta wspomniała o jedzeniu, smoczek tak ochoczo zamachał ogonem, że przez przypadek jego koniec owinął się wokół nogi Jaenida. Gdy elfka ruszyła, gadzina tak szybko się zerwała, że siłą rzeczy pociągnęła za sobą krasnoludzką kończynę, wraz z jej właścicielem.

    Widząc przed sobą stół pełen smakołyków, smoczek podskoczył, kilka razy wymachując swymi niewymiarowymi skrzydełkami. W powietrze uniósł się puch i drobinki kurzu. Gdzieś z tyłu usłyszał dźwięk rozbijanego szkła i tak się przestraszył, że obrócił się dookoła ze zjeżonym grzbietem. Nie zauważywszy za sobą żadnego zagrożenia, obrócił się z powrotem w kierunku pachnącego jedzenia.

    Wszystkie smakołyki świata były niczym, w porównaniu z pachnącą cielęcinką zapiekaną w sosie własnym.
    Alhelm potrafił zachować się przy stole, gdy posiadał swoją własną krasnoludzką postać. Teraz jednak, nad jego zachowaniem górował zwierzęcy, prastary instynkt.
    Wdrapał się na stół, lecz coś wciąż ciążyło mu na ogonie. Nie miał czasu, ani chęci się odwracać. Musiał zdobyć pożywienie!

    Gdy spadał w dół, ciągnięty siłą ciężkości Jaenida; złapał się mocniej za ciężki, masywny stół. Efektem tego, mebel przewrócił się na niego, wywalając przy okazji całą swoją zawartość na podłogę.
    Zamachał rozpaczliwie skrzydełkami, a krasnolud został w końcu uwolniony, gdyż smoczek z przerażenia rozcapierzył swój rozwidlony ogon i puścił jego uciemiężoną nogę.

    Nie mogąc się wydobyć z pod stołu, zaskrzeczał żałośnie. Obracał głowę w każdym możliwym kierunku co umożliwiała mu długa, giętka szyja, aż zobaczył, że w jego zasięgu znalazła się pieczona cielęcinka.
    Nagle przestał skrzeczeć, a jego wzrok zalśnił na ten wspaniały widok. Rozwarł szczękę tak szeroko, że aż coś w niej strzyknęło i porwał mięso z podłogi.
    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 30

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Naya on 2/3/2015, 16:26

    Skrzydełka nie chciały słuchać więc latała w jedną, w drugą stronę oczywiście do góry nogami. Cholerne ustrojstwo, jednak przydatne.. oczywiście do czasu jak nie zaplątała się ręką oraz nogą w łańcuchy. Taa marzyła o wiązaniu wcześniej to się doigrała. Prychnęła za to wesoło i zadyndała na nich bo to fajnie huśtało.
    Za to skrzydełka dzięki światłu różnokolorowymi refleksami dookoła świeciły. Nic tylko szaleć, muzyka też nie najgorsza płynęła.
    Marius nadal marudził o tym baloniku a ona chciała różdżkę. Dostała badyla, krzywego coś ale za to jaki fajny. Pomachała nim dookola i strzeliła w stronę Mariusa który to właził na jakieś półki. Oczywiście zamiast puchowej poduszki pod tyłkiem co by miękko zleciał z półki stała się galaretkowata góra w której Olbrzym się zanurzył. Połknęła go po prostu.
    - Ooooo.. najlepsiejsza rószczka jaka może być.
    Jak widać działała sprawnie lecz przekręcała życzenia.
    - Komu komu... marzenia rozdaję za darmo!
    Krzyczała z góry kręcąc się dookoła i zwijając łańcuchy które skrzypiały, potem odwijała się i krzyczała dalej...
    - Łiiiiiiiiiiiiiiii
    avatar
    Agathon
    Wiedzmin z Lasu
    Wiedzmin z Lasu

    Liczba postów : 95
    Join date : 30/01/2015
    Age : 18
    Skąd : Kołobrzeg

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Agathon on 2/3/2015, 16:52

    Agathon głośno przełknął ślinę gdy usłyszał o pochodzeniu mieszanki którą właśnie wypił. Jego uwagę odwrócił jednak wyczyn Alhelma, gdy nagle to poczuł potworne gorąco rozprzestrzeniające się po całym jego ciele oraz rozpaczliwa potrzeba skorzystania z toalety. Piekielny środek przeczyszczający!
    Zaczął rozglądać się wokół w poszukiwaniu toalety, jednak gorąco i działanie środka przeczyszczającego nie pozwalały mu trzeźwo myśleć. Zaczął w chaotyczny sposób biegać po całym mieszkaniu szukając toalety. Po chwili działanie środków zaczęło się wzmagać zaś Agathon zaczął wręcz latać w tę i tamtą stronę.

    - Na bogów!!! - wrzasnął stojąc na środku salonu - Gdzie tu jest ta pieruńska toaleta!

    Nie mógł dłużej wytrzymać, kątem oka zobaczył szafę w której rzekomo znajdowała się mumia Stefan. Nie zwracając na nic uwagi pobiegł w tamtą stronę  z prędkością błyskawicy. Wskoczył do szafy i zatrzasnął się w niej, zaraz po tym zza drzwi szafy dobiegł jakiś bliżej nieokreślony dźwięk wydawany najprawdopodobniej przez nafaszerowanego elfa. Po chwili szczelina drzwi zaczęła żarzyć się ognistym światłem zaś zza drzwi dobiegały na przemian chlupot jakiejś bliżej nieokreślonej substancji, jęki elfa i rozpaczliwe uderzenia wykonywane najprawdopodobniej przez rozpaczliwie próbująca się wydostać mumię.
    avatar
    Mir Da Ziran
    Miejscowy gawędziarz

    Liczba postów : 76
    Join date : 01/02/2015
    Age : 29
    Skąd : woj. śląskie

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Mir Da Ziran on 3/3/2015, 00:08

    Mir szeptała pod nosem najszpetniejsze przekleństwa jakie tylko przyszły jej na myśl. Oglądanie całej zabawy przez grube szkło potrafiło przyprawić o depresję i nerwicę. Zwłaszcza, gdy jej oczom ukazał się wielgachny tułów i owłosiona łapa kogoś wesoło wspinającego się po meblu, na którym miała wątpliwe szczęście chwilowo zamieszkać. Olbrzym zatrząsł szafą wyjątkowo gwałtownie co spowodowało, że słoik ześliznął się z półki i z trzaskiem rozbił o podłogę.

    Uradowana Mir zaczęła niemrawo przebierać wyjątkowo licznymi odnóżami, by jak najszybciej wydostać się z pola rażenia kończyn człowieka tonącego w maziowatej brei. Z trudem rozpoznała Mariusa bulgoczącego radośnie w galarecie. Zwiedzając komnatę nekromantki i podziwiając świat z perspektywy insekta, elfka cudem uniknęła rozdeptania przez czyjąś nogę.

    Ominęła szerokim łukiem łuskowate cielsko wielkiego smoka i zdyszana schowała się pod kolejną szafą. Dziewczyna zostałaby tam zapewne do końca wariackiego przyjęcia, gdyby nie dziwne skurcze przebiegające na wskroś pajęcze ciało. Poczęła rosnąć, a bezpieczna kryjówka stała się zbyt ciasna. Da Ziran została zmuszona, więc opuścić schronienie i z niepokojem obserwować kurczenie się wszystkiego dookoła. Widać eliksir działał jedynie na krótki czas.

    Elfka odetchnęła z niewypowiedzianą ulgą, gdy wróciła do własnej postaci. Miała ochotę wariacko zatańczyć i śmiać się niemal histerycznie ze szczęścia. zamiast tego zwróciła uwagę na stojącą spokojnie w kącie szafę, z której wnętrza dochodziły już mniej spokojne dźwięki i zagadkowe błyski. Dziewczyna wiedziona babską ciekawością podeszła ostrożnie do mebla i uchyliła nieznacznie drewniane drzwi.

    Natychmiast wyskoczyła z niej mumia wyjątkowo szybko machając zasuszoną ręka przy resztkach nosa. Nieboszczyk zniknął w tłumie gości jakby go wszystkie demony goniły. Zdziwiona Mir odwróciła głowę w stronę mrocznych czeluści szafy i oniemiała. W ciemnym kącie dostrzegła skulonego i wyjątkowo bladego elfa z wytrzeszczem oczu. Trwał w pochylonej pozycji, stękając wniebogłosy...
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Luania Muranoki on 6/3/2015, 11:49

    Uznała, że całość zabawy przerodziła się w niewypowiedziany chaos. Ale w sumie... takie było początkowe założenie. Zresztą kogo obchodziło, że szafę Stefana należało wyrzucić nie zaglądając pod żadnym pozorem do środka. ABSOLUTNIE. Najlepiej z zamkniętym w niej elfem.

    Zerknęła na pożerającego surowe mięsko krasnoluda. Przechyliła głowę zaskoczona. Skąd na stole wzięło się coś takiego? Po chwili już wiedziała. Nigdy nie wysyłać zjaw na zakupy.
    Schyliła się i poklepała niemrawo smoka po łebku. Wówczas zauważyła, że się kurczy. Grzbiet stracił wszystkie łuski a pazurzaste łapy zmniejszały objętość. Nie były już tak krwiożercze. Usiadła nieopodal z westchnieniem.

    - Dzięki niech będą Bogom Otchłani. - już myślała, że będzie skazana na matkowanie smoku który z czasem by urósł i ją pożarł.

    Alhelm w końcu stał się normalny. Z jedną małą różnicą... W zębach nadal miał surowy kawał mięcha, a na dodatek zupełny brak ubrania. Elfka krzyknęła i w mgnieniu oka narzuciła na niego zerwaną w pośpiechu zasłonę.

    - Żyjesz jeszcze? Chyba... nie powinieneś jeść tego mięsa. - powiedziała, z trudem utrzymując powagę na widok jego miny.

    Warta była wszystkiego. Nawet straconej szafy i biegającego po ogrodzie Stefana. Nie sądziła by zasuszona mumia mogła zrobić coś takiego. Świat był pełen tajemnic.
    avatar
    Agathon
    Wiedzmin z Lasu
    Wiedzmin z Lasu

    Liczba postów : 95
    Join date : 30/01/2015
    Age : 18
    Skąd : Kołobrzeg

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Agathon on 6/3/2015, 14:28

    Musiał uciekać ze swojej bezpiecznej kryjówki ponieważ cała szafa zaczynała płonąć od pomarańczowożółtej mazi którą z siebie wydalał. Nie był to jedyny powód. Pamiętał jak kiedyś kupił czerwone papryczki od handlarza z zachodu i jak po ich wydaleniu nie mógł usiąść przez kilka godzin, to było sto razy gorsze! Drzwi od szafy otworzyły się z hukiem kiedy Agathon zaczął biec w kierunku barku z napojami. Po drodze wziął miskę i położył ją obok swoich nóg kiedy szukał wśród najróżniejszych napoi mleka. Przez cały ten czas z jego ust wychodziły niestosowne słowa. Gdy wreszcie znalazł dużą butelkę mleka wylał ją natychmiast do miski. Ściągnął z siebie spodni i zanurzył podrażnioną część swojego ciała w mleku. Jęknął z ulgą. Po chwili zobaczył że niemal każdy w sali wpatruje się w niego.

    - Co się tak patrzycie! Nie widzieliście nigdy elfa moczącego tyłek w mleku!? - gdy skończył to mówić zobaczył jednak jak z szafy wypełza maź układająca się w dziwne kształty - Uwaga!!!

    Gy zaczął wskazywać innym dziwaczną bestie ta wydała z siebie przerażający ryk. Chociaż jak dotąd Nie udało się Agathonowi zlokalizować ust bestii.
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Marius on 7/3/2015, 01:40

    Marius odebrał balonik pełen niewypowiedzianego zachwytu w oczach w momencie gdy akurat  Nayka potraktowała szafkę wiązka magicznej energii przekształcając ja w coś na kształt galaretowatej mazi. Marius wpadł w nia całkowicie sie zanurzając a balonik wypadł mu z reki. Unosil sie w tym czyms przez dluzsza chwile. Ale w koncu brak tlenu zaczął mu doskwierac i gramolac sie  z trudem, robiac mase nieskladnych ruchow zdolal zblizyc sie do  powierzchni jednej ze scian niby galarety. Przebil ja glowa po to by odetchna w koncu odrobina tleu. W oczach nadal mial gwiazdki a na mordzie ten sam glupkowany usmiech,  mowiac a nic mnie to nie obchodzi... mnie ma mnie tu...
    - Blonik poszedl fru fru..
    Skomentowla swoj stan rzeczy glosnym czknieciem. Chyba sie opil galarety bo z nosa zaczely mu wyplywac banki, ktore wesolo pekaly tworzac iscie poczciwy widok stetryczalego dziadunia.
    Nie ma co, wrozkowy eliksir usadzil wilka na calego robiac z niego, totalna ciapke. Siedzial tak w galarencie  obserwujac wszystko rozmytym wzrokiem. Zapewne bujal gdzies w odmetach swoich fantazji, puki co nie stanowiac zagrozenie grzecznie czekal az galaretak sie rozmieknie, nie mial nadal sily by sie ruszyc. Po tym jak odzyskal mozliwsoc oddychania, reszte potrzeb stracilo na wartosci i postanowil polezec sobie w cieplym ciele galaretki. Dobrze ze  galaretka nie byla zywa bo ktos moglby zaczac sie bac ze w koncu strawi ona wilczysko przerabiajc go na  galaretkowa papke, niczym  jakies monstrum z kiepksiego horroru klasy  D.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 29
    Skąd : Warszawa

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 8/3/2015, 01:12

    Alhelm odzyskał pełnię władz umysłowych w momencie kulminacji imprezy. Nadal w ustach trzymał kawał surowego mięsa, co przykuwało jego wciąż rozpraszaną uwagę. Wypluł je z niesmakiem i zaczął szukać wzrokiem czegoś, czym mógłby zapić paskudny posmak surowizny. Nagle dostrzegł, że jest okrywany zasłoną przez czarodziejkę, ale nadal nie kojarzył dlaczego. Widocznie kilka ze smoczych zachowań pozostało na jakiś czas w krasnoludzkim ciele. Nie dostrzegł również tego, co się stało z Mariusem, ale to jedynie dlatego, że pochłonęła go galareta z pod której zdawał się być niewidoczny. Gdy obrócił się w drugą stronę, poczuł pewien swojski zapach. Niemal jak przy święcie Oregarl'a, podczas gdy wszystkie krasnoludy piły na potęgę bimber pędzony z kapusty i zajadali się grochem, fasolą oraz wieprzowiną w cieście. Aromat zdawał się być wielokrotnie silniejszy niż w owych pamiętnych dniach, lecz swoją naturą podobny.

    Już miał podejść do owej szafy, gdy nagle coś z niej wylazło. To był skulony elf, którego niedawno miał okazję poznać. Wówczas szarmancki w stosunku do Nayady i ogółem... Taki cwany się zdawał, a teraz blady i siny... Prędzej przypominał jeden z eksponatów Naszej nekromantki, tyle że żyw i pełen zapału. Do czego mu ten pośpiech? Tego nie było mu dane ujrzeć gdyż dostrzegł za otwartym oknem dużo zabawniejszą sytuację. Mumia Stefan, biegała po ogrodzie urozmaicając piękne rabatki swoimi pozostałościami. Kilku robotników wyglądało na odrobinę zdezorientowanych, lecz widocznie mieli rozeznanie odnośnie wydarzeń, które poprzedzały tak huczne imprezy, jak właśnie ta.

    Nie mogąc nacieszyć się widokiem, obrócił się w końcu do pozostałych w środku komnaty, gości. Nagle szafa dygnęła, stęknęła i donośnie zaskrzypiała protestując przeciwko takowemu jej traktowaniu. Drzwi ponownie się w niej otworzyły i wylazło z niej kleiste monstrum.
    Alhelm nie widział nigdy podobnego zjawiska, więc uznał, że najlepiej będzie jeśli się na chwilę schowa. Nie dostrzegł twarzy, czy pyska tej niezwykłej bestii, ani też nie wiedział, czy może ona patrzyć i kształt ludzi rozpoznać. Nie zamierzał jednak sprawdzać, gdyż życie cenił ponad taką wiedzę.

    Krasnolud uniósł swą pelerynę i narzucił ją na swą głowę, niczym jakąś legendarną niewidkę! Być może była to najlepsza kryjówka na jaką było kogokolwiek z zebranych stać? Niechaj się nią zajmują magowie i czarownice. Nic tu po zwykłym skrybie, co to jedynie w księgach i rachunkach obeznany.

    Przez chwilę słyszał jakieś hałasy i huki. Kilka przekleństw, a wśród nich, również takie niewybredne. Chwilowy rozbłysk światła, który przedostał się nawet poprzez grubą tkaninę.
    Gdy się skończył, Alhelm odkrył swoją zarośniętą twarz i dostrzegł miskę pełną mleka. Była ustawiona tuż przed jego stopami i gdyby nie jego wrodzona spostrzegawczość, mógłby ją wyminąć i napić się eksperymentalnych mikstur, a tego wolał już nie brać pod uwagę.
    Sięgnął ze spokojem po miskę wypełnioną o dziwo; jeszcze pieniącym się mlekiem i przyłożył do ust, gdy zdał sobie sprawę, że czuć od niej rzeczonym wcześniej aromatem. Uznał jednak, że dłużej nie zniesie kapcia w gębie i jeśli się czegoś nie napije, to puści pawia, a chciał zachować resztki dobrego imienia, bardzie już w komnacie nie paskudząc.
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Luania Muranoki on 10/3/2015, 12:04

    Potwór wylazł z szafy i zaczął przetaczać przez jej piękny dywan. Czarodziejka czerwona ze złości spojrzała na Agathona. Biedak jednak chyba zapłacił za mieszanie mikstur i nie czytanie plakietek. Daruje mu. Tym razem.

    - Mój dywan! Ty wredna cholero! - warknęła podwijając rękawy i chwytając kostur który pojawił się w małej chmurce zieleni. Spojrzała jeszcze na orkiestrę która zdawała się bawić najlepiej ze wszystkich. - Wy tam!
    Drgnęli zaskoczeni i wyprostowali się natychmiast.
    - Skoczną muzykę na masowy mord proszę.

    Kiwnęli głowami a wokalista odchrząknął stosownie. Zaraz potem usłyszała mocne basy i ostre wrzaski zespołu. No aż chciało się coś zrobić. Cudnie wprost. Przygotowując kostur ruszyła na szlamowate paskudztwo które właśnie chciało dobrać się do galaretki.

    - To moja galaretka i mój dywan! Wynocha! - wrzasnęła okładając pokrakę.
    Nie było to zbyt mądre ale chyba udzielał jej się stan reszty. Może to od oparów? Jakby nie patrzeć miała tu małe pomieszczenie i cała masę eliksirów. Koszmar... Może glutowata maź wcale nie istniała?
    Wrzasnęła jakieś zaklęcie które odbiło się rykoszetem i trafiło w jedną z kul zawieszonych pod sufitem. Rozległ się przejmujący jęk rozrywanych łańcuchów. Specyficzna dość lampa wielkości sporej szafy zakołysała się niebezpieczne i w deszczu wyrwanych cegiełek zawisła na drugim zabezpieczeniu łańcucha.

    - Oj... niedobrze... - wyszeptała.

    Zaraz potem kula zamieniła się w straszliwe wahadło które z trzaskiem zatrzymało się kilka centymetrów od podłogi i rozległym ruchem zgarnęło kilka mebli. Chaos był niesamowity i dziewczyna z początku nie wiedziała co się właściwie stało. Kula zaś mknęła przed siebie zgarniając śliczny stolik od prapraprababci i zabytkowe krzesło. Zatrzymała się przez chwilę na mazi jakby rozpatrywała porwanie jej ze sobą i nie czekając dłużej ściągnęła i ją. Trzasnęła z niesamowitym hukiem w sąsiednią ścianę rozwalając spory kawał muru.
    Luania dopiero wtedy wypuściła powietrze.

    - No... mam okno. Jak miło. - wyszeptała bezradnie i przypadkiem spojrzała w bok.

    Widok omal nie wywrócił jej kiszek na drugą stronę. Alhelm właśnie chciał wyżłopać mleko które nie powinno tak wyglądać! Zdecydowanie!
    Nie czekając dłużej ruszyła do niego i wyrwała ohydztwo rzucając za siebie w wyłom. Oj biedni ci robotnicy na dole.

    - Nieee! Nie możesz tego wypić masz tu... e... - w ręce miała mocną truciznę której jednak mu nie podała. - Wypij co innego.
    avatar
    Skayor
    Ziomal
    Ziomal

    Liczba postów : 111
    Join date : 04/03/2015
    Age : 20
    Skąd : Kraków

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Skayor on 14/3/2015, 10:29

    - Kobieto nie irytuj mnie tylko podaj właściwy rozmiar! - Wkurzony zawarczał na właścicielkę sklepu. Jak można 4 razy podać zły rozmiar. Nie rozumiał tego wojak siedzący przy lustrze. Zmęczony szukaniem właściwego i dobrze wyglądającego ubrania lekko przysypiał. Nie przepadał zbytnio za łażeniem po sklepach. Większość swojego życia ubierał to co wygodne bo i tak w walce zawsze ulegało zniszczeniu i się nieodwracalnie brudziło. Nie zastanawiając się nad tym dłużej zaczął bawić się włosami.
    Dzięki temu przebudził się i nawet lekko zaśmiał kiedy stworzył dwa kucyki trzymając włosy rękoma.
    - Ten już będzie na pewno pasował. - Powiedziała właścicielka stojąca obok niego lekko uśmiechając się. Lekko speszony szybko odebrał ciuchy i poszedł przymierzyć. Była to ładnie wyszyta czarna koszula z czerwonym smokiem przelatująca przez ramię oraz Ciemno brązowe skórzane spodnie. Zostały stworzone z drogiego materiału którego sam nie potrafił wymówić ani zapamiętać.
    - Tak, w końcu! - Krzyknął uśmiechając się. Wrócił do sklepikarki, zapłacił oraz przeprosił za brak kultury. Każdemu człowiekowi zdarza się popełnić błąd tyle że był już spóźniony jak cholera. Młoda, ładna elfka podziękowała za zakup.
    - Wróć tu jeszcze przystojniaku! - Puszczając oczko pomachała mu na pożegnanie. Odwzajemniając uśmiech wyszedł przed budynek. Odetchnął z ulgą i poszedł w stronę twierdzy klanu.
    - I po co mi to wszystko? - Rzucił idąc drogą przed siebie. Nigdy nie starał się ładnie wyglądać lecz trzeba było zrobić dobre wrażenie na reszcie członków. Nie chciał przecież wpaść na imprezę w brudnych ciuchach które miał tylko przy sobie.

    Kiedy dotarł do fortecy to od razu poleciał do swojej komnaty po prezent. Polubił ją nawet. Mimo iż nie była duża to wszystko czego potrzebował znajdowało się w środku. Tylko gdzie on go schował..
    Po paru minutach oraz zrzucaniu papierów znalazł pod stołem szklane pudło z kwiatem w środku. Podniósł go i.... No tak teraz trzeba przypomnieć sobie jak trafić do tej wieży czy czegoś tam.
    - Lewo prawo i schody do góry? A może to było lewo lewo prawo....Cholera. - Wrzasnął niezadowolony gdyż już wcześniej miał problem z odnalezieniem się w tej przeklętej twierdzy. Mimo iż ogarniał to trochę bardziej to nadal stanowiło problem. Po paru minutach usłyszał wrzaski oraz muzykę. Z uśmiechem ruszył schodami do góry. Nareszcie nie musiał już łazić i gubić się wszędzie.
    200 stopni dalej nadal był uśmiechnięty.
    Trzask! Gdy spojrzał pod nogi zauważył że nadepnął oraz złamał kość.
    - Chyba aż tak się nie spóźniłem, nie? - zachichotał zdenerwowany pod nosem. Po klikunastu kolejnych stopniach dotarł do drzwi. Zapukał lekko lecz nikt nie odpowiadał ani nie otwierał drzwi. Zaczął walić pięścią ale to też nic nie dawało. W końcu sam otworzył je i.... stanął wryty w ziemie. Nie potrafił ogarnąć tylu dziwacznych rzeczy naraz. Tu coś latało a tam przesuwało się po ziemi. Myślał że pomylił miejsca lecz dojrzał szybko Luanie i podszedł do niej.
    - Witaj Lu! - Złapał ją delikatnie za ramię nadal patrząc na coś poruszające się po dywanie. Czemu to się do cholery rusza? i jak?
    - Nie pomyliłem czasem imprezy? To ta gdzie mieli się spotkać członkowie klanu tak? A i mały prezencik dla Ciebie. Jest to zaczarowany kwiat który ma dosyć ciekawe właściwości. Zmienia kolor w zależności od nastroju właściciela oraz potrafi uspokoić duszę. Wystarczy że będziesz się na niego patrzeć przez chwilę. A bo bym zapomniał. Żeby zostać jego właścicielem musisz ugryźć jeden z jego płatków. To jeden z lepszych okazów jakie udało mi się wyhodować. - Kiedy skończył opowiadać podał jej małe szklane pudełko z kwiatem w środku. Wyglądał naprawdę zjawiskowo. Co prawda opiekował się nim przez pół roku ale nie żałował że go oddał. Spojrzał ponownie na podłogę i zobaczył że to coś zbliża się w jego kierunku. Lekko przerażony stanął nieco bliżej kobiety.
    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 30

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Naya on 14/3/2015, 11:36

    - O kwiatuszek!
    Jak się zjawił nowy osobnik, którego nie znała to trzsnęła w prezen czarem. Chciała go powiększyć a zamieniła w gąsienicę.
    - Ups...
    Nadal bujała się wróżkowa Naya na tych łańcuchach, skrzydełkiem tylko jednym mogła machać a potem udawała iż nic nie zrobiła. Za to zajęła się tym czymś co skradało się po podłodze. Chciała go zamienić w ładną rzeźbę nagiego mężczyzny dobrze obdarzonego a co? Złamana różdżka niestety nie robiła tego co potrzeba. Owszem, pełzające coś nie w kamień a w duże pełzające coś.
    - ojojo.. kwiatek miał urosnąć...
    Chyba coś poplątała.

    Sponsored content

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to 25/5/2017, 14:35