Zbudzę Cię dla nocy i wieczności


    Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Share
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Luania Muranoki on 8/2/2015, 11:19

    Przytłumiony blask księżyca próbował przeniknąć brudne witraże przedstawiające dziwne, nieco podejrzane sceny. Rzucał barwne refleksy na wielki, puchaty dywan w kolorze czerwieni. Luania podeszła do szafy wyładowanej licznymi księgami. Część z nich miała głównie dekoracyjne przeznaczenie, ale znalazłyby się bardziej ciekawe egzemplarze. Ponownie wygładziła niektóre ciemne grzbiety a srebrzyste runy zalśniły blado. Była tak szczęśliwa, że otrzymała od Klanu własną komnatę. Nieco entuzjazm oklapł gdy dokładniej ją obejrzała, ale po przeprowadzeniu gruntownych porządków dało się tu wejść i nie zginąć dla odmiany.

    Komnata przedstawiała dość nietypowy kształt. Była umiejscowiona w jednej z wież twierdzy. W centralnej części miała kształt okręgu, z tyłu zaś przechodziła w zabudowę i osobny pokój na sypialnię. Tam też umiejscowione było dość spore, ale piekielnie niewygodne łoże. Póki co nie odważyła się na nim spać. Wizja zwałów kurzu i pająków doprowadzała ją do szału. Oprócz tego w małej sypialni zgromadziła niepotrzebne graty poupychane po kufrach. Całość od głównej sali oddzielały spore drzwi, będące w większości witrażem przedstawiającym jakąś zapomnianą walkę.

    Główną część komnaty elfka zagospodarowała tak aby służyła za pokój dzienny. Nie było tu wiele światła, za jedyne oświetlenie służyły wielkie, szklane kule zawieszone na łańcuchach pod sufitem. Potem planowała poprosić kogoś o małą demolkę. Kulę ognia tu i tam. Wszystko zakończone pięknym rozwalaniem ścian pod nowe okna. Ale to później, gdy już nieco się znieczulą trunkami.

    Podeszła do kominka przedstawiającego płaskorzeźbę wielkiej twarzy z zamkniętymi oczami. Rozwarte usta służyły za palenisko. Dołożyła do ognia który wystrzelił z nową mocą. Zadowolona ogarnęła wzrokiem pomieszczenie. Dwie sofy ustawione były naprzeciwko. Kilka niskich szafek zapchanych różnymi alchemicznymi gratami. Pod sąsiednią ścianą stół będący jej oficjalną pracownią. Z lewej strony stały zasłonięte trzy, olbrzymie lustra, które znalazła w komnacie, zapewne po poprzednim właścicielu. Postanowiła je wyczyścić potem. Wyczuwała bijącą z każdego dziwną magię. Mogły dostarczyć wiele ciekawych informacji. Westchnęła zadowolona z efektu końcowego. Dziś planowała gościć wiele osób z klanu. Miała tylko nadzieję, że wszystko się uda i nikt nie zginie... za szybko.

    - Dobra, ostatnie dopieszczenie, zamiecenie pajęczyn i dobicie pająków... - zadrżała widząc wyjątkowo wielką bestię, przycupniętą w odległym kącie komnaty.

    Koszmarnie bała się pajęczaków. Te ich małe włochate nóżki, przyprawiały o dreszcze.
    Westchnęła chowając sterty ubrań do wielkiej szafy we wnęce i przesunęła ulubioną mumię. Miał na imię Stefan. Był prezentem od pewnego zaprzyjaźnionego nekromanty. Poza zwykłą ozdobą, świetnie wysłuchiwał problemów. Zwykle wiele nie mówił, ale to wystarczyło dla dziwnej czarodziejki. Ruszyła zatrzaskując uprzednio drzwiczki i przystanęła przed jeszcze jednymi drzwiami, umieszczonymi niemal przy kominku. Wyglądały na stare, nieużywane i raczej niepotrzebne. Za nimi jednak kryło się zejście do piwnic gdzie dziewczyna miała okazję zgłębiać tajniki magii śmierci. Jeszcze nie założyła odpowiednich pułapek, ale zabezpieczyła samo wejście. Proste zaklęcie opętania powinno odstraszyć ciekawskich.

    Poustawiała na szybko duże ilości alkoholu i niektóre fiolki z eliksirami, aby było ciekawiej. Zaraz potem ruszyła do drzwi bo już słyszała ciche kroki i rozmowy. Otworzyła je w tym samym momencie gdy wysoki elf wszedł na ostatni schodek wieży.

    - Agathon! Alhelm! Jak miło was widzieć. A gdzie reszta? - zapytała spoglądając z ciekawością wokół i w dół, w stronę ciemnych schodów.


    ~~*~~

    Zapraszam Wszystkich do wspólnego pisania ^^

    I teraz nieco suchych faktów. W planach mam:
    - Upicie wszystkich
    - Małe halucynacje przez przedawkowanie eliksirów ^^
    - Burzenie ścian
    - A na koniec niespodziankę w postaci magicznych luster i podwójnych kłopotów.

    Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Ale na pewno nudno nie będzie Smile
    avatar
    Agathon
    Wiedzmin z Lasu
    Wiedzmin z Lasu

    Liczba postów : 95
    Join date : 30/01/2015
    Age : 19
    Skąd : Kołobrzeg

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Agathon on 8/2/2015, 17:27

    Agathon szedł rześkim krokiem po schodach wyprzedzając nieco krasnoluda, był podekscytowany po raz pierwszy przychodził na imprezę z zaproszeniem. Zazwyczaj wpraszał się sam i lądował po kilku głębszych na bruku, miał nadzieję że to się tak nie skończy. W momencie gdy wszedł na ostatni stopień zaś zasapany krasnolud dreptał parę kroków za nim, otworzyły się przed nim stare drewniane drzwi zza których wyjrzała znajoma mu elfka.
    - Witaj Luanio, mnie również miło cię widzieć - rzekł z zapałem, po czym ucałował elfce dłoń na powitanie - To jak mniemam dla gości?
    Powiedział to wskazując na alkohole, po czym bez czekania na odpowiedź wszedł do okrągłego pokoju, rzucił płaszcz w kąt, wziął butelkę wina i rzucił się na jedną z sof. Rozłożył się na sofie wygodnie patrząc jak jego towarzysz wreszcie dociera do drzwi.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 30
    Skąd : Warszawa

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 8/2/2015, 22:28

    Krasnolud tego dnia, wyglądał dosyć odświętnie. Przynajmniej w rozumieniu swojego ludu... Jego długa broda powiązana w wykwintne warkocze, spadała na szeroką pierś odzianą w drogi surdut z wysokiej klasy materiału. W uszach pobrzękiwały małe pierścienie i złote kręgi. Włosy, skrzętnie zaczesane do tyłu, przylizane były czymś tłustym, od czego ich kolor nabrał ostrości i mienił się w blasku świateł padających z komnaty Luanii. Gdy stanął w jej drzwiach, zobaczyła jak Agathon wita elfkę, całując Ją po ręce. Głupi ludzki zwyczaj... Cały czas zastanawiał się, jak to możliwe, żeby wysoko ceniąca swoje tradycje rasa, przejmowała barbarzyńskie zachowania ludzi!
    Gdy tylko zauważyli rudzielca stojącego w przejściu, ten szeroko się uśmiechnął.

    - Witam Cię w naszym wspólnym domu! Jak Ci się tutaj podoba? Przyniosłem coś na tą okazję, jak nakazuje obyczaj panujący w klanie.

    Pogmerał chwilkę w małej torbie, trzymanej na prawym ramieniu, po czym wyciągnął nieco zgnieciony prezent, niegdyś schludnie zawinięty w drogi papier z którego można było wyczytać artykuły z Głosu Amorionu.

    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 31

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Naya on 9/2/2015, 10:36

    Schody, schody i jeszcze raz schody. Czy ta wieża ma koniec? Mogła zamienić się w kota to szybciej by to pokonała. Alhelm gnał przed siebie niczym taran nie zważając na nic, dziś wyglądał lepiej i nawet brodę zaplótł z tego co dostrzegła. Zatrzymała się na plecach krasnoluda kładąc głowę na nich by złapać oddech, gdzieś jej kondycja uciekła chyba. Stała o schodek niżej to kraś mniej więcej jej wzrostu teraz był.
    - Bogowie, wyżej się nie dało?
    Któryś to z magów podobnie mieszkał i za nic na świecie do niego nie szła, nawet gdy Marius go przedstawiał. Luanię lubiła, co dziwne bo mało która kobieta do gustu jej przypadła ale elfka przypominała jej przyjaciółkę więc dogadywały się dobrze.
    - Też mam prezent.
    Odczepiła się od krasnoluda by go nie dręczyć sobą, schodek wyżej i stała obok niego wyciągając dłoń w której trzymała zakurzoną butelczynę. Najlepsze wino jakie można znaleźć na tym padole, odpowiednie rocznikiem, mocne a za razem słodkawe. Idealny prezent o ile pija coś takiego. Dokładniej kobiety nie znała więc nie wie w czym się lubuje a Naya jakoś w błyskotkach sie nie znała. Ot, wystarczy miło powitać nową osóbkę w Cieniach.
    Weszła dalej i od razu rozglądnęła sie dookoła, zagwizdała na widok kul i łańcuchów. Podeszła do półelfa aby się z nim przywitać.
    - Witam. Jestem ciekawa co za atrakcja szykuje się z łańcuchami.
    Rzuciła wesoło ale kto wie co po łbie zmiennej chodziło.
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Luania Muranoki on 9/2/2015, 15:24

    Luania stanęła w drzwiach, zastanawiając się czy koniecznie je zamknąć. Nieee, to bez sensu. Albo postawi jednego z zombie na czatach aby zgarniał chętnych i już nie wypuszczał.
    Odgoniła myśli i zwróciła się w kierunku ofiar gości.
    - Łańcuchy? One głównie podtrzymują lampy, ale jak bardzo chcesz możemy kilka ściągnąć. W sumie chyba się przydadzą. - pokiwała głową i z nową energią dodała jeszcze kilka podejrzanie wyglądających buteleczek.
    Prezenty ustawiła w bezpiecznej odległości od gości. Wino wyglądało na drogie i wytrawne. Szkoda byłoby je stracić. Gdy spostrzegła, że Agathon chwycił ustawioną na stoliku zieloną buteleczkę, skoczyła ku niemu.
    - P...poczekaj! Chwilka... echym... tego nie pije się bez dodatków. - chwyciła niebieski eliksir wciskając mu do rąk. - Teraz idealnie.
    Jak dobrze pójdzie trucizna zostanie zneutralizowana i nie powinna mu aż tak zaszkodzić.
    - Dobra, a teraz muzyka. W końcu nie chcemy by było drętwo jak na cmentarzu. - rozwinęła stary zwój który ostatnio zakupiła u, nie do końca normalnego szamana.
    Zapłaciła małą fortunę, ale podobno efekty były warte. Odczytała pewnym głosem który dziwnie poniósł się po okrągłej komnacie. Witraże rozświetliły maleńkie ogniki, nadając całości nieco tajemniczego efektu. Zwój stanął w płomieniach a dziewczyna pisnęła odskakując jak najdalej. W okropnie śmierdzących kłębach dymu pojawiła się liczna ekipa duchów z mglistymi instrumentami muzycznymi. Jeden, chyba wokalista, miał wyjątkowo barwne włosy które w porównaniu do raczej bladego, zwiewnego ciała, wręcz krzyczały.
    - No co tam zdechlaki?! Macie ochotę na mocne brzmienie! - wrzasnął a wszystkie szklane elementy zadrżały.
    avatar
    Jaenid Chots
    Zarządca
    Zarządca

    Liczba postów : 187
    Join date : 12/08/2014
    Age : 32
    Skąd : Chorzów

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Jaenid Chots on 10/2/2015, 12:09

    *Jaenid jak zwykle pracował w swojej kuźni, co pochłaniało go bez reszty. W czasie pokoju mógł pozwolić sobie na takie postępowanie wszakże, nikt nie miał mu za złe że w zbrojowni co chwila pojawia się nowy oręż. Stukając tak raz po raz zauważył przechodzącego Alhelma z małym pakunkiem w ręce*

    Ki diabeł?

    *pomyślał Krasnolud i po cichu podszedł do drzwi, nie zdążył jeszcze do nich podejść gdy oto jego oczom ukazała się Nay*

    To już jest dziwne...

    *szepnął pod nosem i wyjrzał na korytarz. Z tego co dostrzegł oboje zmierzali w stronę skrzydła gdzie swoje pokoje urządziła ta nowa Elfka*

    heh...

    *westchnięcie wyszło z ust siwego Krasnoluda*

    To chyba było dzisiaj?

    *rzekł z lekkim zamyśleniem i podrapał się po głowie, jakby coś sobie przypominał.*

    No tak! To dzisiaj miało być przywitanie tej nowej członkini Klanu. Noż psia jucha! Nawet ten ryży pamiętał!

    *Krasnolud prawie wykrzyczał to ostatnie zdanie i poczerwieniał na twarzy. Rozglądnął się po komnacie - kupka węgla, kilka sztabek żelaza i stali, dwuręczny topór który skończył wczoraj, kilka mniejszych toporów i połowicznie napełniona beczka miodu.*

    Nie ma co...

    *Krasnolud poszedł do składziku, by tam znaleźć coś z czym nie będzie wstyd iść w gości. I to tutaj jego oczom ukazał się śliczny bawoli róg, który swego czasu pragnął przerobić na zdobiony kufel. Zdobienia już były, rączka do trzymania również więc rad ze swego znaleziska postanowił ruszać na zabawę. Mijając niewielkie lustro zawieszone swego czasu na jednej ze ścian stwierdził, że nie wygląda najgorzej, zmienił tylko fartuch kowalski z grubej krowiej skóry na zwykłe ubranie i ruszył ku drzwiom. Miał już wychodzić gdy zerknął w stronę paleniska i stwierdził, iż może weźmie sobie chociaż mały, jednoręczny młot bojowy. W końcu idzie do Elfa i to w dodatku do maga, tu zawsze trzeba umieć liczyć na siebie

    ...

    Ruszył więc ochoczo po schodach na górę, w połowie drogi doszły do jego uszów dźwięki jakiś instrumentów*

    Oho, zaczęli beze mnie...

    *wysapał lekko zmęczony i wtem na ostatni zakręcie, gdy już widział drzwi od komnaty Luani, zobaczył nieumarłego*

    Wiedziałem! Te diabelskie Elfy...

    *mruknął cicho i przemienił kufel z prawej ręki na swój młot bojowy i wrzeszcząc*

    Akh sartos oen dûrgrimst!

    *co można przetłumaczyć: Za rodziną i Klan!. Następnie ruszył na niczego niespodziewającego się umarlaka z dziką furią wyprowadzając pierwszy cios w kolano, dzięki temu postać zgięła się w pół, co pozwoliło wyprowadzić bardziej śmiertelny cios w głowę, miażdżąc mu czaszkę*

    Giń maro przeklęta!

    *wyprowadził jeszcze dwa ciosy w korpus, po czym solidnym kopniakiem cisnął truchło prawie na środek komnaty*

    To teraz nieumarli będą mieszkańcami Naszej Twierdzy?! Po moim trupie!

    *rzucił dość groźnie w stronę gospodyni i znacząco podniósł swój młot w prawej ręce w pozycję gotową do ataku. Swoją drogą wyglądało to komicznie gdyż w drugiej ręce jako "tarcza" spoczywał kufel z bawolego rogu przyozdobiony całkiem eleganckim srebrnym ornamentem.*




    oczywiście tak mniej więcej Razz
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Marius on 10/2/2015, 12:19

    Agathon nawet nie zauważył gdy tuz za nim zaczął materializować się kształt. Na początku blade zarys olbrzyma powoli wypełniały się kolorami i faktura, któż to przyszedł na spotkanie, pojawiał się bezgłośnie wynurzając z czeluści Umbry zwanej tez Eterem, jak każdy bojowy szaman Garou miał umiejętności i wiedzę pozwalającą przenosić sie do tego niezwykłego miejsca, był wszak Teurgiem, wiedzącym i miał sporo lat na karku. Kompleks Luani nie był jeszcze dostatecznie dobrze zabezpieczony, z tego co sie orientował z pewnością dziewczyna sie tym zajmie, zgłębiał magie śmierci będą mieli o czym pogadać on jako szaman świetnie znal sie na wszystkich eterycznych bytach i wogule często miał do czynienia z umarłymi i nieumarłymi. Szarowlosy lider klanu, ubrany byl dość swobodnie, jasno szara koszula i ciemne pikowane spodnie, wysadzane miedzianymi guzami, ciężkie trepy zamienił na lżejsze skórzane buty z wysoka cholewka, obcas podbity byl blacha a czubki lekko zaginały sie ku gorze dzięki czemu idąc wydawał specyficzny dźwięk. Na szyi zwisał mu intrygujący medalion i amulet jeden drewniany na rzemyku przedstawiał  symbolicznie kruka, drugi srebrzył sie i mienił wyglądał jak wizerunek człowieka, oczywiście symboliczny składał sie z dziwnych prostych linii i okręgu u szczytu, chyba cos oznacza. Marius podwinął rękawy koszuli trzymał w reku puzderko, było dość stare wykonane z ciemnego drew,a za pasem miał klavie - wilczy sztylet.
    - No witam
    Zabrzmiał jego nieco chrapliwy głos, tuz za złodziejem, zapewne musical sie chłopak zdziwić.
    Od razu przeszedł do przywitania
    - Wita moja droga.. to dla ciebie
    Podał dziewczynie pudelku wypełnione, ziółkami, na dnie spoczywała tez ozdóbka, bransoleta ze sznurem kamiennych paciorków o kształcie czaszek, takie tam, każda dziewczyna lubi ozdóbki, ziółka tez sie przysadza, jest tez alchemikiem z pewnością doceni taki gest.
    Nachylił sie do dziewczyny, a byl wysoki tak wiec zgiąć sie nieco musiał, ucałował ja w policzek po przyjacielsku i uściskał, puszczając jednocześnie oczko do Nayki
    - Cześć Skarbie..
    Przywitał sie i z reszta, chłopkom uściskał dłoń a Nayke ucałował, caly on..
    - Wildze ze sie rozkręcacie.
    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 31

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Naya on 12/2/2015, 10:38

    Jakiś krasnolud dostał świra, po części zabawnie to wyglądało gdy atakował umarlaków grających nawet dobrą muzykę. Później dołączył do nich Marius to aż kichnęła czując, że korzystał z tej swojej magii. Dziwiła się, że go tu widzi, w końcu zaszył się gdzieś w swoich planach dotyczących twierdzy i go nie było. Wyglądał dobrze, prezent przyniósł a Naya dalej tymi łańcuchami zainteresowana była.
    - Przydadzą? Zwiążemy mężczyzn i będziemy wyrzucać przez okno by sprawdzić który głośniej krzyczy?
    Naya i jej pomysły, gorzej będzie gdy się upije to wtedy biada im wszystkim. Nawet Marius kocicy nie zatrzyma.
    - Cześć Sierściuchu.
    Mruknęła cicho a gdy całusa dał wcisnęła mu palec między żebra co by nie myślał, że aż tak się cieszy na jego widok.
    - Myślałam, że uschłeś w tych swoich gabinetach. Wiesz, taka mumia ładnie by mi w salonie wyglądała. Właśnie słabo, Luanio masz jakieś mocne trunki?
    Niczym słabszym się nie zadowoli, przyszła poszaleć i to zamierza uczynić.
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Luania Muranoki on 12/2/2015, 17:09

    Luania stała przez chwilę z nieodgadnioną miną. Po chwili trzasnęła niezbyt mocno krasnoluda przez głowę kosturem który jak na zawołanie pojawił się w dłoni.

    - To był MÓJ Zygfryd! Wiesz jak w tych czasach trudno upolo... echym... dostać dobrego sługusa?! Wiesz?! Nie. - warknęła machając pięknym rogiem.

    Spojrzała uważniej i uśmiechnęła się ciepło. Swoją drogą podarunek był śliczny a nie spodziewała się, że będzie ich aż tyle. Tak samo goście. Zapowiadało się świetnie. Szkoda jej było kapeli ale ku zdumieniu stwierdziła, że duchy zmaterializował się kawałek dalej. Odrzuciły popękane instrumenty i spojrzały ostro na Jaenida.

    - No, no... tylko spokojnie. Jak się nie podobała muzyka trza było mówić, a nie od razu młotem wymachiwać. Ale to nic. - krzyknął radośnie i w dłoniach pojawił się kolejny instrument. - Nie takie rzeczy się widziało. Pókim żyw grać będę.

    Nekromantka postanowiła przemilczeć fakt, że dawno temu pożegnał się z życiem. Odłożyła piękne pudełeczko podarunkowe Mariusa i uśmiechnęła się zadowolona.

    - Trunki są tu. - wskazała sporą stertę podejrzanie wyglądających buteleczek. Umieściła tam zarówno niegroźne trucizny, jak i mocniejsze alkohole po równi ze środkami halucynogennymi. W końcu dlaczego nie? A jakby zabrakło, już wysłała kilku "znajomych" do tawerny.
    Spojrzała zdziwiona na łańcuchy które tak bardzo interesowały Nay. Uśmiechnęła się nieco dziwnie na jej propozycję.
    - Oj chyba nam nie wyjdzie. Ich jest więcej, ale możemy spróbować ich upić i wtedy związać.
    avatar
    Agathon
    Wiedzmin z Lasu
    Wiedzmin z Lasu

    Liczba postów : 95
    Join date : 30/01/2015
    Age : 19
    Skąd : Kołobrzeg

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Agathon on 12/2/2015, 21:51

    Agathon sącząc powoli swój trunek obserwował przybycie awanturniczego krasnala i jego walkę z umarlakiem. Przy akompaniamencie muzyki wyciągnął spod pazuchy mały pakunek, wstał z wygodnej sofy i przeciskając się przez krasnoludy podszedł do Luani oraz Nayady. Patrząc chwilę na łańcuchy, które tak zaabsorbowały Nayadę rzekł do niej.

    - Przyznam szczerze Nay, że nie chciałbym wylądować za oknem dopiero na początku imprezy. Chociaż później kto wie? Nie na takich imrezach się bywało

    Jeszcze raz popatrzył na łańcuchy oraz okno, ażeby po chwili pokazać im zawiniątko pełne pachnącego lilią fioletoworóżowego, sypkiego proszku, rzadkiej odmiany cennego narkotyku produkowanego przez gnomy na południu. Wiele zapłacił żeby dostać w swoje łapska tak luksusowy produkt.

    - Oto drogie panie mój podarek dla imprezujących - rzekł wyciągając w ich stronę woreczek pełen drogocennego proszku - Częstujcie się.

    Po czym uśmiechnął się szelmowsko, sięgnął wolną ręką do woreczka nabrał na palec wskazujący nieco proszku i zaczął zapalczywie wcierać go w dziąsło. Patrzył się przy tym zachęcająco w ich stronę.


    Ostatnio zmieniony przez Agathon dnia 12/2/2015, 22:03, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 30
    Skąd : Warszawa

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 12/2/2015, 22:01

    - Ha! Cóż za wystrój!? Piękny kominek... Wydam rozkaz kamieniarzowi, by zrobił taki również w mojej komnacie.

    Powiedział krasnolud, przechadzając się wokół głównego pomieszczenia. Izba miała charakter gościnny. Była przytulnie urządzona, a przez wysoko zawieszone witraże wpadało do środka ciepłe światło. Kilka magicznych artefaktów nieznanego rodzaju i przeznaczenia, poustawiano na półkach przy ścianach. Miękkie siedziska kusiły by na nich spocząć. Wszystkie stoliki były pełne różnego kształtu buteleczek. Nie wiedząc, czemu; Alhelmowi nie śpieszyło się do ich otwierania i wypróbowywania ich zawartości. Jego natura nie pozwalała mu na pozostanie trzeźwym przez dłuższy czas. Był zdania, iż abstynencja szkodzi. Jest to wymysł ludzi, a on sam był tradycjonalistą - nie przejmował ludzkich nawyków. Chciał za to, zrobić dobre wrażenie będąc gościem uroczej damy. Przynajmniej na początku...

    - Nie otwierasz prezentów? Nie jesteś ciekawa, co się w nich kryje?
    avatar
    Jaenid Chots
    Zarządca
    Zarządca

    Liczba postów : 187
    Join date : 12/08/2014
    Age : 32
    Skąd : Chorzów

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Jaenid Chots on 13/2/2015, 11:20

    *Krasnolud roztarł nowo nabytego guza na swojej łepetynie, mamrocząc z cicha cholerne Elfy, cholerne kostury i głupia magia*

    Zygfryd... phi...

    *mruknął jeszcze pod nosem i tylko warknął w stronę na nowo materializujących się istot. Żeby mu tylko nie wchodziły w paradę. Młot swój wsunął za pas swojego stroju i dalej trochę kwaśny podszedł do stołu gdzie znajdowały się wszelakie przysmaki, chociaż umarlaki mu nie były w smak postanowił jednak, iż złość trzeba poskromić jadłem. Na stołach poustawiane były różnego rodzaju buteleczki, jedne większe, drugie mniejsze. Krasnolud próbował spojrzeć do kilku lecz nic tam nie mógł dostrzec, pokusił się więc na jedną ze średnich w czerwonym kolorze i pociągnął z gwinta całą zawartość, na koniec akcentując głośnym mlasknięciem*

    Szanowna gospodyni.

    *zwrócił się w stronę Luani*

    Czy również będą podawane jakieś większe przekąski?

    *Słowa wypowiadał w miarę składnie ale dalej trochę patrzył spode łba na gospodynię która zdzieliła go po jego siwej i lekko łysej głowie*
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Luania Muranoki on 15/2/2015, 12:11

    Nekromantka spojrzała nieco zdumiona na nowy podarek. Aż tyle dla niej. Normalnie nie sądziła, że będzie tak dobrze. Chyba jednak nie wypada zamieniać gości w nieumarłych skoro tak ładnie się zachowują. Wielka szkoda.
    Chwyciła pakunek z proszkiem i powąchała ostrożnie. Dziwny i nieco nieokreślony zapach przyprawiał o zawroty głowy. W sumie pomysł był niezły. Nie zamierzała jednak zużywać wszystkiego od razu. Kto wie, może się jeszcze przyda? Odeszła kawałek i odsypała nieznaczną część dla własnego użytku. Jak się spodoba to wiedziała do kogo iść po większe ilości.
    Wróciła do gości z niezmiennym uśmiechem i ułożyła paczuszkę między alkoholem. Taaak, mieszanka iście wybuchowa.

    Zerknęła niepewnie na Jaenida. Nie chciała go urazić i zupełnie zapomniała o naturalnej drażliwości tej niezwykłej rasy. Kto by pomyślał, że lekki cios kosturem może nieco namieszać. Uśmiechnęła się i wskazała drzwi do sąsiedniego pokoju.

    - Z tego co zaplanowałam, niebawem pojawią się zakąski. W komnacie nie mam jednak wystarczająco dużo miejsca na stół. Już niemal wszystko jest gotowe. - powiedziała z nieśmiałym uśmiechem.

    Lubiła tego nieco zrzędliwego krasnoluda. Był specyficzny i jako jeden z pierwszych powitał ją w szeregach klanu. Spojrzała z poczuciem winy na niewielkie zaczerwienienie głowy mężczyzny.

    - Wybacz, ale chyba aż tak nie boli? - zapytała splatając ręce z tyłu.

    Zaraz też jej uwagę przyciągnął Alhelm przyglądający się kominkowi. Delikatne runy pokrywały niektóre miejsca płaskorzeźby a naturalny kolor ładnie współgrał z całością wieży. Postanowiła dłużej nie drażnić Jaenida i podeszła do drugiego krasnoluda. Nachyliła obok wpatrując w strzelające płomienie.

    - Jak chcesz mogę ci polecić pewnego maga który go tak ukształtował w wolnym czasie. Dodatkowo jest na tyle przydatny, że sam rozpala ogień. - pisnęła radośnie, splatając ręce przed sobą. - A co do podarunków... jestem strasznie ciekawa co dostałam od ciebie.

    Podeszła do szafeczki z tajemniczym prezentem i zaczęła ostrożnie rozpakowywać. Zaraz potem drzwi sąsiedniej komnaty otworzyły się ukazując zastawiony stół z różnymi dobrociami. Po jednej stronie ustawiono w rządku krzesła, ale skierowany był głównie na szwedzki styl.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 30
    Skąd : Warszawa

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 16/2/2015, 02:00

    Krasnolud dawno się tak na trzeźwo nie bawił. Kapela złożona z duchów, grała jakąś skoczną i radosną melodię. Wyglądali prawie jak żywi, choć mogło brakować im co nie co, tu i ówdzie... Sprawiali jednak wrażenie zadowolonych, zupełnie jak goście.

    Alhelm dobrze się czuł w towarzystwie elfki. Niegdyś zapewne naplułby sobie w brodę za takie stwierdzenie, lecz będąc w klanie nauczył się tolerancji między-rasowej. Nadal nie był miłośnikiem zażyłych stosunków pomiędzy różnymi rasami, jednak elfka przypadła mu do gustu. Po prostu!

    Gdy ta złapała się nagle za pakunek, który rudzielec jej przyniósł, to przeszła mu przez głowę dziwna myśl. Innowacyjne opakowanie z G.A. skrywało pewien magiczny artefakt, o którym kiedyś przeczytał w starych księgach, w Archiwum Klanu. Nigdy nie przypuszczał, że uda mu się go odnaleźć. Jakiś czas temu, na głównym rynku spotkał jednak pewnego, przyjezdnego kupca. Gruby, wąsaty i szczególnie wredny typ. Chwalił się każdemu, jakie to czyny wielkie - jego udziałem były! Ni stąd, ni zowąd zaklął się na Tartusa, że to szczera jest prawda i wyjął przy tym tą RZECZ. Jej blask rozświetlił oblicza stojących w pobliżu słuchaczy. Gdy rozbrzmiał dźwięk, jakby morskich fal dobiegających z każdej strony, krasnolud wiedział, że to oryginał.

    Oko Tartusa!

    Nosił się przez jakiś czas przed zbadaniem tejże rzeczy, lecz dowiedział się, że zawiera w sobie magię nekromancji. Od tamtej pory, trzymał ów przedmiot w szkatułce z górskiego kryształu, dla pewności zabezpieczonego silnymi runami. Jako, że ta mroczna strona magii, była od wielu lat zakazana w wielu rejonach Amorionu, ten musiał z badań zrezygnować.
    Kiedy do Twierdzy przybyła Luania; Alhelm zrozumiał, co należy zrobić. Nie widział lepszej okazji, ani bardziej kompetentnej osoby do zbadania tegoż przedmiotu.

    Luania zerwała papier i Jej oczom ukazała się kryształowa szkatułka. Runy nadal ją pięknie zdobiły, a jakość przedmiotu porażała szczegółowością. Niewielkie ryciny przeplatały się z nieznanymi zaklęciami, zaś mosiężne nóżki wydawały się zwisać w powietrzu o włos nad drewnianym blatem dużego stołu. Gdy elfka otworzyła szkatułkę, blado-niebieski kształt rozlał się po komnacie. Coś jednak było nie tak... Światło było o wiele mocniejsze, niżeli się tego spodziewał. Może to bliskość nekromanckich artefaktów, licznie rozstawionych na półkach i w kontach pomieszczenia? Może to sama obecność silnej nekromantki?

    Donośny huk, który wydostał się z wnętrza kryształu, był niemal ogłuszający. Pomieszczenie zdawało się nim wypełniać... Posypały się szklane naczynia i witraże.
    Oczom zebranych ukazał się Arcylicz. Nieumarły nie dawał nikomu złudzeń co do swojej natury...

    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Marius on 16/2/2015, 23:26

    Co... M mial w planach bliżej poznać dziewczynę. Okazjia nadarzyła się sama gdy nowy klanowy nabytek zaproponował spotkanie. Marius uwalil się na pierwszym lepszym fotelu obserwując towarzystwo, każdy inny, każdy niezwykły, menazeria złożona ze zbieraniny indywidolow, tak to było siłą tego klanu. Marius odkorkowal butelkę i powachal zawartosc, przyjemny nieco slodkawy zapach, tłumil ten drugi gorzki i przenikliwy. Trucizna a tak za to podziekujemy. Ostry, gwałtowny dźwięk i błękitne światło przykulo jego uwagę. Ranil uszy, dzwiekowemu ataków towarzyszyła manifestacja mocy a właściwie obrazu, ktory przybrał formę nieumarlego maga. O nie nie miał zamiaru tak siedzieć, zabezpieczenia w budynku nie powinny dopuścić do tak silnego wyladowania, zerwanie bariery powinno nastąpić z chwilą gdy błękitny promień wypełnił pomieszczenie. Nie zgadzało mu się to, bo sam nic nie poczuł. Moc była silna z całą pewnością przesiaknięta magia śmierci ale nie wyczowal tego co powinno nastąpić chwilę po. W Umbrze nie nastąpiło charakterystyczne przerwanie, towarzyszące pojawieniu się tak potężnej istoty. Dla pewności zeslizgnal się tak by moc zaobserwować zjawisko, nastąpiło to całkowicie bezproblemowo, co w przypadku gdyby faktycznie artefakt był filakterium zablokowało by mu ta możliwość. To była iluzja całkiem udana, naladowana dużą dozą magio śmierci ale to tylko iluzja, bariera nie była przerwana a wilkolaka gładko przeszedł z powrotem do materialnej formy.
    avatar
    Mir Da Ziran
    Miejscowy gawędziarz

    Liczba postów : 76
    Join date : 01/02/2015
    Age : 30
    Skąd : woj. śląskie

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Mir Da Ziran on 17/2/2015, 22:46

    Młoda Elfka niepewnie pokonała kolejny stopień z wielu prowadzących na szczyt wieży. Już od pewnego czasu opowiadano po kątach o Nekromantce szykującej imprezę z okazji przyjęcia do Klanu. Co prawda Mir sama była świeżym narybkiem, miała jednak nadzieję, że zaproszenie dotyczyło wszystkich członków bez wyjątku. Mocniej ścisnęła mały pakunek owinięty w błękitny jedwab. Co prawda niewiele wiedziała o guście panny Muranoki, sądziła jednak, że prezent powinien się jej spodobać. Dziewczyna pokonał ostatni stopień i ostrożnie wkroczyła do sporej, okrągłej komnaty. Zabawa trwała w najlepsze, nie licząc arcylicza szczerzącego zęby do zebranych gości. Najwyraźniej nikt specjalnie nie przejmował się nieumarłym sługusem, więc nowicjuszka także postanowiła go zignorować. Stojąc jeszcze w progu pochwyciła wzrok kilku znanych osób, więc skinęła głową na powitanie, po czym ruszyła w stronę gospodyni przyjęcia. Dotknęła delikatnie smukłego ramienia, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Gdy tylko Elfka spojrzała na rudą, ta skłoniła się dwornie.
    - Mir Da Ziran, pani. - wręczyła okrągły przedmiot ukryty w delikatnej tkaninie.
    Nekromantka pospiesznie odwinęła jedwab, spoglądając w kryształową kulę na srebrnych nóżkach z nieodgadnionym wyrazem twarzy. W środku dostrzec można było misternie wykonanego Dracolicha o czarnych jak noc łuskach z szeroko rozpiętymi skrzydłami. W ciemnofioletowych oczach zdawało się jarzyć uśpione życie.
    - Nazywa się Shang pani i jeśli zdołasz go okiełznać, będzie ci służył...


    Ostatnio zmieniony przez Mir Da Ziran dnia 18/2/2015, 19:42, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 31

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Naya on 18/2/2015, 11:53

    Podeszła do stolika ze specyfikami, żaden się jej nie podobał i czuła, że to się źle skończy. No nic, wybierze coś i w razie czego na drugi dzień pogna do maga co by ją jakoś naprawił. Powąchała fiolki nad nimi się pochylając, wybrała taką krwiście czerwoną. Chlusnęła w gardło, popiekło i cisza, pewnie później poczuje działanie czegoś.
    Rozkaszlała się od magii która rozeszła się po pomieszczeniu, warknęła będąc gotową do ataku. Czuła jak kocica pod skórą faluje chcąc by ją uwolnić, zjeżyła sierść nawet by szykować się na skok. Zobaczyła jakieś świństwo, podeszła do fotela gdzie siedział Marius. Oby jego zapach uspokoił kocicę bo inaczej będzie źle jak zacznie szamotać się w futrze i z pazurami.
    - Nie powinnam tu przychodzić.
    Magia jej nie służy, znosiła jakoś magów ale jeśli za dużo na raz wszystkiego nie potrafiła się opamiętać. Wpaść w szał także nie zamierzała więc jeśli te pokazy zdechlaków się nie skończą opuści to pomieszczenie.
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Marius on 23/2/2015, 14:49

    Marius przestał fazować w tym samym momencie gdy Nayada osiadła obok niego. Nie pytając o pozwolenie objął dziewczynę szerokim ramieniem.
    - Nie ma sensu teraz sie wycofywać, zobaczmy co bedzie dalej, jesli zrobi sie goraco interweniuje..
    Wskazał jej reka na manifestacje
    - To tylko projekcja silna ale tylko zapis wspomnień, jak mniemam, nie jest zywy, nie czuje nic poza silnym wylądowaniem energii, zasłona pozostała cala..
    Mogl mówić jasniej ale juz taki to byl on..
    - Dzis mam dobry humor, rano nim sie tu zjawilem bylem w miescie, wiesz.. spotkanie mialem w sprawie zwiekszenia wydobycia w kopalni, ustalilem ze mozemy zaopatrywac stolice..
    Usmiechnal sie przy tym
    - Nasze kopalnie maja potezne zloza, klanowy skarbiec peknie w szwach ale chcialbym nieco wydac tego zlota i mam w planach wybudowanie naszej prywatnej floty na wybrzezu, bedziemy mogli poszerzyc nasza startegie handlowa, nie tylko o Amorion..
    Nadmienil jeszcze ze chcialby by mu towarzyszyla gdy beda wodowac pierwszy statek, bedzie miala przyjemnosc nadac mu miano.
    Gdy siegnal po buteleczki na stole, dokladnie przyjrzal sie kazdej z nich, znalazl cos co bylo w miare klarowne, dla siebie i dziewczyny. Z kieszeni spodni wyjal male puzderko a ze srodka... no rzez jasna tykture, uniwersalny srodek, przynajmniej w jego mniemaniu, dziala na wiekszosc trucizn. Nie byl wstanie zidentyfikowac substancji, ktore gospodyni nagromadzila a nie chcial sie raczyc na chybil trafil, lepiej lyknac cos w zapasie a pozniej sie juz nie martwic..
    - Trzymaj
    podal jej jeden maly krysztalek, sam lyknal drugi..
    - zdrowie...
    Odkorkowal buteleczke i lyknal oprozniajac. W srodku bylk nektar fairy.
    avatar
    Jaenid Chots
    Zarządca
    Zarządca

    Liczba postów : 187
    Join date : 12/08/2014
    Age : 32
    Skąd : Chorzów

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Jaenid Chots on 23/2/2015, 15:31

    *Jaenid, jak to na Krasnoluda przystało, znalazł w końcu jakąś pieczoną nogę, chyba jagnięcą albo wieprzową. W sumie to nawet nie wnikał, ważne że mu smakowała i tak sobie siedział przy stole co rusz sięgając po coraz nowsze butelki, z napojami które sobie powolutku opróżniał. Gdy Luania otworzyła prezent od Rudobrodego prawie podskoczył w miejscu i czknął dość głośno, a potem wskoczył pod stół. Może i jest odważny i nawet silny ale z Liczem to się nie będzie mierzyć podczas obiadu. Dokładnie - niech się nim kto inny zajmie*

    Beldarakin!

    *mruknął tylko zagryzając się nogą. Siedział tak pod stołem chwilę i gdy w końcu odkrył, że zmaterializowany Licz nic nikomu nie robi, wrócił na swoje miejsce i udawał, że w sumie siedział tu cały czas.

    ...

    Po chwili kończąc swojego udźca, wytarł ręce w serwetę leżącą na stole, po czym schował ją do kieszeni - w końcu i tak cała była z tłuszczu. Wstał od stołu, obrócił się i chwycił średnią butelkę, która stała akurat na komodzie za stołem i wolnym krokiem podszedł do Mariusa, który akurat rozmawiał z Nayadą. Widząc, że coś tam popijali zwrócił się w ich stronę i rzekł:*

    Zdrowie moi mili, co by nam się dobrze wszytko ułożyło!

    *Wielki uśmiech wpłynął na usta Krasnoluda, zaraz po tym jak skończył opróżniać buteleczkę, Po ty słowach rozpoczął wypytywać Mariusa odnośnie kopalń o których wspomniał, gdyż interesowało go wszystko co miało związek z jego pracą - nawet pośrednio - w końcu wydobycie przekłada się na sztabki, a ze sztabek jego ręce wykonują prawie wszystko.

    Gdy tak rozmawiali Jaenid zaczął dziwnie seplenić, seplenienie zmieniło się w końcu w syczenie, a język Krasnoluda zmienił się w język węża*

    Ssssy.... ssssy

    *Krasnolud złapał w jedną rękę końcówkę swojego języka i przysunął w stronę Mariusa ciągle sycząc, drugą ręką szturchnął go żeby sprawdził co się stało*

    Sssss... sss...

    ....

    beldarakin - zdradliwe istoty
    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 31

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Naya on 24/2/2015, 10:13

    Nigdy nie pytał o pozwolenie ale znała go za długo i nie przeszkadzało jej to. Szczególnie teraz gdy musiała kota uspokoić. Co z tego iż rozum wiedział iż to tylko projekcje gdy ciało całe rwało się do zabijania. Przymknęła oczyska by skupić się na słowach Mariusa, dobrze, że ją zagadał to przynajmniej zajęła się czymś innym a nie magią.
    - Wyszedłeś ze swej nory w końcu. Gnuśniejesz Dziadku.
    Użarła go w ucho bo taką miała ochotę, do tego uwielbiała mu dokuczać i słuchać jak warczy. Narobiła mu jakiś czas temu ślady na barku po swoich kłach.
    - Flota? Szalejesz Mariusie. Tak, chętnie pójdę nadać imię statkowi. Najlepsza część będzie po tym, picie. Miło jest czasami się odprężyć.
    Sięgnął po buteleczki, ona jakoś nie miała do nich przekonania i wie, że Luania by ich nie otruła ale na pewno na głowę podziałają. Kamyczek połknęła wiedząc, że w razie czego ducha nie wyzionie tu na podłodze.
    Przysiadł się do nich krasnolud jakiś czas temu, zainteresowany kopalniami i w sumie Naya cieszyła się, że klan rozwija skrzydła. Chlusnęła w gardło z flakonika a potem zaczęła się śmiać słysząc jak Jaenid syczy niczym wąż. Zmienił się mu język to kocica chichotała okropnie ponieważ takich cudów nie widziała. Gorzej jak dowie się co naleweczka z nią zrobi.
    avatar
    Alhelm Eldarmoon
    Skryba
    Skryba

    Liczba postów : 940
    Join date : 03/09/2014
    Age : 30
    Skąd : Warszawa

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Alhelm Eldarmoon on 24/2/2015, 23:15

    Pojawienie się projekcji arcylicza, przerwało na chwilę skoczną muzykę. Duchy, które mieniły się jej pierwszymi wykonawcami, zdziwiły się zobaczywszy przybysza z zaświatów. Gdy jednak po krótkim czasie zauważyły nieścisłości związane z jego zaklęciami, powróciły do przerwanej czynności.

    Muzyka zmieniła ton na trochę spokojniejszy i po komnacie rozeszły się basowe dźwięki antycznego instrumentu, niegdyś zwanego kozą... Albo kobzą...? Alhelm musiał się nawąchać oparów naprędce otwieranych flakoników i jego myśli zaczęły się plątać. Nic groźnego, lecz gdy zauważył Jaenida, któremu język zmienił się na wężowy, pomyślał że aż wstyd byłoby nie sprawdzić swym naukowym okiem, czy aby ten się istotnie; na końcu nie rozdwoił!
    Podszedł więc pewnym krokiem do kowala i przez chwilę starał się mu zajrzeć w bezdenną czeluść jego zarośniętej gęby. Jak to u krasnoludów bywało, mógłby znaleźć tam wiele różnych rzeczy, zresztą podobnie jak u siebie samego, gdyby spojrzał w polerowaną taflę srebra. Niestety rozdwojonego języka znaleźć nie był w stanie, choć wciąż zastanawiającym był fakt wężowej mowy przyjaciela z klanu.

    Już miał dać Mu spokój i wrócić na swoje siedzisko, lecz po drodze zauważył niewielki flakonik z cieczą o bursztynowej barwie. Cały mienił się w blasku fałszywego Oka Tartusa, i przypominał płynne złoto o nieco ciemniejszej barwie. Czytał niegdyś o esencji szczęścia zamkniętej w małym naczyniu, ale czy to by było właśnie to? Nie wielu mogłoby sobie na taki rarytas pozwolić, gdyż na rynku było go bardzo niewiele, a składniki potrzebne do uwarzenia mikstury, były równie ciężkie do zdobycia, gdyż rosły zazwyczaj na dnie niezbadanych jak dotąd jaskiń na północ od Elakki.

    Nie mogąc się powstrzymać, sięgnął po flakonik i trzymał go jakiś czas przed oczami, jakby szczęście w płynie działało nań już samym swoim widokiem. Alhelm miał w Twierdzy wszystko, czego tylko potrzebował. Nie należał do istot chciwych, które odkładają kosztowności nie widząc w tym żadnych ograniczeń. Miał jednak kilka marzeń związanych ze swoimi badaniami. Uważał, że dzięki nim, klan stanie się sławniejszy, a nauka płynąca z historii zyska większe uznanie, aniżeli jedynie plotkowanie i naparzanie się na igrzyskach.

    Nie widząc lepszego rozwiązania tej zagadki, otworzył kryształowe naczynie, a gęsty płyn zaczął skrzyć w reakcji z powietrzem. Wóz, albo przewóz! Nie dowie się niczego, jeśli nie spróbuje. Uniósł więc flakonik do ust i przechylił jednym sprawnym ruchem ręki. Płyn spłynął zaś po ściankach wolno, niemal leniwie. W smaku zdawał się być trochę słodkawy, jednak na języku pozostawiał posmak goryczki.
    avatar
    Mir Da Ziran
    Miejscowy gawędziarz

    Liczba postów : 76
    Join date : 01/02/2015
    Age : 30
    Skąd : woj. śląskie

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Mir Da Ziran on 25/2/2015, 20:43

    Mir snuła się bez celu między gośćmi. Zebrani w komnacie nekromantki zbili się w kilkuosobowe grupki i rozmawiali przyciszonymi głosami. Dziewczyna przysłuchiwała się co poniektórym ciekawszym tematom, jednak szybko odchodziła. Muzykanci grali coś smętnie, na dziwacznych instrumentach, których Da Ziran nie znała. Co by tu zrobić... - przemknęło dziewczynie przez myśl. Z braku lepszego pomysłu podeszła do stołu pełnego niespodzianek zamkniętych we flakonikach wszelkich kształtów i rozmiarów. Wodziła przez chwilę palcem od buteleczki do buteleczki, zgadując co tez może kryć się za kolorową ścianką naczynia. Wreszcie wybór padł na średniej wielkości buteleczkę z zielonkawym płynem. Elfka odkręciła korek i ostrożnie powąchała zawartość. Zapach przypominał woń świeżo zmielonych ziół. W komnacie zebrało się sporo osób, a Luani chyba nie zależało na wybiciu połowy Klanu.... Przymknęła oczy i wychyliła buteleczkę do dna. O dziwo nic się nie stało... Rudowłosa zawiedziona wzruszyła ramionami i już zamierzała sięgnąć po kolejny flakonik, gdy coś zakręciło ją w nosie. Kichnęła potężnie aż echo poszło... Nagle świat wydał się zaskakująco wielki, a blat stołu... Dlaczego był tak wysoko?!
    - Co jest? - piskliwy głosik przeraził dziewczynę, a jeszcze bardziej cztery pary włochatych odnóży.... - Jestem pająkiem.... Luanio zabiję cię!!!!
    avatar
    Luania Muranoki
    Znawca okolic

    Liczba postów : 148
    Join date : 30/01/2015
    Skąd : Bydgoszcz

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Luania Muranoki on 26/2/2015, 14:13

    Luania odwróciła się akurat w momencie by zarejestrować dziwne skurczenie się Mir.

    - Eee... Mir? - zamrugała zaskoczona i westchnęła. - No nic, trudno. Przynajmniej będzie mi kto zamiatał kąty. - zaśmiała się cicho i ostrożnie, aby nikt przypadkiem nie widział, zdjęła z półki słoik.

    - No już mordeczko. Nie awanturuj się tak. Na pewno mogło być gorzej. Widzisz? Nazwę ten specyfik... Dieta cud. Co ty na to? - na szczęście nie usłyszała niezbyt chyba chętnej odpowiedzi, gdyż nakryła Mir słoikiem, aby przypadkiem nie uciekła.

    Zdążyła ponownie się odwrócić w stronę Alhelma, ale tego co miało miejsce zupełnie się nie spodziewała. Brodaty, nieco krzykliwy krasnolud, wypił całą fiolkę o której nie miała pojęcia, że ją zrobiła. W innym wypadku na pewno zachowałaby ją dla kogoś innego. Cóż za strata.
    Krasnolud kichnął głośno, podrapał po brodzie i wtedy się zaczęło. Owionęła go zielona mgiełka, na szczęście odcinając innym niezbyt przyjemne widoki. Ciało skurczyło się nieco i nienaturalnie wygięło. Skórę przyozdobiły czerwone wypustki, podobne do gadzich łusek.
    Wszyscy zebrani odskoczyli w porę by uniknąć strzelających we wszystkie strony kawałków pancerza krasnoluda.

    - O cholera. - wymsknęło się czarodziejce gdy mgiełka opadła ukazując bardzo niezadowolonego smoka wielkości małego krzesła.

    Miał rubinowe łuski i wielkie, zakręcone rogi. Niezbyt wyrośnięte skrzydełka pokrywało coś podobnego do puszku. Co zabawne nadal miał brodę, dziwnie sterczącą z małego, smoczego podbródka.

    - Ale super! Potrafię uwarzyć taki eliksir?! - pisnęła uradowana, klaszcząc w dłonie.
    avatar
    Marius
    Pan ze Wzgòrza
    Pan ze Wzgòrza

    Liczba postów : 751
    Join date : 02/11/2011
    Age : 31
    Skąd : GDANSK

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Marius on 26/2/2015, 19:30

    Widać Luania miała talent do eliksirow transmutacji. Efekt wezowego języka była niczym w porównaniu do zamiany Mir, której nie miał przyjemności dobrze poznać i Ala, który mimochodem całkiem godnie prezentował się jako smok pokojowy, miniaturka.
    - co jest Al, od dziś Luania będzie cię co rano wyprowadzać a zimą będziesz nam grzal stopy.
    Zażartował Marius, on i Nayka mieli szczęście znajdując flakoniki wypełnione nektarem faerie. Wrozkowy nęktar, był cholernie slodki do zarzygania, jak płynny cukier. Że też te zdradzieckie, motylko skrzydle kuzynostwo elfow lubowalo sie w takich uporczywie słodkich napojach. Tyktura była bardzo skutecznym antidotum na wszelkie trucizny, choć akurat na wrozkowy nektar nie miała pełnego działania, płyn już nie otumanial i nie sprawiał że ten kto go wypił zachowywał się jak gość na kwasie nazarty grzybami. Slinienie i efekt porażenia muzgowego mieli już za sobą ale płyn i tak sprawiał że świat im naraz porozowial a wszystko stało się bez znaczenia, efekt głupiego jasia ich nie ominął. Wszystko było takie cudowne, łącznie z oddychaniem. Zrenice olbrzyma rozszerzyły się jak dwa księżyce. Szeroki uśmiech pojawił się na jego gębie a z ust wydobylo się przeciagle westchnienie i wyraz wniebowstapienia
    - Laaaalllll....
    - lllaa..ahhaa....uuu....iiii
    To było całkiem przyjemne .efekt niegroźnych halucynacji zaslinil im mózgi. M widział pluszowe misie i slaczki z dziecinstwa, drewniane pieski i koniki, różowe laleczki i kwiatuszki, całkiem miło. Jednak to był kwas.
    - patrz balonik
    Wybelkotal olbrzym
    - ja chce balonik,
    Wskazywał na głowę Luanii, kolejne było przytulanie.
    - tulimy...
    Popierdzielil jakieś głupoty i zaczal mietosic niegroznie Nayka łapiąc ja za cycki i dupe. No tak zdziecinnial
    - ja chce balonik
    Podobny efekt groził Nayce.
    avatar
    Naya
    Pani ze Wzgórza
    Pani ze Wzgórza

    Liczba postów : 192
    Join date : 25/09/2013
    Age : 31

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Naya on 26/2/2015, 20:53

    Widziała odnóża pająka, łuskowatego gada i co? Śmiała się strasznie bo na razie nie czuła żadnego efektu. Do czasu. Marius widział różne słodkości i był zdziecinniały a Naycia się zmieniła. Halucynaje miała mniejsze ale za to wyrosły jej słodkie, różowe przeźroczyste skrzydełka jak to mają wróżki. Zamachała nimi co było dziwnym uczuciem aż śmiała się perliście.
    -Ej, pognieciesz mi skrzydełka... patrz jakie są urocze....
    Ponownie nimi zatrzepotała pacając w dłonie Mariusa bo co to za macanie! Do tego głosik miała taki uroczy, piskliwy i słodki.
    Zeszła z fotela, odwróciła się do olbrzyma by pokazać mu to co wyrosło. Potem śmiejąc się uroczo wzbiła się w powietrze lecz nie potrafiła nad tym panować to wylądowała głową w dół.
    - Uhuhuhu... Luusiuuu... daj mi magiczną różżżdżkę to będę czarować! Spełniam życzenia..
    Włosy wisiały w dół, kocica także w dół głową a koszula też opadała pokazując co nieco walorów. Oczywiście trzymała ciuchy rękoma bo wróżce nie wypada golizną świecić.

    Sponsored content

    Re: Wieża nekromantki - Po drugiej stronie lustra

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to 16/12/2017, 02:16